Co Panią inspiruje i daje motywację do prowadzenia własnego biznesu?
Sabina Stubba-Wolska, właścicielka marki Chantelle: Niezależność i działanie według swoich zasad, zgodnie ze swoimi przekonaniami i obawa przed tym, że ktoś mógłby narzucić mi swoje reguły, czy działania, które nie byłyby zgodne z moim sumieniem, wiedzą i doświadczeniem. Nie wyobrażam sobie, żebym musiała sprzedawać usługę, w której działanie sama nie wierzę. W moim gabinecie staram się dać swojemu zespołowi swobodę działania – oczywiście musi być ona zgodna z filozofią firmy i dbać przede wszystkim o dobro i zadowolenie klienta, ale tworzenie planów zabiegowych czy dobór procedur terapeutycznych ma być ich własną pracą twórczą, która daje pożądane efekty zabiegowe i zadowolenie klienta. To wtedy praca daje frajdę.
Proszę opowiedzieć nam o swojej zawodowej drodze do miejsca, w którym się Pani obecnie znajduje.
Kiedy prawie 25 lat temu stanęłam przed poważnym wyborem „Co chcę robić przez całe życie”, moja mama pomogła mi podjąć decyzję o wyborze studiów na kierunku kosmetologia, ludzie myśleli wówczas, że to jakaś nauka o kosmosie (śmiech). Studia na ówczesnej Akademii Medycznej nie były łatwe, ale dały mi solidne podstawy wiedzy z zakresu anatomii, fizjologii oraz mikrobiologii. Swój pierwszy gabinet otworzyłam tuż po obronie pracy magisterskiej. Prosperujący już biznes fitness za symboliczna kwotę odstąpiła mi żona brata-Kasia. Było mi dużo łatwiej z gotową bazą klientek aerobiku zachęcić do swoich usług. Od razu zatrudniłam recepcjonistki i kosmetologa. Pożyczyłam pieniądze od taty na to co najważniejsze – zakup medycznych – wysokiej jakości urządzeń, korzystałam z wszystkich dostępnych szkoleń branży. Nie na wszystko jednak starczyło pieniędzy. Ulotki, karty zabiegowe klienta, vouchery sama projektowałam w Wordzie i drukowałam w domu. Szybko zyskałam zaufanie klientów, sprzęt się zwracał, zadowoleni klienci polecali mój gabinet. Zatrudniałam kolejnych specjalistów, przeniosłam się do większego lokalu, inwestowałam… Chciałam być PREMIUM. I udało się!

