• Kobiety Biznesu
  • Kobiety Showbiznesu
  • Ikony
  • Warto odwiedzić
  • Warto mieć
  • Biznes
  • Newsy
  • Kontakt
  • Regulamin
Sukces jest kobietą!
  • Kobiety
    • Woman In Wonderlad: Anita Petryszyn o tworzeniu piękna
    • Witamy Alicję Knawę w projekcie #WomanInWonderland!
    • Ewa Budzowska: Kobieta, która woli robić właściwe rzeczy!
    • Maria Borys-Piątkowska współtworzy „Tomb Raider: Legacy of Atlantis”!
    • Aleksandra Wiener w projekcie #WomanInWonderland!
    • Kobiety Showbiznesu
    • Kobiety Biznesu
    • Ikony
  • Biznes
    • Przedsiębiorstwa społeczne dla lokalnej społeczności
    • Mecenas Alicja Praszkiewicz: Porwania rodzicielskie
    • Tomasz Kopczyński: Pogotowie Techniczne i pewność siebie!
    • Urlop jest tak ważny i dobrze z niego skorzystać
    • Narzędzie do pomiaru równości płci w nauce
    • W teorii
    • W praktyce
  • Dla Ciebie
    • Zmiany temperatury zwiększają ryzyko udaru
    • Nastolatki cierpią przy przestawianiu czasu
    • Doceniamy wpływ, któremu można ufać
    • Niewyspane nastolatki jedzą więcej cukru
    • Wirtualne obcowanie ze sztuką poprawia jakość życia
    • Moda
    • Design
    • Zdrowie
    • Uroda
  • Warto
    • Opieka w rodzinie: jak przetrwać chorobę bliskich
    • Więzi społeczne mają terapeutyczną moc
    • Historia na Halloween: Hotel, w którym powstało LŚNIENIE!
    • Skutki życia przed ekranem
    • Terapia dopasowana do dziecka daje najlepsze efekty
    • Warto mieć
    • Warto odwiedzić
    • Warto przeczytać
  • Newsy
    • Kto zasługuje na tytuł Rzetelnego Influencera 2025? Ruszyło głosowanie
    • Dzieciom polityka nie służy
    • Nowoczesne terapie rewolucjonizują myślenie o cukrzycy
    • Co może oznaczać ból żeber przy dotyku?
    • Naturalne procesy regeneracji lasów
    • Wydarzenia
    • Ciekawostki
  • Więcej
    • Kontakt
    • Regulamin
  • Facebook

  • RSS

Ciekawostki

Fascynująca historia chirurgii

Fascynująca historia chirurgii
Karol Pisarski
19 lutego 2026

Jeszcze na początku XIX w. chirurdzy kroili pacjentów brudnymi rękami. Nie myli ich nawet po sekcji zwłok, gdy udawali się tuż po tym przyjmować porody. Nosili czarne fartuchy, by łatwiej było na nich ukryć ślady krwi. Często byli  Lekarz, który wpadł na prostą zależność – brudne ręce – zakażenie – popadł w obłęd, bo środowisko nie dało mu wiary. Dlaczego tyle wieków musiało minąć od stworzenia mydła do jego powszechnego stosowania, również w medycynie? I komu udało się w końcu odkazić sale operacyjne?

Mydło znane już było w 2800 p.n.e. w Babilonii, choć służyło ono głównie do prania ubrań. Mistrzami w mydlarstwie byli mieszkańcy syryjskiego Aleppo. Starożytni wytwarzali go z popiołu, olejku cyprysowego i oleju z nasion sezamu. Musiały jednak minąć tysiące lat, by weszło do użytku powszechnego i stało się podstawą codziennej higieny. Starożytni Rzymianie na przykład woleli od mydła wmasowywanie olejów, a potem zeskrobywanie ich. Warstwa odchodziła wraz z brudem.  Galowie z kolei produkowali go z tłuszczu zwierzęcego, ale z pewnością jego zapach nie zachęcał do częstego mycia. Inaczej było z mydłami z krajów arabskich. Tam do jego produkcji stosowano olejki roślinne.

Pomimo tego, że ojciec medycyny – Hipokrates – podkreślał znaczenie higieny, którą zalecał jako środek zapobiegający epidemiom, to przez wieki ludność dziesiątkowały choroby związane z brudem np. dur brzuszny powszechnie znany jako  choroba brudnych rąk.

Powolne przebłyski

Przypalanie ran (kauteryzacja), chleb z pajęczyną – to były sposoby średniowieczne sposoby na… rany. Cyrulicy, czyli można powiedzieć – ówcześni chirurdzy, byli odrębną profesją przez długie lata, bo lekarze nie chcieli wykonywać operacji. Oprócz nich w średniowieczu byli też nacinacze, którzy zajmowali się przepuklinami, otwierali przetoki, przeprowadzali trepanacje. Te ostatnie wykonywane były bez znieczulania. Przyżegało się jedynie rozżarzonym żelazem i gotującą się smołą. Nikt nie zająknął się jeszcze wtedy o zachowaniu odpowiednych standardów higienicznych.

Nie lek, nie zabieg, ale mycie rąk ratuje świat

Aż do połowy XIX w. nikt nie wpadł na to, że to mycie rąk ratuje przed gorączką połogową, która zabijała od 10 do 20 proc. rodzących. To lekarz węgierskiego pochodzenia, który doczekał się w Budapeszcie swojego pomnika – Ignaz Semmelweis wpadł na bardzo prostą zależność. Pracował w wiedeńskim szpitalu, który miał dwa oddziały położnicze. W jednym z nich „gorączka połogowa” trawiła pacjentki bardziej. Skąd ta różnica i w ogóle sama choroba i dlaczego u kobiet rodzących w domu zdarzała się rzadziej? Odpowiedź na te pytania wkrótce się znalazła. Zaczęło się od pewnego tragicznego wypadku, któremu uległ jego przyjaciel, profesor medycyny sądowej – Jakob Kolletschka, gdy przeprowadzał sekcję zwłok w 1847 roku. Skaleczył się skalpelem i wkrótce potem zmarł z powodu zakażenia, które się wdało. Semmelweis powiązał pewne fakty, gdy okazało się, że jego przyjaciel miał takie same objawy, jak rodzące w szpitalu kobiety. W jednym oddziale jednak porody odbierały położne, w drugim studenci, którzy przychodzili do pacjentek wprost po sekcji zwłok. Nie myli nawet rąk. Na tym pierwszym oddziale gorączka wśród pacjentek zdarzała się rzadziej. Gdy tylko lekarz powiązał fakty, od razu podzielił się nimi. „Nazajutrz u wejścia sali porodowej ustawiono umywalnie i polecono studentom, aby myli ręce roztworem chlorku wapnia” – pisze w książce „Wielkie Zwycięstwa Medycyny” Jan Aubery.

Dosłownie w ciągu kilku dni, tak prosta czynność, do której do tej pory nie przykładano żadnej wagi, doprowadziła do tego, że  śmiertelność wśród kobiet na oddziale wywołana gorączką połogową spadła poniżej 1 proc. Niestety, odkrycie nie spotkało się ze zrozumieniem studentów, ale i samego przełożonego Semmelweisa. Wyrzucił go z pracy. „Zaryglował” przed nim drzwi kliniki, gdy ten wręcz obsesyjnie czuwał nad higieną lekarzy w szpitalu. To wszystko doprowadziło do tego, że ten medyczny rewolucjonista popadł w obłęd. Umarł w celi szpitala psychiatrycznego nie zaznawszy zrozumienia środowiska lekarskiego. Coś, co dziś wydaje się podstawą higieny, kiedyś uznawane było wręcz za herezję.

Szpitale – domy śmierci

Również Angielka Florence Nightingale, matka współczesnego pielęgniarstwa, spotkała się z brakiem zrozumienia. Walczyła ona  o życie żołnierzy podczas  wojny krymskiej w latach 1853 – 1856. Jednym ze sposobów było to, by przed opatrywaniem ran w szpitalach polowych zachowano podstawową higienę – jej sposobów. Jej wysiłki szły na marne. Na szczęście do czasu, gdy  pojawił się brytyjski chirurg – Joseph Lister. To jemu udało się sprawić, że odeszło do lamusa twierdzenie chirurga Jamesa Y. Simpsona – w 1869 roku wskazywał on, że „żołnierz na polu bitwy pod Waterloo ma większe szanse na przeżycie niż człowiek, który idzie do szpitala”. Tak faktycznie było aż do czasu, gdy nie zaczęto przykładać większej wagi do mycia rąk i to przed każdym zabiegiem, oraz dezynfekcji chirurgicznych narzędzi. Do tego przełomowego w medycynie momentu pobyt w szpitalu w większości przypadków równał się z przeniesieniem na tamten świat lub trwałym kalectwem.

