• Kobiety Biznesu
  • Kobiety Showbiznesu
  • Ikony
  • Warto odwiedzić
  • Warto mieć
  • Biznes
  • Newsy
  • Kontakt
  • Regulamin
Sukces jest kobietą!
  • Kobiety
    • Paulina Piliszek: Tam, gdzie inni widzą ryzyko, my widzimy szansę!
    • Ewa Szymańska: Małe zwycięstwa tworzą solidny fundament!
    • Beata Nadzieja-Szpila: Wolność zaczyna się w sercu
    • Edyta Młynarczyk: Po każdej burzy wychodzi słońce
    • Barbara Misterska-Dragan: Cokolwiek robisz, rób to dobrze!
    • Kobiety Showbiznesu
    • Kobiety Biznesu
    • Ikony
  • Biznes
    • Ewolucja wartości vs. rewolucja technologiczna
    • Jacy powinni być obecni przywódcy?
    • Sztuczna inteligencja w służbie medycyny
    • Jak cyfryzują się polskie firmy?
    • Jak się miewają kobiety w finansach?
    • W teorii
    • W praktyce
  • Dla Ciebie
    • Pijesz? Uważaj na kleszcze!
    • Co wiemy o cyberprzemocy po latach badań
    • Jak dobrać szampon i pokonać problemy skóry głowy
    • Natura służy psychice seniorów
    • Groźne uzależnienie od gier komputerowych
    • Moda
    • Design
    • Zdrowie
    • Uroda
  • Warto
    • Migracja młodych do metropolii: problem wsi
    • Nauczyciele vs. przekonania na temat płci
    • Jak samoocena chroni przed cyberprzemocą
    • Kobiety w Powstaniu Warszawskim: Pamiętamy o nich!
    • Populistyczna konsumpcja sztuki i przyrody
    • Warto mieć
    • Warto odwiedzić
    • Warto przeczytać
  • Newsy
    • Spadek liczby ludności to zły sygnał
    • Lasy z drapieżnikami bardziej atrakcyjne
    • Dzieciństwo nad wodą to zdrowsza psychika
    • Sieci neuronowe mają rozpoznawać emocje
    • chemia jest kobieta
      Biologia nie nadąża za technologią?
    • Wydarzenia
    • Ciekawostki
  • Więcej
    • Kontakt
    • Regulamin
  • Facebook

  • RSS

Kobiety Biznesu

Kamila Śniegoska: W prawdzie jest siła, a w sile jest wolność

Kamila Śniegoska: W prawdzie jest siła, a w sile jest wolność
Michal Karas
28 czerwca 2026

Co Panią inspiruje i daje motywację do prowadzenia własnego biznesu?

Kamila Śniegoska, właścicielka Akademii Psychobiologii i Ustawień Systemowych: Dwa słowa, które od zawsze są bardzo moje, to wolność i niezależność.

W tym roku mija dokładnie 20 lat od momentu, kiedy po raz pierwszy otworzyłam własną działalność gospodarczą. To była decyzja młodej kobiety, która czuła, że chce żyć na własnych zasadach. Choć przez wiele lat równolegle pracowałam dla dużych korporacji ubezpieczeniowych i zdobywałam tam ogromne doświadczenie, to nawet wtedy wiedziałam, że to nie jest moja ostateczna przestrzeń.

Praca w strukturach, plany sprzedażowe, oczekiwania „z góry”, realizowanie czyjejś wizji – to wszystko uczy dyscypliny i odpowiedzialności. Ale dla mnie nigdy nie było pełnią. Zawsze czułam, że prawdziwa wolność to możliwość samodzielnego decydowania: kiedy pracuję, jak pracuję, z kim pracuję i w jaki sposób tworzę swoją zawodową rzeczywistość.

Własny biznes daje mi właśnie tę przestrzeń.

Nie mam nikogo, kto mówi mi, kiedy mam wyjść, kiedy mam mieć wolne i jak dokładnie powinnam działać. Oczywiście – stoi za tym ogrom odpowiedzialności, ale to jest odpowiedzialność, którą wybieram świadomie.

Od wielu lat moim marzeniem było pracować totalnie niezależnie – również z każdego miejsca na świecie. Dziś mogę powiedzieć, że to marzenie spełniłam. Oprócz warsztatów stacjonarnych ogromna część mojej pracy odbywa się online. Mogę pracować z kobietami niezależnie od granic geograficznych, łącząc profesjonalizm z wolnością, która jest dla mnie wartością nadrzędną.

Niezależność nie oznacza dla mnie samotności. Potrafię pracować w zespole, współtworzyć, budować relacje. Jednak mój charakter i sposób bycia sprawiają, że najlepiej funkcjonuję wtedy, kiedy mam przestrzeń do autorskiego działania, do tworzenia własnych projektów, programów i rozwiązań.

A jeśli miałabym powiedzieć, co daje mi największą motywację – to są nią zmiany w życiu moich klientek. Ich rozwój. Ich odwaga. Ich momenty przełomu.

Kiedy kobieta, która przyszła do mnie zagubiona, po miesiącach pracy mówi: „Teraz czuję siebie. Teraz wiem, kim jestem” – to jest sukces, który napędza mnie bardziej niż jakiekolwiek liczby czy wyniki.

Moja wolność spotkała się z ich przemianą. I w tym miejscu rodzi się prawdziwa motywacja.

 

Proszę opowiedzieć nam o swojej zawodowej drodze do miejsca, w którym się Pani obecnie znajduje.

Moja droga – jak chyba droga każdego człowieka – nie była linią prostą. Była kręta, zawiła, pełna zakrętów, wzlotów i upadków. Były na niej piękne horyzonty, ale i mroczne przestrzenie, które dziś rozumiem jako konieczne etapy dojrzewania.

Dwadzieścia lat temu założyłam swoją pierwszą działalność gospodarczą. Już wtedy, pracując w dużej firmie produkcyjnej, czułam, że chcę czegoś więcej. Czegoś „swojego”. Nie do końca wiedziałam jeszcze, czym to „więcej” jest, ale wiedziałam, że nie chcę żyć wyłącznie według cudzego scenariusza.

W dzieciństwie nie miałam jasno określonego zawodu marzeń. Było natomiast wiele oczekiwań – szczególnie ze strony mamy. Lekarz. Prawnik. „Konkretny zawód”. Bezpieczna przyszłość. Spełniłam część tych społecznych i rodzinnych wyobrażeń: skończyłam dwa kierunki studiów, pracowałam na dwóch etatach, byłam ambitna i konsekwentna.

Potem trafiłam do korporacji ubezpieczeniowej. I tam zaczęła się moja dynamiczna droga zawodowa. Od agenta ubezpieczeniowego do dyrektora regionalnego – przeszłam wszystkie szczeble kariery. To był intensywny, piękny czas. Uczyłam się zarządzania, strategii, odpowiedzialności za ludzi i wyniki.

Osiągałam sukcesy. Moje zespoły realizowały wysokie wyniki sprzedażowe. Ale prawda jest taka, że nigdy nie kochałam tabelek, wykresów i Excela. Zawsze interesował mnie człowiek. Jego historia. Jego motywacja. Jego lęki i marzenia. To w relacji widziałam sens. To tam wkładałam serce. I dziś wiem, że właśnie to było kluczem do moich sukcesów zarządczych.

Jednak coraz częściej zadawałam sobie pytanie:

„Czy chcę tak pracować przez kolejne 30 lat?”

I odpowiedź, choć długo niewypowiedziana na głos, brzmiała: nie.

Przełom przyszedł niespodziewanie – od kursu Radykalnego Wybaczania. To był moment głębokiego wglądu. Zobaczyłam wiele rzeczy o sobie, o swoim życiu, o swoich wyborach. I poczułam bardzo wyraźnie, że nadszedł czas, by pójść po swoje. Odeszłam z korporacji. Dla wielu osób to było szaleństwo. Stabilne stanowisko, wysokie dochody, pozycja – i nagle „jakaś duchowość”, „jakaś terapia”. Słyszałam pytania pełne niedowierzania. A rozum podsuwał swoje: „Z czego będziesz żyć?”. Bo prawda jest taka, że nie miałam wtedy finansowej poduszki bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie. Miałam natomiast wsparcie mężczyzny, którego kocham. Powiedział: „Idź. Rób to, co czujesz. Poradzimy sobie.” I poszłam.

