• Kobiety Biznesu
  • Kobiety Showbiznesu
  • Ikony
  • Warto odwiedzić
  • Warto mieć
  • Biznes
  • Newsy
  • Kontakt
  • Regulamin
Sukces jest kobietą!
  • Kobiety
    • Dr Małgorzata Uchman w gronie Liderek z #SukcesJestKobietą!
    • Barbara Potoczna: Moja droga zawodowa w Parku Wodnym w Krakowie
    • Irena Nowysz: TalentPLUS w projekcie #SukcesJestKobietą
    • Dr Ewa Rybicka: Zdrowe spojrzenie na piękno
    • Alina Grodzicka w gronie Liderek biznesu w 10. edycji książki #SukcesJestKobietą!
    • Kobiety Showbiznesu
    • Kobiety Biznesu
    • Ikony
  • Biznes
    • Marta Rietz zaprasza na swoje słodkie szkolenia!
    • Klaudyna Cichocka-Volkov: Edukuję z pasją
    • Dobrostan nauczyciela przekłada się na uczniów
    • Usprawnienie czy inwigilacja? