Proszę opowiedzieć nam o swojej zawodowej drodze do miejsca, w którym się Pani obecnie znajduje.
Maria Borys-Piątkowska, członkini zespołu Flying Wild Hog oraz założycielka marki Merry Tale Games, wykładowczyni w Warszawskiej Szkole Filmowej: Szczerze mówiąc, to grami interesowałam się od dziecka. Najpierw były to proste gry planszowe czy karciane, np. Czarny Piotruś, Monopoly lub Memory. Potem przyszedł czas na gry komputerowe, ale – ku zaskoczeniu – wcale nie jako gracz, ale jako obserwator. Uwielbiałam przyglądać się, jak mój starszy brat gra w różne gry. Fascynowały mnie te kolorowe światy i pikselowe, choć wtedy jeszcze nie znałam tej nazwy, postacie (śmiech). W wieku 5-6 lat już sama obsługiwałam komputer i zagrywałam się w gry sportowe. Potem przyszedł czas na te bardziej wymagające, tj. takie z fabułą i w języku angielskim, przez co niejednokrotnie musiałam domyślać się kontekstu albo losowo wybierać akcje, które mogę wykonać. Bardzo często dopowiadałam sobie własne historie, „bawiąc” się postaciami i wymyślając im relacje (na tyle, na ile pozwalała mi gra, oczywiście). Takie snucie historii doprowadziło mnie do mojej kolejnej wielkiej miłości i hobby, które na pewien czas stało się moją pracą – do gier fabularnych, tzw. gier wyobraźni lub gier opowiadanych, które, przypomina – ją teatr improwizowany. Mimo wielu zajęć, których podejmowałam się w życiu zawodowo lub hobbystycznie, gry zawsze były gdzieś w tle i nigdy z nich nie zrezygnowałam. Myślę, że ten mój opór i znajdywanie na nie czasu, czasami za wszelką cenę, doprowadziły mnie właśnie tutaj, do mojej wymarzonej pracy — zawodowo zajmuję się dzisiaj pisaniem scenariuszy do gier.

Proszę w kilku zdaniach opowiedzieć nam o swojej firmie.
Pracuję w dużej polskiej firmie tworzącej gry – Flying Wild Hog – której filie znajdują się w Warszawie, Krakowie i Rzeszowie. To taka moja „firma matka”, ale oprócz pracy tamże, mam własną działalność gospodarczą (Merry Tale Games), w której zajmuje się przede wszystkim uczeniem tworzenia gier. Współpracuję m.in. z Warszawską Szkołą Filmową, gdzie prowadzę zajęcia dla studentów z projektowania narracji w grach.
Jakimi zasadami kieruje się Pani w biznesie?
Pracowitość, jakość i ciągłe uczenie się, bo moja branża stale się zmienia, wymagania graczy rosną, zmieniają się, muszę nadążyć za rynkiem. Uważam, że pokora, chęć współpracy i dobra komunikacja międzyzespołowa to klucz do sukcesu w tej branży.
Co dla Pani jest wyznacznikiem sukcesu zawodowego?
Szczęście i satysfakcja z tego co się robi oraz… opanowanie słynnego WORK-LIFE balance, bo w mojej branży jest to niezwykle trudne. A co sukcesu w życiu prywatnym? Jeśli obie strony szanują i rozumieją wzajemne potrzeby i wspierają się nawzajem nie tylko we wspólnych przedsięwzięciach, ale też tych „własnych”, „osobistych”, to dużo łatwiej osiągnąć szczęście prywatne. Ważna jest własna przestrzeń i samorozwój, który Twój Partner czy Partnerka szanują. Zawsze się z mężem śmiejemy, że stereotypowo dużo par rozpada się przez hobby, bo gdy jedno ma takie „swoje” zajęcie, a inne nie, to łatwo o zazdrość czy pretensje o nie spędzanie czasu ze sobą, a u nas każde ma swoją zajawkę, wariactwo i w życiu bym nie pozwoliła, żeby mój mąż ze swojego hobby zrezygnował.
Jak dba Pani o równowagę między pracą, a życiem osobistym?
Staram się szanować priorytety, zawsze rodzina będzie na pierwszym miejscu, ale bardzo uważam na własne granice, żeby nie zatracić siebie i znaleźć czas na siebie samą, nie zapominać o sobie. To co sprawia mi radość, sprawi, że będę szczęśliwa też w domu, bo emocje będą dobre (śmiech). Co dla Pani oznacza pewność siebie? Wiedzieć, że „nie” to pełne zdanie. Popełniać błędy i uczyć się na nich, a nie rozpamiętywać i się przed nimi chować.

Jak my, kobiety, możemy budować zdrową pewność siebie, niezbędną do osiągania sukcesów zawodowych?
Przede wszystkim wyzbyć się zawiści. Kibicujmy sobie, wspierajmy się, nie podcinaj – my skrzydeł. Wiem, że brzmi to może banalnie, ale niejednokrotnie doświadczałam tego, jak kobiety dla siebie nawzajem bywają okrutne. A to przecież nie o to chodzi! Bardzo dużo pozytywnej energii dała mi ostatnia edycja TEDx Warsaw Women, w której miałam okazję wziąć udział jako speakerka. Każda z nas (a było nas 9 kobiet) wspierały się w próbach, na scenie, przed wystąpieniami, praktycznie cały czas płynęła pozytywna energia, a każ – da inspirowała inną. To super równe babki, zarówno mówczynie, jak i cały zespół organizacyjny. Takich eventów nam trzeba, takiej energii i „siostrzeństwa” nam trzeba. Co Panią najbardziej motywuje na co dzień? To, że lubię to, co robię, ze każdy dzień przy – nosi mi z jednej strony jakąś stałość i rutynę, z drugiej nowe wyzwania, lub nowe podejście do tych wyzwań. Wiem, że mam rodzinę, która wspiera każde moje wyzwanie, przedsięwzięcie i to jest niezwykle motywujące, żeby z tych różnych, czasem dziwnych i trudnych, przedsięwzięć nie rezygnować.
Proszę wymienić osoby, które inspirują Panią do podejmowania nowych wyzwań?
Mój mąż, moja rodzina, ja sama. Jakie cechy charakteru pomagają, a jakie przeszkadzają w osiągnięciu zawodowego sukcesu? Zdecydowanie pomaga umiejętność stawiania granic, czyli to, co wspomniałam wyżej — NIE to pełne zdanie. W mojej branży to niezwykle ważne. Praca kreatywna ułatwia dopuszczanie ciągłego ulepszania pomysłów czy ciągłego dążenia do perfekcji, a tak się nie da. Trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć sobie dość lub zaakceptować, że nie od razu stworzymy arcydzieło. To niemożliwe. Każda gra, każdy scenariusz to na początku prototypy, które się poprawia, ale w końcu przychodzi moment, żeby ten proces poprawiania zatrzymać i uwierzyć, że to co się stworzyło jest WYSTARCZAJĄCE, wystarczająco dobre.
Proszę pochwalić samą siebie. Co w sobie uważa Pani za wspaniałe?
Ciągła chęć rozwoju, pokora i ciekawość świata i nowych wyzwań. Czego życzy Pani sobie zawodowo w najbliższych miesiącach i latach? Jedno życzenie już się spełniło – współpracuję przy tytule „Tomb Raider: Legacy of Atlatis”, czyli remake’u oryginalnej gry Tomb Raider. To duży zaszczyt i wielkie wyzwanie. Chciałabym, aby przez następne lata życie zawodowe właśnie tak mnie zaskakiwało, z wysokiego C.
A czego życzyłaby Pani naszym Czytelniczkom i Czytelnikom?
Żeby nigdy nie rezygnowali ze swoich „wariactw” i rzeczy, które sprawiają im radość, nie dajcie sobie wmówić, że coś, czym się interesujecie jest „głupie” lub nic nie warte. Żadne hobby, żadna pasja nie jest głupia, jeśli nikogo nie krzywdzi. Ja kiedyś usłyszałam w szkole, że gry nigdzie mnie nigdy nie zaprowadzą, a jednak się uparłam, żeby nie rezygnować, i co? I dzisiaj współpracuję przy reedycji Tomb Raidera, realnie „piszę” Larę Croft, spełniłam swoje wielkie marzenie. Życzę Wam wytrwałości i niezłomności.

Po więcej informacji o działalności naszej Bohaterki zapraszamy tutaj:
https://www.facebook.com/szmeryznadkamery/
#SukcesJestKobietą, #SztukaBiznesu, #gry, #narracja
Fot. Maciej Grochala do kampanii #SztukaKobietSukcesu dla #SukcesJestKobietą.
Sesja została zrealizowana w Hotelu Unicus Palace Old Town (Grupa Destigo Hotels), przy ulicy Sławkowskiej 13 w Krakowie

Facebook
RSS