Zaczęła się intensywna droga rozwoju. Akademia Ustawień Systemowych. Szkoła Psychobiologii. Studia z psychotraumatologii. Kolejne kierunki – terapia par, podstawy psychoterapii. Uczyłam się, rozwijałam, inwestowałam w siebie bez przerwy.

Dziś pracuję z klientami indywidualnie, prowadzę warsztaty i kursy. W ubiegłym roku otworzyłam własną Akademię Psychobiologii i Ustawień Systemowych, w której uczę innych narzędzi, z których sama korzystam: ustawień, psychobiologii, pracy symbolicznej.

I zrozumiałam coś bardzo ważnego – że bycie nauczycielem, przewodnikiem w procesie wewnętrznej przemiany, jest częścią mojej życiowej misji. Moja droga jednak wciąż trwa.

Kocham podróże. Wolność. Świat. Dlatego dziś łączę terapię z wyjazdami rozwojowymi. Organizuję warsztaty wyjazdowe – między innymi na Bali. To połączenie duchowej pracy, natury i podróżowania jest naturalnym rozwinięciem wszystkiego, czym żyję.

Po drodze było też wiele trudnych doświadczeń – osobistych, zdrowotnych, rodzinnych. Dziś jednak wiem jedno: Jeśli człowiek robi coś sercem, nawet kiedy życie położy go na łopatki, pasja potrafi go podnieść.

Proszę w kilku zdaniach opowiedzieć nam o swojej firmie. Z czego jest Pani zawodowo najbardziej dumna?

Moja firma jest przestrzenią terapeutycznego wsparcia dla drugiego człowieka. Pracuję głównie z kobietami – to one stanowią zdecydowaną większość moich klientek – i towarzyszę im w procesie powrotu do siebie.

Dziewczyny z mojej Akademii czasem nazywają mnie duchowym nauczycielem. Mówią też, że jestem „matką wielu ich sukcesów”. To brzmi pięknie i wzruszająco, ale ja zawsze podkreślam jedno: to nie są moje sukcesy.

Ja tylko towarzyszę. To one wykonują najważniejszą pracę. Ja pomagam im utrzymać kurs, a kiedy z niego schodzą – delikatnie przypominam, w którą stronę prowadzi ich własne serce.

Pracuję głównie online, co daje mi i moim klientkom ogromną elastyczność, ale prowadzę także warsztaty stacjonarne – jednodniowe i kilkudniowe. Organizuję również wyjazdy rozwojowe. Właśnie dopinam grupę warsztatową na Bali, gdzie przez dwa tygodnie będziemy łączyć pracę terapeutyczną z doświadczeniem podróży i bliskości natury. To dla mnie naturalne połączenie – rozwój i wolność.

Jednak istotą mojej pracy nie są miejsca ani formy. Najważniejszy jest człowiek.

Pomagam kobietom zobaczyć w sobie piękno, które gdzieś po drodze zgubiły. Przyglądamy się momentom, w których ich życie się skomplikowało – trudnym historiom, bolesnym doświadczeniom, wewnętrznym blokadom. Ale nie zatrzymujemy się na bólu. Uczę je, jak z tych doświadczeń wydobywać siłę, zasoby i nową świadomość.

Jeśli miałabym powiedzieć, z czego jestem najbardziej dumna, to bez wahania odpowiem: z przestrzeni, które tworzę.

Bardzo często słyszę od moich klientek, że moje grupy są niezwykle bezpieczne. Że warsztaty, kręgi kobiet, programy, które prowadzę, dają poczucie zaufania – nie tylko do mnie, ale przede wszystkim do drugiej kobiety. A to jest coś bezcennego.

W świecie, w którym kobiety często uczone są rywalizacji, porównywania się i ostrożności wobec siebie nawzajem, tworzę przestrzeń, w której można czerpać od drugiej kobiety bez lęku. W której można się odsłonić, nie będąc ocenianą.

Poczucie bezpieczeństwa jest dla mnie wartością fundamentalną. Przez wiele lat w moim własnym życiu bardzo go brakowało. Może właśnie dlatego dziś tak bardzo dbam o to, aby każda kobieta, która trafia do mojej przestrzeni, mogła poczuć: „Tu jest bezpiecznie. Tu mogę być sobą.”

I z tego jestem naprawdę dumna.

Jakimi zasadami kieruje się Pani w biznesie?

Są trzy wartości, które są dla mnie absolutnie fundamentalne – szacunek, empatia i szczerość.