Proszę w kilku zdaniach opowiedzieć nam o swojej firmie. Z czego jest Pani zawodowo najbardziej dumna?
W gabinecie Chantelle specjalizujemy się w nowoczesnej, kosmetologii, medycynie estetyczno-naprawczej, laseroterapii, trychologii i podologii. Jest on dla mnie osobistym i zawodowym spełnieniem. Codziennie pomagamy kobietom spełniać marzenia o lepszym i piękniejszym życiu. Dla każdej z nas atrakcyjny wygląd ma bowiem olbrzymie znaczenie. Wzmacnia poczucie własnej wartości, poprawia samopoczucie, pomaga osiągać sukcesy w życiu zawodowym i osobistym.
Zarządzam fantastycznym, zgranym zespołem specjalistów – kosmetologów, podologów, dermatologa i trychologa. Mamy tysiące zadowolonych klientów, świetnie zaopatrzoną klinikę w najwyższej jakości sprzęt i kosmetyki, współpracuję, a nawet śmiało mogę powiedzieć – przyjaźnię się, z najlepszymi w branży w Polsce. Od wielu lat jesteśmy liderem rynku, czujemy się więc zobowiązani do dawania tego, co najlepsze. Czegoś, co znacząco wykracza poza słowa: jakość, bezpieczeństwo i skuteczność.
Jakimi zasadami kieruje się Pani w biznesie?
Zasada, którą kieruję się w biznesie, jest w istocie bardzo prosta: „Najważniejszy jest człowiek”. To słowa mojego ojca – również przedsiębiorcy – które od lat wyznaczają mój sposób myślenia i działania. Człowiek jako klient, pracownik, konkurent, ale także jako ja sama. W centrum nie stawiam bilansu zysków i strat, lecz relacje, uczciwość oraz umiejętność spojrzenia na sytuację z perspektywy drugiej osoby i jej realnych potrzeb.
Nieodłączną zasadą mojego funkcjonowania jest uczciwość – rozumiana jako działanie zgodne z etyką i jasnymi regułami współpracy. W praktyce oznacza to oferowanie wyłącznie zabiegów, które są skuteczne i uzasadnione, bez naciągania klientów, bez nachalnej reklamy i bez proponowania procedur, których jedyną „wartością” jest chwilowa moda. Dobrostan fizyczny i psychiczny pacjenta zawsze stawiam ponad interesem komercyjnym – traktowanie problemów zdrowotnych czy estetycznych wyłącznie w kategoriach sprzedaży jest dla mnie nie do przyjęcia.
Równie istotnym filarem jest bezpieczeństwo. Kieruję się zasadą primum non nocere – po pierwsze nie szkodzić. Każdy zabieg poprzedzony jest wywiadem medycznym, wykluczeniem przeciwwskazań oraz wspólnym z pacjentem określeniem realnych celów terapeutycznych. Inwestuję wyłącznie w certyfikowane urządzenia medyczne i preparaty najwyższej jakości, a stałe podnoszenie kwalifikacji – moje i całego zespołu – traktuję jako obowiązek, nie przywilej. Korzystamy ze sprzętu jednorazowego użytku, nie oszczędzając na materiałach ani środkach dezynfekcyjnych, ponieważ bezpieczeństwo pacjenta – i nasze własne – jest absolutnym priorytetem.
Kolejną kluczową zasadą jest należyta staranność – rozumiana jako połączenie wiedzy, doświadczenia, umiejętności i skrupulatności, wynikających ze specyfiki tej działalności. Pracuję z twarzą, a to obszar, w którym nie ma miejsca na pomyłki ani kompromisy jakościowe.

Co dla Pani jest wyznacznikiem sukcesu zawodowego?
Słynne powiedzenie, przypisywane chińskiemu filozofowi Konfucjuszowi, brzmi: „Wybierz pracę, którą kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w swoim życiu”. Łączenie pasji z zawodem przynosi satysfakcję, a praca staje się przyjemnością.
Wówczas sukces zawodowy jest naturalnym procesem i koleją rzeczy.
Harmonia. Współpraca zespołowa, zgodność działań biznesowych z moimi wartościami osobistymi, równowaga i spójność z życiem osobistym i realizacją życiowych celów.
Ta równowaga wewnętrzna jest gwarancją wewnętrznego spokoju, a tym samym wyznacznikiem sukcesu.
A co sukcesu w życiu prywatnym?
Wyznacznikiem sukcesu w życiu prywatnym nie jest dla mnie perfekcja ani liczba osiągnięć. Z perspektywy lat – jako kobieta, przedsiębiorczyni i mama – widzę, że kluczowa jest spójność. Chodzi o zgodę między tym, kim jesteśmy, co czujemy i jak faktycznie żyjemy na co dzień. Bo można mieć poukładane życie „na zewnątrz”, a wewnętrznie czuć chaos i zmęczenie. Dla mnie sukces zaczyna się tam, gdzie pojawia się spokój. Kiedy wracam do domu i czuję, że jestem na swoim miejscu. Kiedy moje relacje są autentyczne, a nie budowane pod oczekiwania innych. Kiedy potrafię być naprawdę obecna – zarówno dla bliskich, jak i dla siebie.
Reszta? To dodatki. Miłe, ale nie najważniejsze.
Prawdziwy sukces prywatny to moment, w którym nie musimy uciekać od własnego życia.

