Renata Błażejewska, założycielka Centrum Karen, mentorka w biznesie bezpośrednim Forever Living Products o pasji, pewności siebie i tworzeniu najwyższych standardów.
Proszę opowiedzieć nam o swojej zawodowej drodze do miejsca, w którym się Pani obecnie znajduje.
Renata Błażejewska, założycielka Centrum Karen, mentorka w biznesie bezpośrednim FLP: Moja droga zawodowa to historia o konsekwencji i zaufaniu do siebie, nawet wtedy, gdy na początku nie miałam pewności, czy idę we właściwym kierunku.
Nie planowałam kariery Business Women. Z wykształcenia byłam pielęgniarką i to z tym zawodem wiązałam swoją przyszłość. Do zmian zmusiło mnie życie. Kiedy miałam 25 lat, urodziłam syna z dziecięcym porażeniem mózgowym. To był moment, w którym potrzebowałam przede wszystkim pieniędzy na rehabilitację i stabilności. Nie urodziłam się w zamożnej rodzinie, więc nie mogłam liczyć na wsparcie finansowe, a ojciec dziecka nie udźwignął odpowiedzialności. Zaczynałam w czasie, gdy wiele kobiet skupia się na macierzyństwie i rodzinie — ja musiałam „udźwignąć wszystko”: dom, obowiązki oraz odpowiedzialność finansową i emocjonalną.
Właśnie wtedy postawiłam na niekonwencjonalny biznes oparty o relacje i elastyczny system pracy, który pozwalał mi dopasować czas i pogodzić rolę mamy. Zaczęłam rozwijać sieć klientów i partnerów biznesowych dla amerykańskiej marki, mimo że nie miałam doświadczenia — miałam za to ogromną determinację. Z czasem zbudowałam nie tylko pozycję zawodową, ale przede wszystkim skalowalny biznes oraz środowisko kobiet, które rozwijają się, nabierają pewności siebie i budują własną niezależność. Dziś jestem w miejscu, w którym mogę powiedzieć: nie tylko wiem, jak budować biznes — wiem też, jak prowadzić ludzi tak, żeby rozkwitali i stawali się liderami.
Moje ambicje zawodowe nie zatrzymały się jednak na jednej działalności. Około 6 lat temu postanowiłam otworzyć salon beauty — Centrum Urody Karen w Warszawie. To było duże wyzwanie, bo wcześniej nie prowadziłam takiego biznesu. A kiedy wszystko było gotowe, w dniu otwarcia ogłoszono lockdown. Wiele firm tej próby nie przetrwało — ale nie ja.
Uratowało mnie to, co zbudowałam wcześniej: zaplecze finansowe, doświadczenie, dyscyplina i konsekwencja. Dziś salon ma świetną opinię i zatrudnia kilkanaście osób. To nie przypadek — to kolejny etap i kolejne wyzwanie, któremu sprostałam, bo wiem, jak budować odpowiedzialnie, długofalowo i z głową. Te doświadczenia — od etatu, przez różne ścieżki zawodowe, po trzy dekady w branży wellness — dały mi coś bezcennego: umiejętność budowania biznesu na stabilnych fundamentach i prowadzenia ludzi tak, by rośli.

Proszę w kilku zdaniach opowiedzieć nam o swojej firmie.
Moja praca jest połączeniem przedsiębiorczości i mentoringu. Od blisko 30 lat rozwijam biznes u boku międzynarodowej firmy, dla której buduję sieci partnerów biznesowych oraz klientów. Działam w branży wellness — a to obszar, który od lat jest atrakcyjny i perspektywiczny, bo dotyczy tego, co dla ludzi kluczowe: zdrowia, energii i jakości życia.
Buduję biznes oparty o relacje, edukację i systematyczność, a nie o chwilowy „zryw”.
W praktyce oznacza to, że uczę kobiety, jak profesjonalnie działać w sprzedaży i budowaniu społeczności — z klasą, etyką i nowoczesnym podejściem do marki osobistej. Tworzę przestrzeń, w której można startować od zera, ale nie jest się w tym „samej”: jest plan, wsparcie, narzędzia i standardy, które chronią przed chaosem.