Bez nich nie wyobrażam sobie ani pracy z drugim człowiekiem, ani budowania trwałego biznesu.

Szacunek jest dla mnie podstawą wszystkiego. Głęboki szacunek do drugiego człowieka – do jego historii, wyborów, tempa rozwoju, a nawet do jego zagubienia. Można osiągać krótkofalowe sukcesy bez szacunku, można budować wyniki na presji czy manipulacji. Ale na dłuższą metę to zawsze się rozpada. Widziałam w życiu wiele sytuacji, w których brak szacunku niszczył relacje, zespoły i ludzi. Nie potrafiłabym pracować z kimkolwiek, nie mając do niego autentycznego uznania i uważności. To jest dla mnie nie do wyobrażenia.

Drugą zasadą jest empatia. Do mojego gabinetu, na warsztaty czy do przestrzeni online przychodzi człowiek, który często jest w swoim życiu w trudnym miejscu – w punkcie utknięcia, w bólu, w traumie, w rozdarciu. Empatia nie jest dodatkiem do tej pracy. Ona jest jej sercem. Otwieram się na drugą osobę, ale jednocześnie trzymam bezpieczne ramy procesu. To połączenie czułości i odpowiedzialności.

Trzecią wartością jest szczerość. I to często najtrudniejsza część. Ludzie przychodzą do mnie z pytaniami, które noszą w sercu. Szukają odpowiedzi. Czasem te odpowiedzi nie są wygodne. Czasem wywołują łzy. Czasem burzą dotychczasowy obraz siebie czy swojej historii. Na moich sesjach i warsztatach bywa dużo emocji – bo prawda potrafi poruszyć bardzo głęboko. Ale to właśnie moment, w którym człowiek zaczyna stawać w prawdzie o sobie, staje się początkiem największej przemiany.

Wierzę, że tylko w oparciu o szacunek, empatię i szczerość można budować biznes, który naprawdę niesie dobro. Taki, który nie jest tylko projektem zawodowym, ale przestrzenią realnej zmiany w życiu drugiego człowieka.

I tym właśnie staram się kierować każdego dnia.

Co dla Pani jest wyznacznikiem sukcesu zawodowego?

Dla mnie sukces zawodowy ma twarz drugiego człowieka.

Widzę go w oczach kobiety, która po kilku miesiącach pracy zaczyna patrzeć na siebie z czułością zamiast z krytyką. W postawie tej, która prostuje plecy i po raz pierwszy mówi: „Ja też się liczę.” W odwadze tej, która podejmuje decyzje, na które wcześniej nie miała siły.

Sukcesem jest dla mnie to, jak rosną ludzie, którzy do mnie przychodzą. Jak wzmacnia się ich poczucie własnej wartości. Jak rozwijają skrzydła. Jak zmieniają swoje życie – czasem cicho, wewnętrznie, a czasem bardzo konkretnie i odważnie.

To jest mój miernik.

Oczywiście ogromnym wzruszeniem jest dla mnie moment, kiedy klientki wracają. Kiedy polecają mnie innym. Kiedy publicznie mówią o swojej przemianie i o tym, że nasza wspólna praca była dla nich ważna. To znak zaufania. A zaufanie w tej pracy jest walutą najcenniejszą.

Bo moja praca nie jest produkcją według schematu. To nie jest wyciskanie jednej formy na wielu osobach. Każdy człowiek to osobna historia, osobna wrażliwość, osobna głębokość. To istota niezwykle silna, a jednocześnie bardzo delikatna.

Przechodzenie razem przez trudne zakamarki życia wymaga uważności, pokory i odwagi. Wymaga umiejętności bycia obok – bez narzucania, bez oceniania, ale też bez uciekania od prawdy. Czasem trzeba przejść przez łzy, przez konfrontację, przez niewygodne wnioski. I wytrwać.

Dla mnie sukces to moment, w którym klientka zaczyna wytrzymywać w swojej prawdzie. I odkrywa, że to właśnie tam jest jej siła.

Drugi człowiek zawsze był, jest i będzie w centrum mojej pracy.

A jego wzrost jest jednocześnie moim największym zawodowym spełnieniem.

Jak dba Pani o równowagę między pracą a życiem osobistym?

Balans to dla mnie proces, nie stan idealny.

