Zapraszamy do lektury trzeciej części wywiadu z książki #SukcesJestKobietą z Panią Agnieszką Król, właścicielką i założycielką dwóch firm: Biura rachunkowego IDEA i Felice Finance, firmy łączącej świat biznesu Polski, Włoch i Ukrainy i Bohaterką kampanii #JestemPewna oraz #DolceVita, zrealizowaną na Sycylii. Dziś nasza Bohaterka opowie o swoich zasadach – biznesowych i życiowych i o tym, co sprawiło, że cały czas wyciąga z pomocą swoją rękę do osób, które dopiero startują zawodowo.

Jakimi zasadami kieruje się Pani w biznesie?
Agnieszka Król, właścicielka i założycielka sieci biur rachunkowych IDEA z obsługą w języku polskim, angielskim i włoskim oraz Felice Finance: Przez te wszystkie lata, przez wzloty i upadki, przez momenty triumfu i chwile zwątpienia, wykrystalizował się we mnie zestaw zasad, które są moją biznesową kotwicą. Niektóre z nich wyniosłam z domu rodzinnego, inne nauczyłam się przez doświadczenie – czasem bolesne, zawsze cenne.
Pierwsza i najważniejsza zasada: ludzie przede wszystkim. Zawsze, bez wyjątku. Firma to nie budynki, nie komputery, nie numery w księgach rachunkowych. Firma to ludzie. Każdy klient, który do nas przychodzi, to nie kolejny numer w systemie, ale człowiek z marzeniem, które postanowił realizować. Włoski przedsiębiorca, który zostawił swój bezpieczny świat i ryzykuje wszystko w nowym kraju – to nie jest dla mnie „klient numer 247”, to jest Giuseppe, który ma dwójkę dzieci, martwi się o ich przyszłość i śni o zbudowaniu czegoś trwałego. Moi współpracownicy to nie „zasoby ludzkie” – jakie to okropne określenie! – to są konkretne osoby z imionami, rodzinami, pasjami, marzeniami i obawami.
Dlatego zawsze staram się widzieć człowieka. Gdy młoda osoba robi błąd, nie widzę „problemowego pracownika”, ale kogoś, kto się uczy.
Druga zasada: transparentność i szczerość. Nie znoszę gier, podtekstów, politycznych zagrywek. Życie jest zbyt krótkie na udawanie. Jeśli coś jest nie tak, mówię o tym wprost – ale z szacunkiem, zawsze z szacunkiem. Jeśli popełniłam błąd, przyznaję się do niego – i naprawiam go. Jeśli nie mogę czegoś zrobić dla klienta, nie obiecuję złotych gór, ale szczerze mówię: „To wykracza poza nasze możliwości, ale podam Ci kontakt do kogoś, kto Ci pomoże”.

Trzecia zasada: jakość ponad ilość. Mogłabym mieć 3000 klientów zamiast 300. Mogłabym przyjmować każdego, kto zapuka do drzwi. Ale wybieram inaczej. Wolę obsłużyć 300 klientów świetnie niż 3000 średnio. Każdy projekt zasługuje na pełne zaangażowanie, każdy klient – na naszą najlepszą wersję. To nie jest sklepik na taśmie produkcyjnej. To ludzie, którzy nam zaufali i liczą na nas w kluczowych momentach swojej biznesowej podróży.
Czwarta zasada: ciągły rozwój i ciekawość świata. Moment, w którym myślimy, że już wszystko wiemy, to początek końca. Świat się zmienia z zawrotną prędkością – prawo, technologia, procedury, rynki. Nie można spocząć na laurach. Dlatego ja i mój zespół ciągle się uczymy. Nowe kursy, szkolenia, konferencje. Nie dlatego, że musimy, ale dlatego, że chcemy być najlepsi w tym, co robimy.
Ta ciekawość świata to także otwartość na inne kultury, języki, sposoby myślenia. Gdy zaczynałam pracę we włoskiej firmie, mogłam traktować język włoski tylko jako narzędzie. Ale zakochałam się w całej kulturze, w sposobie myślenia, w temperamencie. I to właśnie ta głęboka ciekawość i szacunek dla różnorodności pozwoliły mi zbudować mosty między kulturami. Bo prawdziwa obsługa międzynarodowa to nie tylko tłumaczenie słów – to tłumaczenie mentalności.
Piąta zasada: kompleksowość i odpowiedzialność. Gdy bierzemy się za coś, robimy to od A do Z. Nie zostawiamy klienta w połowie drogi z problemem, mówiąc „to nie nasz zakres”. Nasza odpowiedzialność nie kończy się na wystawieniu faktury czy zaksięgowaniu dokumentu. Jeśli widzimy, że klient idzie w złym kierunku, ostrzegamy. Jeśli dostrzegamy okazję, którą warto wykorzystać, mówimy o tym. Jeśli potrzebuje kontaktu, którego nie mamy, szukamy go.