Równolegle prowadzę Centrum Urody Karen w Warszawie. Dziś to stabilny, dobrze oceniany salon, zatrudniający kilkanaście osób — firma zbudowana krok po kroku, mimo trudnego startu w czasie pandemii.
Jakimi zasadami kieruje się Pani w biznesie?
Mam kilka zasad, których nie negocjuję.
Po pierwsze: uczciwość i odpowiedzialność. Reputację buduje się latami, a traci w minutę — dlatego zawsze gram długą grę.
Po drugie: standard pracy. Jestem wymagająca — przede wszystkim wobec siebie — bo wiem, że wyniki są efektem procesu.
Po trzecie: relacje i szacunek do ludzi. Wynik jest ważny, ale nigdy kosztem człowieka.
Po czwarte: rozwój — bo ludzie albo rosną, albo się cofają, a świat nie stoi w miejscu.
Co dla Pani jest wyznacznikiem sukcesu zawodowego?
Dla mnie sukces zawodowy ma dwa wymiary. Pierwszy jest mierzalny: stabilność, rozwój, cele realizowane w czasie oraz poczucie, że to ja prowadzę firmę, a nie firma mnie.
Drugi jest głębszy: ilu ludzi dzięki mojej pracy stanęło na nogi, uwierzyło w siebie, zaczęło zarabiać i stało się samodzielne. Dobrze pamiętam, jak było mi ciężko, dlatego mam ogromną satysfakcję z sukcesu innych. Uwielbiam moment, w którym kobieta mówi: „pierwszy raz w życiu czuję, że to ja decyduję”. To jest mój wyznacznik sukcesu.
A co z sukcesem w życiu prywatnym?
Sukces prywatny przyszedł z czasem. Dla mnie to spokój, zdrowe relacje i poczucie, że nie muszę niczego udowadniać. Kiedy mamy w sobie spokój i nie szukamy bezpieczeństwa „na zewnątrz”, tylko budujemy je w sobie — na naszej drodze pojawiają się właściwe osoby. Zarówno zawodowo, jak i prywatnie.
Jak dba Pani o równowagę między pracą, a życiem osobistym?
Od kilku lat mam jasno ustawione priorytety. Planuję tydzień, stawiam granice w komunikacji i dbam o regenerację. Wiem, kiedy przyspieszyć, a kiedy odpuścić. Dojrzałe zarządzanie to dla mnie umiejętność budowania systemów i ludzi tak, by firma nie była „więzieniem”, tylko narzędziem do lepszego życia. Trzymam się prostych zasad: ruch, sen, chwila ciszy dla głowy — i coraz lepsza umiejętność delegowania.

Co dla Pani oznacza pewność siebie?
Pewność siebie to dla mnie nie „brak strachu”, tylko decyzja, że strach nie prowadzi mojego życia. To zaufanie do siebie, że poradzę sobie niezależnie od wyniku — i że potrafię się uczyć. Pewność siebie rośnie wtedy, gdy dotrzymujemy słowa samej sobie: obiecuję sobie jeden krok i go robię. To buduje kręgosłup.
Jak my, kobiety, możemy budować zdrową pewność siebie, niezbędną do osiągania sukcesów zawodowych?
Przez działanie. Pewność siebie jest skutkiem ubocznym konsekwencji i kompetencji. Im więcej umiemy, im częściej dotrzymujemy słowa samej sobie, tym mniej potrzebujemy „idealnego momentu”.
Ogromne znaczenie ma też środowisko. Kobieta rośnie szybciej, gdy ma wokół siebie ludzi, którzy wspierają, uczą i podnoszą poziom — dlatego mentoring i dobra społeczność są dziś bezcenne.
Co Panią najbardziej motywuje na co dzień?