Śmieję się czasem, że jako wrodzony pracoholik jestem w nieustannej terapii samej siebie. Kocham swoją pracę. Naprawdę. To, co robię, daje mi ogromną satysfakcję i poczucie sensu. Tworzenie, prowadzenie warsztatów, praca z kobietami – to mnie żywo porusza i inspiruje.

Ale nauczyłam się czegoś bardzo ważnego. Jeśli życie osobiste przestaje płynąć, jeśli brakuje w nim harmonii, odpoczynku i bliskości – praca, nawet ta najbardziej ukochana, zaczyna w pewnym momencie ciążyć.

Kiedyś nie umiałam tego rozróżnić. Dziś wiem, że jedno bez drugiego nie istnieje.

Dlatego dbam o to, by regularnie się zatrzymywać. Odpoczynek nie jest dla mnie luksusem – jest koniecznością. Uwielbiam podróżować. Wyjazdy, zmiana przestrzeni, słońce i ciepło – to mój naturalny sposób regeneracji. Jestem ciepłolubna, więc zimy bywają dla mnie trudniejsze, ale kiedy tylko pojawia się światło, wiosna, świeże powietrze – od razu wracam do równowagi.

Bardzo ważna jest dla mnie także codzienna praktyka wewnętrzna. Medytacja, modlitwa, chwile ciszy. Kontakt ze sobą. Wsłuchiwanie się w to, co przychodzi z mojego wnętrza. To daje mi ugruntowanie i spokój.

Dbam również o czas dla rodziny i bliskich relacji. O zwyczajne bycie – bez roli, bez odpowiedzialności zawodowej, bez „prowadzenia”.

Dziś wiem, że równowaga nie polega na idealnych proporcjach. Polega na uważności. Na zauważaniu momentu, w którym trzeba przyspieszyć – i tego, w którym trzeba zwolnić.

I tej uważności uczę się każdego dnia.

 

Jak my, kobiety, możemy według Pani zawodowo się wspierać?

To bardzo poruszające pytanie. Bo ja sama przeszłam w tym obszarze ogromną drogę.

Kiedyś wydawało mi się, że kobieta kobiecie jest wrogiem. Z takiego przekazu wyrosłam. W takim klimacie kobiecej relacji dojrzewałam. I długo nosiłam w sobie przekonanie, że drugiej kobiecie nie można do końca ufać – że bezpieczniej jest oprzeć się na mężczyźnie.

Dziś wiem, że wiele z nas niesie podobne doświadczenia. To często płynie z relacji z kobietami w naszym rodzie – z historią mam, babć, z niewypowiedzianą rywalizacją, bólem, brakiem wsparcia.

Ale kiedy zaczynamy to uzdrawiać, odkrywamy coś zupełnie innego.

Kobieta od kobiety może wziąć ogromną siłę. Energetycznie, emocjonalnie i zawodowo. Możemy być dla siebie lustrem, inspiracją i bezpiecznym zapleczem.

Ja wspieram kobiety, pokazując im swoją drogę – prawdziwą, nie wygładzoną. Nie ukrywam upadków. Nie udaję, że było zawsze lekko. Pokazuję, że porażka nie jest końcem, że z każdej sytuacji można wstać. Czasem szybciej, czasem wolniej – ale można.

Biznesowo pomagam kobietom uwierzyć w siebie. Zobaczyć w sobie potencjał zamiast ograniczeń. Rozwinąć skrzydła tam, gdzie wcześniej widziały tylko lęk.

Ale wsparcie nie zawsze polega na dawaniu gotowych rozwiązań. Często jest nim obecność.

W przestrzeniach, które tworzę, widzę coś niezwykłego – kiedy zbiera się grupa kobiet, z których każda ma inny talent, inną specjalizację, inną wrażliwość, zaczyna się naturalna wymiana. Bez przymusu. Bez nachalnej sprzedaży. Z serca.

Czasem wsparciem jest to, że można powiedzieć: „Dziś mam trudny dzień.”

I po drugiej stronie usłyszeć: „Rozumiem. Jestem.”

Bez oceny. Bez umniejszania. Bez rywalizacji.

To buduje siłę, która później przekłada się także na życie zawodowe.