To właśnie dlatego często budujemy firmy „od zera” – bo wiemy, że przedsiębiorca potrzebuje nie tylko księgowego, ale całego ekosystemu wsparcia. I albo bierzemy odpowiedzialność za całość, albo w ogóle się nie bierzemy.
Szósta zasada: elastyczność połączona z zasadami. Może to brzmi paradoksalnie, ale życie nauczyło mnie, że trzeba umieć się dostosowywać, giąć, zmieniać plany – ale nigdy nie łamać swoich fundamentalnych wartości. Gdy przyszedł kryzys i musiałam zamknąć rozdział transportowy – dostosowałam się. Otworzyłam pizzerię, choć to nie była moja pasja. Elastyczność.
Siódma zasada: budowanie relacji, nie transakcji. Mogłabym prowadzić firmę, myśląc kategoriami krótkoterminowymi: szybka transakcja, maksymalny zysk, następny klient. Ale wybrałam inną drogę. Buduję długoterminowe relacje. Moi klienci są ze mną po 10, 15 lat. Niektórzy z pierwszych dni IDEA.
Ósma zasada: życie poza firmą. To może dziwna zasada biznesowa, ale dla mnie kluczowa. Nauczyłam się, że aby być dobrą w biznesie, muszę być szczęśliwym człowiekiem. A to oznacza dbanie o rodzinę, przyjaciół, pasje, zdrowie. Firma nie może pożreć całego życia. Bo wtedy stajesz się wypalonym, zgorzkniałym, niewrażliwym robotem. A najlepsze decyzje biznesowe rodzą się z równowagi, spokoju, świeżego umysłu.
Dlatego mówię swojemu zespołowi: „Nie chcę, żebyście żyli tylko pracą. Macie rodziny, hobby, marzenia – realizujcie je”. Bo człowiek spełniony poza pracą jest lepszym pracownikiem. Ma szerszą perspektywę, więcej energii, większą kreatywność.

I wreszcie, dziewiąta zasada – może najbardziej osobista: nigdy nie zapomnij, skąd przyszłaś. Pamiętam tę budkę telefoniczną, z której dzwoniłam o pierwszą pracę. Pamiętam niepewność, strach, nadzieję. Pamiętam, jak szefowie dali mi szansę, choć byłam nikim. Pamiętam ludzi, którzy wyciągali do mnie rękę, gdy jej potrzebowałam.
Dlatego dzisiaj, gdy mogę, wyciągam rękę do innych. Młodym ludziom, którzy zaczynają. Przedsiębiorcom w kryzysie. Tym, którzy szukają szansy. Bo wierzę w to, co otrzymałam – w siłę dania komuś szansy. W wiarę w potencjał człowieka. W moc zaufania.
Te zasady to nie są abstrakcyjne hasła wypisane na ścianie biura. To żywe reguły, które testuję każdego dnia. Czasami je łamię – bo jestem człowiekiem, nie świętą. Ale zawsze do nich wracam. Bo one tworzą coś więcej niż biznes. One tworzą wspólnotę ludzi, którzy razem budują coś wartościowego, uczciwego, trwałego.
I to jest dla mnie prawdziwy biznes. Nie tylko zarabianie pieniędzy – choć to oczywiście ważne – ale tworzenie czegoś, co ma sens. Czegoś, co zostanie. Czegoś, z czego możesz być dumna, gdy kładziesz się spać. I coś, za co Twoi ludzie – klienci i współpracownicy – będą Cię pamiętać nie jako szefa czy dostawcę usług, ale jako człowieka, który zmienił ich życie na lepsze.
To są moje zasady. I choć świat biznesu często mówi, że są naiwne, staromodne, nierealistyczne – ja wiem swoje. Doprowadziły mnie tam, gdzie jestem. I nie zamieniłabym ich na nic innego.

Po więcej informacji o działalności naszej Bohaterki zapraszamy tutaj:

Fot. Michał Łepecki do projektu #DolceVita z realizacją na Sycylii, 2025 r.
#SukcesJestKobietą, #DolceVita, #kampania, #Sycylia, #Taormina, #słońce, #kolory, #biuroachunkowe, #finanse, #współpraca
Źródło: Materiał promocyjny Partnera


Facebook
RSS