Proszę opowiedzieć nam o swojej zawodowej drodze do miejsca, w którym się Pani obecnie znajduje.
Mecenas Alicja Praszkiewicz, założycielka Rozwód z klasą®: Na początku mojej drogi zawodowej szukałam dla siebie miejsca, przestrzeni, w której będę mogła wykorzystać swoje kompetencje, ale też zachować autentyczność. Próbowałam różnych dziedzin prawa, testując kolejne obszary z nadzieją, że któryś z nich zarezonuje ze mną bardziej, niż inne. Z czasem zauważyłam, że w sprawach rozwodowych coś się zmienia – i to nie tylko w tym, jak ja zaczęłam postrzegać prawo, czy jak prowadzę te postępowania, ale również w tym, jak reagują na mnie ludzie. Klienci, a zwłaszcza klientki – zaczynały mnie słuchać inaczej. To nie była tylko rozmowa o faktach i przepisach. To był dialog oparty na zaufaniu. Słyszałam: „Dzięki pani czuję, że to wszystko może mieć jakiś sens”, „Wiem, że pani mnie w tym poprowadzi”, „Zrobiło mi się lżej, kiedy poczułam, że nie jestem w tym sama”. To skłoniło mnie do wyspecjalizowania się w tej dziedzinie i odłożeniu – jak początkowo sądziłam tylko na jakiś czas – innych dziedzin prawa. Z czasem jednak, dokładając wszelkich starań, aby zagłębiać tajniki spraw rozwodowych, zrozumiałam istotę posiadania jednej określonej specjalizacji. To właśnie wtedy zaczęłam dostrzegać, że bycie „od wszystkiego” nie daje takiej jakości pomocy, jaką można zaoferować, skupiając się na jednej dziedzinie. Zaczęłam dużo wyraźniej widzieć niuanse, które wcześniej łatwo było przeoczyć – emocjonalne aspekty spraw, mechanizmy powtarzające się w relacjach, ale też znaczenie słów, które dla jednej strony są tylko formalnością, a dla drugiej – punktem zwrotnym w życiu.
Specjalizacja nie zamknęła mnie w wąskich ramach, przeciwnie – pozwoliła mi spojrzeć szerzej, z większym zrozumieniem i spokojem. Dzięki niej mogę dziś działać dużo bardziej skutecznie i z większym poczuciem sensu, bo wiem, że to, co robię, ma realną wartość dla ludzi, którzy w tym momencie potrzebują nie tylko prawnika, ale też wsparcia i zrozumienia.
A myślę, że warto dodać, że rozwód to jedno z tych doświadczeń, które dotykają nie tylko stanu cywilnego – to osobiste trzęsienie ziemi. I choć pozornie to tylko kolejna sprawa w sądzie, to jednak dla osoby, która przez to przechodzi jest to naprawdę początek nowego, zupełnie innego życia. Szybko zrozumiałam, że moją rolą nie jest wyłącznie zapewnienie skutecznej reprezentacji w postępowaniu – moją rolą jest towarzyszenie w przejściu. W symbolicznym domknięciu pewnego etapu i otwarciu kolejnego.
O ile w sprawach spadkowych czy majątkowych emocje są inne – bardziej zdystansowane, często pragmatyczne – o tyle w sprawach rozstaniowych towarzyszę emocjom, które kipią. Smutek, żal, gniew, zagubienie, czasem ulga, czasem poczucie winy. Okazało się, że właśnie w tym gęstym emocjonalnie krajobrazie potrafię być dla drugiego człowieka oparciem i przychodzi mi to z naturalną łatwością.
I właśnie wtedy pojawiła się satysfakcja, jakiej wcześniej nie znałam. Poczucie, że prawo może być narzędziem nie tylko do rozwiązywania sporów, ale do odbudowywania życia. Że mogę być nie tylko pełnomocniczką, ale też w pewnym stopniu przewodniczką. A ta wdzięczność, którą dostaję w zamian daje mi siłę, by iść dalej. I chcieć więcej. I jeszcze więcej działać.
Proszę w kilku zdaniach opowiedzieć nam o swojej firmie.
Swoją kancelarię założyłam tuż przed wybuchem pandemii w 2019 roku. Na początku zajmowałam się różnymi dziedzinami prawa – trochę jak lekarz pierwszego kontaktu. Miałam świeżo w pamięci wiedzę ze zdanych z wyróżnieniem egzaminów zawodowych, zaś działając na olsztyńskim rynku, który nie jest duży, musiałam być przygotowana na różnorodne sprawy.
Czas pandemii przyniósł jednak coś, czego nikt się nie spodziewał i otworzył przed nami nowe możliwości – praca zdalna stała się codziennością, a ja zaczęłam prowadzić konsultacje online. To pozwoliło mi wyjść poza granice Olsztyna i pracować z klientkami z całej Polski.
Jak wspomniałam w powyższym akapicie, był to także czas, w którym zaczęłam koncentrować się na sprawach rozwodowych i w konsekwencji stworzyłam profil „Rozwód z klasą” na Instagramie – miejsce, w którym mogłam dzielić się wiedzą i doświadczeniem w sposób przystępny i wspierający. Zainteresowanie, z jakim spotkała się ta inicjatywa, przerosło moje oczekiwania. Marka „Rozwód z klasą®” zyskała rozpoznawalność i zaufanie, co skłoniło mnie do jej zastrzeżenia jako znaku towarowego oraz do skupienia całej swojej działalności na tej konkretnej dziedzinie prawa.

Jakimi zasadami kieruje się Pani w biznesie?
W swojej pracy stawiam przede wszystkim na szacunek i zrozumienie. Każda sprawa to inna historia, inne emocje i inne potrzeby, dlatego zawsze uważnie słucham, zanim doradzę i nie szukam rozwiązań na siłę. Wierzę, że nawet w najtrudniejszych momentach można zachować spokój i klasę – dlatego ważne jest dla mnie, by sposób prowadzenia spraw był nie tylko skuteczny prawnie, ale też wspierający dla człowieka, który przez to wszystko przechodzi. Kieruję się również zasadą rzetelności i szczerości – jeśli coś jest możliwe, mówię jak; jeśli nie, tłumaczę dlaczego. Klienci zasługują na jasność, nie na złudzenia.
I wreszcie – ciągły rozwój. Prawo, ludzie i realia się zmieniają, więc ja też uczę się nieustannie – po to, by pomagać coraz lepiej. W swojej pracy kieruję się przede wszystkim szacunkiem, zrozumieniem i spokojem. Bo dla mnie skuteczność nie polega na działaniu za wszelką cenę, ale na znalezieniu takiego sposobu, który przyniesie realny spokój i bezpieczeństwo mojej klientce w przyszłości. Nie szukam więc zwycięstw na siłę. W sprawach rozwodowych nie chodzi bowiem o to, żeby „wygrać” – chodzi o to, żeby mądrze przejść przez zmianę i zadbać o siebie na nowo, zabezpieczyć swoją przyszłość bez tego drugiego człowieka, z którym dotychczas dzieliliśmy swoje życie. Każda sytuacja jest inna, dlatego strategię dopasowujemy wspólnie – tak, by moja klientka czuła, że ma wpływ, że rozumie każdy krok i że nie jest w tym sama.
Kieruję się też zasadą rzetelności i szczerości. Zawsze mówię, jakie są realne możliwości i konsekwencje podjętych decyzji. Uważam, że uczciwa rozmowa jest podstawą – bo tylko wtedy można naprawdę świadomie kształtować swoją przyszłość. Każda sprawa, każdy kontakt z drugą osobą wnosi coś nowego. To właśnie dzięki temu wiem, że moja praca ma sens – nie tylko w wymiarze zawodowym, ale i ludzkim.
Bo rozwód z klasą to nie slogan. To sposób myślenia – o sobie, o drugim człowieku, o tym, że nawet w najtrudniejszych momentach można zachować spokój, godność i poczucie kierunku.
Co dla Pani jest wyznacznikiem sukcesu zawodowego?
Spokój i bezpieczeństwo moich klientek. Każda wiadomość z podziękowaniami za moją pomoc to dla mnie ogromny sukces. To, że klientka po konsultacji ze mną rozumie na czym stoi a wcześniej tej wiedzy nie posiadała. To, że dzięki naszej współpracy nie pozwalają sobie już „wchodzić na głowę”, a wiedza pozwala im stawiać granicę. Oczywiście jest to niezwykle miłe i dla mnie osobiście bardzo wzruszające, że jestem zapraszana do wielu biznesowych projektów, jest to coś, o czym kiedyś nawet nie śmiałam marzyć, a dziś stało się moją rzeczywistością. To, że moja osoba znajduje się już w dwóch publikacjach, zostałam nagrodzona statuetką „Lider Kobiecego Wsparcia – Wzór Profesjonalizmu i Prawniczej Empatii”, zostałam jedną z „50 osobistości Biznesu” wg Magazynu Businesswoman and Life, a obecnie stałam się bohaterką niniejszej publikacji „Sukces jest Kobietą”. To jest dla mnie zarówno wielkie wzruszenie, ale jest to też dla mnie osobiście świadectwo wielkiego sukcesu, który wypracowałam swoją osobistą pracą, determinacją oraz kreatywnością.
A co sukcesu w życiu prywatnym?
Sukcesem w moim życiu prywatnym jest przede wszystkim to, że otaczają mnie osoby, które kocham i którym ufam bezgranicznie. Mam wokół siebie ludzi, na których mogę zawsze liczyć, którzy są dla mnie oparciem i z którymi tworzę relacje pełne wzajemnego szacunku, troski i ciepła. To właśnie te więzi są dla mnie najważniejszą miarą życiowego spełnienia.
Za ogromny sukces uważam także to, że potrafię zachować równowagę między życiem zawodowym, a prywatnym. Dbam o to, by znajdować czas na odpoczynek, wyjazdy i bycie „tu i teraz” z moim partnerem. Nawet krótkie wspólne wypady pozwalają nam zatrzymać się w codziennym biegu, cieszyć drobnymi momentami i budować naszą bliskość.
Jestem również bardzo związana z moją rodziną i przyjaciółkami. Z Alicją łączy mnie przyjaźń jeszcze z czasów szkoły podstawowej, z Karoliną – z okresu studiów. Choć obie mieszkają ponad 350 km ode mnie, co wyklucza spontaniczne spotkania na niedzielną kawkę, nasze relacje pozostają niezmiennie silne. Wspieramy się wzajemnie, dbamy o kontakt i mimo dzielącej nas odległości czujemy się sobie równie bliskie jak kiedyś.
Dla mnie to właśnie takie relacje – pielęgnowane, świadome i trwałe – są prawdziwym wyznacznikiem sukcesu w życiu prywatnym.
Jak dba Pani o równowagę między pracą, a życiem osobistym?
Równowagę pomagają mi utrzymać codzienne, drobne „resety”. W ciągu tygodnia regularnie chodzę na siłownię, aby pozbyć się nagromadzonych emocji i napięcia. Czasem potrzebuję intensywnego treningu, innym razem lżejszej aktywności, ale ruch jest dla mnie stałym elementem dbania o zdrowie psychiczne i fizyczne. To metoda, którą z pełnym przekonaniem polecam – również dlatego, że jej skuteczność znajduje potwierdzenie w badaniach naukowych: wysiłek fizyczny pomaga regulować emocje i zapobiega ich kumulowaniu się w ciele.
Drugim ważnym elementem są krótkie, lecz częste wyjazdy – najlepiej w miejsca dla mnie nowe, z jak największym kontaktem z naturą, która działa na mnie kojąco. Kilka dni spędzonych w odmiennym otoczeniu pozwala mi nabrać dystansu i spojrzeć na codzienność z nowej perspektywy. Czasem jest to wypad w góry i wysiłek, po którym czuję przyjemne zmęczenie w mięśniach, a czasem leniwy dzień na plaży z mrożoną kawą w ręku.
Na co dzień mieszkam w Olsztynie, co daje mi ogromny komfort – w każdy trudniejszy dzień mogę wybrać się na spacer do lasu lub nad jezioro i w ten sposób szybko „zresetować głowę”. Od zeszłego roku eksploruję również świat podwodny i rozwijam umiejętność nurkowania. To nie tylko niezwykła przygoda, ale też forma medytacji, która uczy uważności i wyciszenia Dzięki tym praktykom wracam do pracy z nową energią, gotowa na kolejne zawodowe wyzwania.
Co dla Pani oznacza pewność siebie?
Dla mnie osobiście pewność siebie oznacza przede wszystkim wewnętrzne poczucie „ufam sobie” – zaufanie do własnej intuicji, decyzji i sposobu reagowania na różne sytuacje. To świadomość, że nawet jeśli pojawią się trudności, potrafię je udźwignąć i znaleźć rozwiązanie.
Pewność siebie to także „znam swoją wartość”. To poczucie, że zasługuję na szacunek, dobre traktowanie, rozwój i spełnienie – zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Znam swoje mocne strony, ale potrafię też spojrzeć z akceptacją na obszary, które wymagają pracy, nie traktując ich jako porażki, lecz jako naturalną część bycia człowiekiem.
Wreszcie – „poradzę sobie”. To nie jest przekonanie, że nic mnie nie zaskoczy czy że zawsze mam wszystko pod kontrolą. To raczej spokojna wiara, że niezależnie od warunków jestem w stanie stanąć na wysokości zadania: czasem sama, czasem prosząc o wsparcie. Że mam w sobie wystarczająco dużo odporności, elastyczności i determinacji, by przejść przez to, co mnie spotyka.
W takim ujęciu pewność siebie jest dla mnie stanem wewnętrznego oparcia – poczuciem, że mogę na sobie polegać, nawet gdy okoliczności są trudne lub nieprzewidywalne.

Jak my, kobiety, możemy budować zdrową pewność siebie, niezbędną do osiągania sukcesów zawodowych?
Aby wzmacniać pewność siebie, warto świadomie budować zaufanie do własnych decyzji, kompetencji i doświadczeń. Podejmowanie nawet drobnych działań, które wychodzą poza strefę komfortu, uczy nas radzenia sobie z nowymi sytuacjami i stopniowo buduje poczucie sprawczości. Ja też szłam tą drogą, pełną napięć, niepewności, lęku, ucząc się tego, że jestem w stanie sobie poradzić, że znajduję rozwiązania, że jeśli zboczyłam z jakiejś ścieżki, to czegoś mnie ona nauczyła. Przekonanie „poradzę sobie” to cicha, stabilna siła, która daje nam odwagę, by aplikować na wyższe stanowiska, lub wziąć biznes w swoje ręce, wypowiadać się na forum, czy negocjować. Nie oznacza to, że musimy radzić sobie same – mądra pewność siebie uwzględnia korzystanie ze wsparcia innych, mentoringu, czy szkoleń. I myślę, że pozwolenie sobie na pomoc jest tutaj również bardzo ważna!
Kolejnym fundamentem jest świadomość własnej wartości. Kobiety często mają tendencję do umniejszania swoich sukcesów lub przypisywania ich przypadkowi. Tymczasem kluczowe jest to, abyśmy celebrując własne osiągnięcia, uczyły się widzieć w nich efekt naszych umiejętności, pracy i konsekwencji. Pomaga w tym nazywanie swoich mocnych stron, dbanie o rozwój oraz otaczanie się osobami, które nas wspierają, a nie podcinają nam skrzydła. Zdrowa pewność siebie oznacza też, że dajemy sobie prawo do błędu. Zamiast odbierać go jako dowód niedostatków, traktujemy go jako element rozwoju. Taka postawa pozwala działać odważniej, podejmować inicjatywę i sięgać po zawodowe cele, które kiedyś mogłyby wydawać się nieosiągalne.
Proszę wymienić osoby, które inspirują Panią do podejmowania nowych wyzwań?
Inspirują mnie przede wszystkim osoby, którym autentycznie zależy na dobru innych, a nie wyłącznie na własnym interesie. To ludzie, którzy swoją postawą pokazują, że rozwój, empatia i odpowiedzialność mogą i powinny iść w parze.
W mojej indywidualnej historii ogromną rolę odegrał Bartek Indygo, którego twórczość można znaleźć w social mediach, a przede wszystkim na Youtube. Jego praca i podejście do życia pomogły mi przemodelować własne myślenie o rozwoju i szczęściu. Dzięki niemu nauczyłam się świadomie wprowadzać w swoim życiu takie zmiany, których naprawdę chcę doświadczać. To on pokazał mi, jak wygląda praktyczna akceptacja rzeczywistości oraz życie oparte na wdzięczności – co okazało się jednym z najważniejszych odkryć w moim życiu.
Inspirują mnie również kobiety, które realnie wpływają na świat i wspierają inne kobiety w budowaniu swojej siły. Jedną z nich jest Martyna Wojciechowska – osoba, która od lat konsekwentnie działa na rzecz praw kobiet, widoczności tych, które często nie mają szansy opowiedzieć swojej historii, oraz wzmacniania ich odwagi i podmiotowości. Jej praca, zarówno reporterska, jak i społeczna, pokazuje, jak ogromny wpływ może mieć jedna osoba, jeśli działa z pasją i wrażliwością.
Inspiruje mnie także Ewa Chodakowska, którą pamiętam jeszcze z jej pierwszych programów treningowych. Odegrała ogromną rolę w aktywizacji tysięcy kobiet do dbania o siebie poprzez ruch, co przełożyło się nie tylko na poprawę kondycji fizycznej, ale przede wszystkim na odzyskiwanie pewności siebie, poczucia sprawczości i zaufania do własnego ciała. Podziwiam jej determinację i konsekwencję – zwłaszcza że mimo fali hejtu, która co jakiś czas ją spotyka, ona nieustannie realizuje swoją misję i wspiera kobiety w budowaniu zdrowych nawyków i siły wewnętrznej.
To właśnie takie osoby – działające z serca, z misją i z realnym wpływem na innych – najbardziej inspirują mnie do podejmowania nowych wyzwań, pomimo że każda z nich działa w innej branży.
Jakie cechy charakteru pomagają, a jakie przeszkadzają w osiągnięciu zawodowego sukcesu?
Przede wszystkim determinacja i wiara we własne możliwości – to one pozwalają iść naprzód nawet wtedy, gdy sprawy są trudne i wymagające. Bardzo pomaga mi również świadomość, że najważniejszy jest efekt rozumiany jako najlepszy możliwy skutek dla mojej klientki, a nie spektakularna wygrana „za wszelką cenę”. Takie podejście daje mi poczucie etycznej stabilności i kierunku. Cenną cechą jest też umiejętność akceptowania życia takim, jakie jest. Pozwala mi to konstruktywnie radzić sobie z presją i nie tracić energii na elementy, na które nie mam wpływu.
Nie mogę powiedzieć, że jakiekolwiek cechy faktycznie przeszkodziły mi w osiągnięciu zawodowego sukcesu. Zdarza się jednak, że pewne aspekty mojego charakteru bywają dla mnie wyzwaniem. Mam na myśli przede wszystkim wrażliwość – w zawodzie prawnika jest ona czasem wystawiana na próbę, zwłaszcza gdy mierzę się z niesprawiedliwością, której nie mogę zmienić. Z czasem jednak nauczyłam się traktować tę wrażliwość jako element, który dodaje mojej pracy autentyczności i empatii. To właśnie dzięki niej jestem obecnie tu, gdzie jestem.
Proszę pochwalić samą siebie. Co w sobie uważa Pani za wspaniałe?
Jeśli mam pochwalić samą siebie, to powiedziałabym, że naprawdę potrafię łączyć profesjonalizm z autentycznością. Jest we mnie dużo odwagi i ciekawości świata, potrafię zachować wewnętrzną równowagę i zdrowy rozsądek, doceniam w sobie również połączenie determinacji i wrażliwości. Potrafię konsekwentnie dążyć do celu, a jednocześnie zachować empatię i uważność na drugiego człowieka.
Uważam za swoją dużą siłę to, że wierzę w własne możliwości i w to, że moja praca może realnie wpływać na czyjeś życie. I wreszcie lubię w sobie to, że nie przestałam być emocjonalnie uważna. Ta wrażliwość czasami bywa trudna, ale jednocześnie sprawia, że jestem empatyczna, uważna i uczciwa w relacji z moimi klientkami. Myślę, że właśnie to czyni mnie naprawdę dobrą w tym, co robię.
Czego życzy Pani sobie zawodowo w najbliższych miesiącach i latach?
W najbliższych miesiącach i latach życzę sobie przede wszystkim, aby moja praca nadal realnie wpływała na życie i samopoczucie kobiet, z którymi współpracuję. Marzy mi się, aby coraz więcej osób wychodziło z konsultacji i współpracy ze mną z poczuciem jasności, sprawczości i siły – bo właśnie to daje mi największą satysfakcję i jest dla mnie prawdziwym wyznacznikiem sukcesu.
Chciałabym również dalej rozwijać swoją działalność, uczestniczyć w inspirujących projektach i budować przestrzeń, w której kobiety czują się wspierane i motywowane. Mam nadzieję na kolejne możliwości dzielenia się wiedzą, zarówno w formie szkoleń, konsultacji, jak i poprzez publikacje, bo to, że już dziś mogę być ich częścią, jest dla mnie ogromnym zaszczytem.
Zawodowo życzę sobie kontynuowania tej drogi – w zgodzie ze sobą, w poczuciu sensu i z przekonaniem, że to, co robię, ma realną wartość dla innych. Jeśli nadal będę mogła obserwować, jak kobiety dzięki naszej współpracy odzyskują pewność siebie, stawiają granice i odważnie budują swoją pozycję – to będzie dla mnie największym spełnieniem.
A czego życzyłaby Pani naszym Czytelniczkom i Czytelnikom?
Życzę przede wszystkim odwagi – tej cichej, codziennej, która pomaga stawiać pierwsze kroki w stronę zmian, nawet jeśli nie wszystko jest jeszcze jasne. Życzę także uważności na siebie: na swoje potrzeby, emocje, granice i marzenia, bo to właśnie one najczęściej prowadzą nas w miejsca, w których naprawdę chcemy być.
Chciałabym, aby każdy z nas mógł doświadczać pracy i życia w zgodzie ze sobą, bez wewnętrznej presji udowadniania czegokolwiek komukolwiek. Życzę przestrzeni na rozwój, ale również na odpoczynek, refleksję i celebrację małych sukcesów, bo to one często budują największe zmiany.
I wreszcie – życzę wszystkim wsparcia. Takiego, które dodaje siły, przypomina o naszej wartości i pomaga iść naprzód wtedy, kiedy droga bywa wymagająca. Niech każdy z nas poczuje, że ma prawo budować swoje życie tak, jak tego naprawdę pragnie.

Po więcej informacji o działalności naszej Bohaterki zapraszamy tutaj:
https://www.instagram.com/rozwod_z_klasa/
Fot. materiały firmowe
#SukcesJestKobietą, #książka, #prawo, #RozwódZklasą®, #kancelaria
Źródło: materiał promocyjny Partnera

Facebook
RSS