Dziś nauczyłam się również prosić o pomoc. I to jest ogromna zmiana. Korzystam z talentów innych kobiet – szczególnie tam, gdzie ja nie jestem najmocniejsza, choćby w kwestiach technicznych. One mają swoje dary, ja mam swoje. I w tej czystej wymianie rodzi się prawdziwe wsparcie.

Wierzę, że kiedy przestajemy ze sobą konkurować, a zaczynamy się uzupełniać, tworzy się przestrzeń ogromnego wzrostu.

I właśnie takiego kobiecego wsparcia – opartego na zaufaniu, autentyczności i wymianie – życzyłabym nam wszystkim.

 

Co dla Pani oznacza pewność siebie? Jak ją Pani buduje?

Pewność siebie nie kojarzy mi się z głośnością ani z dominacją. Dla mnie to przede wszystkim odwaga do bycia w swojej prawdzie. To umiejętność mówienia o swoich odczuciach. Stawiania granic. Reagowania wtedy, gdy ktoś przekracza nasze przestrzenie. To zdolność powiedzenia „nie”, kiedy czyjeś oczekiwania wykraczają poza nasze siły, możliwości czy zasoby.

Pewność siebie to także zgoda na to, by nie spełniać cudzych wyobrażeń kosztem siebie.

Ale to również coś głębszego — wiara w swój potencjał. Świadomość swojej mocy. Pamięć o sukcesach, które już się wydarzyły. O momentach, kiedy podnosiłam się z kolan, choć wydawało się, że będzie to niemożliwe.

Dla mnie pewność siebie to zakorzenienie w sobie.

Nie przyszła jednak od razu. Zaczęła się od terapii. Od odwagi spojrzenia w swoje dzieciństwo, w dom rodzinny, w przekonania, które przez lata skutecznie zasłaniały mi mój własny potencjał. Musiałam zobaczyć, gdzie nauczyłam się umniejszać sobie. Gdzie przestałam wierzyć, że mogę.

Dziś buduję ją poprzez miłość własną. Poprzez pracę z wewnętrznym dzieckiem. Poprzez akceptację siebie — także w słabości, w niedoskonałości, w chwilach zwątpienia.

Bo pewność siebie nie oznacza bycia idealną. Oznacza zgodę na bycie prawdziwą. A kiedy kobieta zaczyna być prawdziwa wobec siebie, jej siła staje się naturalna. Nie musi już niczego udowadniać. Wystarczy, że jest.

Czy ma Pani osobiste motto w biznesie, które pomaga w codziennych zmaganiach z rynkiem?

Tak. Właściwie są dwa zdania, które od lat są mi szczególnie bliskie.

Pierwsze brzmi:

„Idź za głosem swojego serca – tam czeka Twój sukces.”

Drugie:

„W prawdzie jest siła, a w sile jest wolność.”

Te słowa prowadziły mnie w momentach decyzji, w chwilach zwątpienia, w czasach zawodowych zakrętów. Pomagały mi wtedy, gdy rozum podpowiadał ostrożność, a serce mówiło: „Zaufaj”.

Dla mnie te dwa zdania są wielowymiarowe. Mówią o odwadze. O autentyczności. O braniu odpowiedzialności za siebie. O tym, że sukces nie zawsze jest tym, co widać na zewnątrz – czasem jest nim spójność ze sobą.

Nie chcę ich jednak nadmiernie interpretować ani definiować. Wierzę, że każdy, kto je przeczyta, może odnaleźć w nich własne znaczenie. Bo prawda i serce zawsze przemawiają indywidualnie.

Jakie ma Pani założenia i plany na najbliższe trzy lata?

Planów mam bardzo dużo – i co najważniejsze, wszystkie są spójne z kierunkiem, w którym rozwijam się od lat.

Moja Akademia Psychobiologii i Ustawień Systemowych wchodzi w kolejne etapy rozwoju. Otwierają się nowe nabory, kolejne edycje kursów, a ja chcę ją dalej wzmacniać – merytorycznie i jakościowo. Zależy mi, aby była miejscem rzetelnej wiedzy, głębokiej pracy i odpowiedzialnego prowadzenia ludzi.

Równolegle nie przestaję się kształcić. Do mojego warsztatu dołączają nowe narzędzia i kierunki, które kończę – między innymi terapia par czy neurografika. Wierzę, że rozwój terapeuty nigdy się nie kończy. Im głębiej sama rozumiem człowieka, tym skuteczniej mogę mu towarzyszyć.