Jak dba Pani o równowagę między pracą, a życiem osobistym?
To właśnie spójność i spokój, o których przed chwilą wspomniałam. Rodzina jednak jest i zawsze będzie dla mnie na pierwszym miejscu. Jestem mamą trójki synów. Misja macierzyństwa jest dla mnie niesamowitym wyzwaniem, ale jednocześnie ogromną radością. W utrzymaniu równowagi pomaga mi mój wspaniały mąż jest dyplomowanym trychologiem i od 11 lat nie tylko przyjmuje pacjentów w klinice, ale również współdziała ze mną na polu zarządzania i rozwoju gabinetu, ale również aktywnie uczestniczy w rozwoju i wychowaniu dzieci. Udało się Nam efektywnie podzielić role. Patrzymy wspólnie w tym samym kierunku, co znacznie ułatwia osiągnięcie celów, które są wspólne.
Ponadto mąż hobbystycznie gotuje i uznawany jest za maestro w tej dziedzinie zarówno wśród przyjaciół jak i rodziny. Ta pasja bardzo sprzyja w codziennej organizacji obowiązków – przygotowania posiłków dla całej rodziny oraz organizacji przyjęć. A My uwielbiamy gości!
Jak my, kobiety, możemy się według Pani zawodowo wspierać?
Tu króluje zasada wzajemności. Przyjaźnię się z innymi właścicielkami gabinetów, również w moim mieście. Razem świętujemy sukcesy i wspólnie rozwiązujemy trudności biznesowe. Wiem, że może nie brzmi to wiarygodnie, ale to prawda. Tysiące kobiet próbuje swoich sił zakładając własne działalności czy podejmuje pracę w różnych branżach. Zwłaszcza na początku tej drogi potrzebują wsparcia, rekomendacji, dzielenia się doświadczeniem. Mnie samej, kilkakrotnie, zdarzyło się pomóc otworzyć pierwsze biznesy i zawsze sprawiało mi to ogromną satysfakcję.
Ponadto budowanie sieci kontaktów, promowanie swoich osiągnięć, a także wzajemne wsparcie i wiarę w sukces, w dzisiejszym świecie social mediów to niezwykle łatwe i nie wymagające wysiłku. Wystarczy tylko kliknąć odpowiednią ikonkę.
Co dla Pani oznacza pewność siebie? Jak ją Pani buduje?
Miałam wyjątkowe szczęście, że jako dziewczynka nie doświadczałam krytyki. Od swojej mamy słyszałam, że jestem wyjątkowa, bardzo mądra i ładna. Z perspektywy czasu wiem, że nie była to prawda, ale wówczas chciałam w to wierzyć i wierzyłam. To znacznie ułatwiło mi wiarę w siebie i we własne siły.
Pewność siebie buduję także poprzez pracę nad sobą – stopniowe wyzbywanie się kompleksów, życzliwość wobec innych, brak zazdrości i rezygnację z wykorzystywania swojej pozycji wobec kogokolwiek. To również gotowość do dostrzegania własnych wad i konsekwentna praca nad nimi.
Dla mnie pewność siebie nierozerwalnie łączy się z pokorą. Pewność siebie to wiara we własne umiejętności i poczucie własnej wartości, natomiast pokora oznacza świadomość swoich ograniczeń, otwartość na naukę, docenianie wkładu innych oraz brak pychy. Pewność siebie napędza działanie i buduje zaufanie, a pokora pozwala zachować równowagę – chroni przed arogancją, sprzyja autentycznym relacjom i kieruje uwagę ku wspólnemu sukcesowi, a nie wyłącznie osobistym wygranym.
Jakie ma Pani założenia i plany na najbliższe 3 lata?
Wolałabym nie zdradzać swoich planów biznesowych w obie przed przedwczesną gratyfikację i efekt substytucji. Zamiast ogłaszać plany, lepiej skupić się na ich realizacji w ciszy, co potwierdza m.in. popularna prelekcja Derek Sivers: Keep your goals to yourself.
Po więcej informacji o działalności naszej Bohaterki zapraszamy tutaj:
https://www.centrumchantelle.pl

Fot. Hanna Szyca
#SukcesJestKobietą, #książka, #Chantelle, #SabinaStubbaWolska, #uroda, #kosmetologia
Źródło: materiał promocyjny Partnera
Co dla Pani oznacza pewność siebie?
Dla mnie pewność siebie nierozerwalnie łączy się z pokorą. Pewność siebie to wiara we własne umiejętności i poczucie własnej wartości, natomiast pokora oznacza świadomość swoich ograniczeń, otwartość na naukę, docenianie wkładu innych oraz brak pychy. Pewność siebie napędza działanie i buduje zaufanie, a pokora pozwala zachować równowagę – chroni przed arogancją, sprzyja autentycznym relacjom i kieruje uwagę ku wspólnemu sukcesowi, a nie wyłącznie osobistym wygranym.

Facebook
RSS