Motywuje mnie postęp. Lubię widzieć, że rosnę ja, rosną moje firmy i rosną ludzie, z którymi pracuję. Motywuje mnie też odpowiedzialność — za zespół, za jakość, za standard.
A najbardziej poruszają mnie historie przemian: kiedy kobieta przechodzi drogę od „nie dam rady” do „zrobiłam to”. To jest energia, której nie da się kupić.
Proszę wymienić osoby, które inspirują Panią do podejmowania nowych wyzwań?
Inspirują mnie wspaniałe kobiety, które łączą siłę z mądrością i biorą odpowiedzialność za własne życie. Jedną z nich jest Kamila Rowińska — mentorka kobiet i autorka książek, którą cenię za konkret, dyscyplinę i podejście oparte na realnej pracy nad sobą. Inspirują mnie również kobiety z innych dziedzin biznesu, takie jak Magdalena Butryn — za przedsiębiorczość, świeże spojrzenie i umiejętność budowania marki w dynamicznych czasach.
Ogromną inspiracją są także kobiety z mojego otoczenia zawodowego — ich determinacja i momenty przełomu przypominają mi, jak wielką siłę ma dobrze poprowadzone środowisko.
Jakie cechy charakteru pomagają, a jakie przeszkadzają w osiągnięciu zawodowego sukcesu?
Pomagają: konsekwencja, pracowitość, otwartość na naukę, odporność psychiczna i umiejętność rozmowy z ludźmi.
Przeszkadzają: perfekcjonizm, odkładanie startu na „kiedyś”, lęk przed oceną i brak granic. Ja też nie byłam „gotowa”, kiedy zaczynałam własny biznes, ale wytrwałość i systematyczność doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem dziś.
Proszę pochwalić samą siebie. Co w sobie uważa Pani za wspaniałe?
Jestem dumna z mojej konsekwencji i z tego, że potrafię podejmować decyzje — także trudne. Jestem dumna, że buduję firmy na standardach, a nie na przypadku. I jestem dumna z tego, jak pracuję z ludźmi: potrafię dać ciepło i wsparcie, ale też kierunek, narzędzia i wymagania. To często jest moment przełomowy — kobieta odkrywa, że może więcej, niż myślała.
Czego życzy Pani sobie zawodowo w najbliższych miesiącach i latach?
Życzę sobie dalszego wzrostu — ale mądrego. Chcę rozwijać zespół tak, by powstawało coraz więcej samodzielnych kobiet z własną marką, wizją i odwagą do działania. Chcę też jeszcze mocniej budować edukację i jakość: nowoczesne narzędzia, dobre praktyki i kulturę współpracy. Dla mnie rozwój to nie „więcej za wszelką cenę”, tylko coraz wyższy poziom.
A czego życzyłaby Pani naszym Czytelniczkom i Czytelnikom?
Życzę odwagi do wyboru siebie. Żeby nie odkładać życia na później i nie bać się zaczynać od zera. Życzę konsekwencji — bo to ona robi największą różnicę. I życzę dobrego otoczenia: ludzi, którzy wspierają, ale też wymagają i pomagają rosnąć.
Jeśli jakaś kobieta czuje, że chce wejść na wyższy poziom zawodowo, zbudować swoją markę i niezależność, a przy tym mieć obok siebie doświadczonego mentora i środowisko —ja właśnie takie miejsce tworzę. Bo możesz wszystko — jeśli dasz sobie do tego prawo.
Renata

Po więcej informacji o działalności naszej Bohaterki zapraszamy tutaj:
https://www.instagram.com/renata.blazejewska/
https://www.facebook.com/renatablazejewskaofficial/?locale=pl_PL
Fot. Jakub Włodek
Sesja została zrealizowana we wnętrzach Hotelu H15, ul. Świętego Jana 15 w Krakowie, z Grupy Destigo Hotels
#SukcesJestKobietą, #książka, #uroda, #RenataBłażejewska, #CentrumKaren, #ForeverLivingProducts, #aloes, #FLP
Źródło: materiał promocyjny Partnera

Facebook
RSS