Bardzo ważnym kierunkiem będą również warsztaty wyjazdowe. Poza aktualnym wyjazdem na Bali w planach jest Japonia oraz bliższe nam miejsca, takie jak Teneryfa. Chcę łączyć podróżowanie z pracą rozwojową – bo zmiana przestrzeni często otwiera w człowieku nowe poziomy świadomości.

Szczególnym obszarem, który w ostatnim czasie zajmuje w mojej pracy bardzo dużo miejsca, jest temat samotnie urodzonych bliźniaków i traumy bliźniaczej. To niezwykle wrażliwa i specyficzna grupa osób. Pracuję nad stworzeniem większej społeczności oraz przestrzeni wsparcia dla ludzi, którzy mierzą się z tym doświadczeniem. Widzę, jak bardzo potrzebne jest tu zrozumienie i specjalistyczne podejście.

I oczywiście – szeroko zakrojona praca dla kobiet.

Moim marzeniem jest tworzenie coraz większych kobiecych społeczności, kręgów, przestrzeni spotkań, w których kobiety nie tylko będą poznawać siebie, ale również uczyć się wspierania siebie nawzajem. Bez rywalizacji. Bez lęku. W poczuciu bezpieczeństwa i siły.

Najbliższe lata widzę jako czas dalszego wzrostu – nie dla samej ekspansji, ale dla pogłębiania jakości.

Chcę, aby wszystko, co tworzę, było jeszcze bardziej świadome, jeszcze bardziej odpowiedzialne i jeszcze bardziej prawdziwe.

 

Po więcej informacji o działalności naszej Bohaterki zapraszamy tutaj:

https://kamilasniegoska.pl/#omnie

https://www.facebook.com/SzczesliwaStronaZyciaKamilaSniegoska

 

Fot. Archiwum własne Bohaterki

#SukcesJestKobietą, #książka, #SzczęśliwaStronaŻycia, #KamilaŚniegoska, #RadykalneWybaczanie, #terapia

Źródło: materiał promocyjny Partnera

 

Related Items#KamilaŚniegoska#RadykalneWybaczanie#SzczęśliwaStronaŻyciaksiążkaPolecanesukcesjestkobietąterapia
Kobiety Biznesu
28 czerwca 2026
Michal Karas

Related Items#KamilaŚniegoska#RadykalneWybaczanie#SzczęśliwaStronaŻyciaksiążkaPolecanesukcesjestkobietąterapia

More in Kobiety Biznesu

Paulina Piliszek: Tam, gdzie inni widzą ryzyko, my widzimy szansę!

Michal Karas29 czerwca 2026
Read More

Ewa Szymańska: Małe zwycięstwa tworzą solidny fundament!

Michal Karas29 czerwca 2026
Read More

Beata Nadzieja-Szpila: Wolność zaczyna się w sercu

Michal Karas29 czerwca 2026
Read More

Edyta Młynarczyk: Po każdej burzy wychodzi słońce

Michal Karas29 czerwca 2026
Read More

Barbara Misterska-Dragan: Cokolwiek robisz, rób to dobrze!

Michal Karas29 czerwca 2026
Read More

Anna Dudzińska-Filkiewicz: Wielkość rodzi się z odwagi, nie z perfekcji

Michal Karas29 czerwca 2026
Read More

Kornelia Ligaszewska-Leśniak: Złoty środek decyduje o sukcesie!

Michal Karas29 czerwca 2026
Read More

Małgorzata Małuch: Tradycja i nowoczesność!

Michal Karas29 czerwca 2026
Read More

Magdalena Wiśniewska-Baran: Najlepsza inwestycja? W rozwój!

Michal Karas29 czerwca 2026
Read More
Scroll for more
Tap

Polecane

  • Ewolucja wartości vs. rewolucja technologiczna
    W praktyce21 lipca 2026
  • Jacy powinni być obecni przywódcy?
    W praktyce16 lipca 2026
  • Sztuczna inteligencja w służbie medycyny
    W praktyce7 lipca 2026

Facebook

Copyright © 2015 PressFactory Sp. z o.o., Stworzone przez G-marketing Regulamin

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Rozumiem Dowiedz się więcej
Prywatność i polityka ciasteczek

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these cookies, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may have an effect on your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
Go to mobile version