Rzecz tak oczywista w dzisiejszych czasach pozwoliła na to, że gangrena przestała być tak powszechna jak katar jesienią, a amputacja zakażonej kończyny rzadziej stosowana. Listerowi udało się zmienić wizerunek lekarza, który w końcu przestał być kojarzony tylko z rzeźnikiem. To właśnie ryzyko zakażenia pacjenta zmniejszało liczbę ingerencji chirurgicznych, nawet po tym, gdy odkryto eter i zaczęto go stosować przy usypianiu chorych  w czasie operacji. I pomimo tego, że wynalezienie znieczulenia pozwalało na przeprowadzanie operacji na większą skalę, to śmiertelność pacjentów wcale nie zmniejszyła się – higiena szpitalna pozostawiała wiele do życzenia. Wiktoriański szpital pełen był nie tylko bakterii i wirusów, ale też robactwa i szczurów. „Najgorsze ze wszystkiego było to, że szpitale nieustannie cuchnęły moczem, kałem i wymiocinami. Obrzydliwa woń przenikała każdy oddział chirurgiczny. Odór był tak ohydny, że niekiedy lekarze chodzili z chusteczkami przyciśniętymi do nosa. To właśnie ów afront dla zmysłów stanowił najtrudniejszy test dla studentów chirurgii podczas pierwszego dnia ich pracy w szpitalu”

Bezpośrednia walka z patogenami

Przez wiele lat Listerowi nie dawało spokoju, skąd bierze się stan zapalny. W końcu doszedł do wniosku, że nie można zapobiec kontaktowi rany z patogenami, dlatego należy drobnoustroje wyniszczyć w samej ranie, przed tym jak dojdzie do zakażenia. Z pomocą przyszły odkrycia Ludwika Pasteura, który odkrył, że mikroorganizmy można zabić stosując wysoką temperaturę, filtrację albo środki odkażające. Lister skoncentrował się na tej ostatniej metodzie. Po kilku nieudanych próbach użycia kwasu karbolowego w dezynfekcji ran, odniósł sukces. Używany w miejskich ściekach jako środek odkażający działał również w ich przypadku. Co prawda wywoływał pewne podrażnienia skóry, ale mocno ograniczył ryzyko pojawienia się stanu zapalnego. W latach 80. XIX w. dezynfekcja została uznana za powszechny sposób radzenia sobie z infekcjami operacyjnymi. W dowód uznania za wkład wniesiony do chirurgii dostąpił zaszczytu operowania samej królowej Wiktorii (1871). Naciął jej ropień i zastosował dezynfekcję karbolem. Gdy wrócił po udanym zabiegu do swoich studentów miał zażartować, że jest jedynym człowiekiem, który kiedykolwiek godził nożem królową. To wydarzenie ostatecznie przypieczętowało jego sukces. I całych pokoleń później – zaczęliśmy dłużej żyć.

Źródła:

Fitzharris L.: Rzeźnicy i lekarze. Makabryczny świat medycyny i rewolucja Josepha Listera, Znak, Kraków 2018.

PAP Zdrowie

Related Itemschirurdzychirurgiahistoria chirurgiihistoria medycynylekarzePolecane
Ciekawostki
19 lutego 2026
Karol Pisarski

Related Itemschirurdzychirurgiahistoria chirurgiihistoria medycynylekarzePolecane

More in Ciekawostki

Nowoczesne terapie rewolucjonizują myślenie o cukrzycy

Magda Nowak10 października 2026
Read More

Co może oznaczać ból żeber przy dotyku?

Zofia Kicińska8 października 2026
Read More

Naturalne procesy regeneracji lasów

Dagna.Starowieyska25 września 2026
Read More

Arbuz może wywołać migrenę

Edyta Nowicka16 września 2026
Read More

Zniknięcie raf oznaczałoby globalną katastrofę

Magda Dzik-Kordas14 września 2026
Read More

Kiedy starzejemy się najbardziej?

Julia Nieznalska12 września 2026
Read More

Jesteśmy chorzy na pogodę

Kalina Samek11 września 2026
Read More

Kto i kiedy ufa robotom?

Dagna.Starowieyska8 września 2026
Read More

Biolodzy: nie dbamy o wodę w środowisku

Edyta Nowicka7 września 2026
Read More
Scroll for more
Tap

Polecane

  • Przedsiębiorstwa społeczne dla lokalnej społeczności
    W praktyce16 października 2026
  • Mecenas Alicja Praszkiewicz: Porwania rodzicielskie
    W praktyce15 października 2026
  • Tomasz Kopczyński: Pogotowie Techniczne i pewność siebie!
    W praktyce18 września 2026

Facebook

Copyright © 2015 PressFactory Sp. z o.o., Stworzone przez G-marketing Regulamin

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Rozumiem Dowiedz się więcej
Prywatność i polityka ciasteczek

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these cookies, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may have an effect on your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
Go to mobile version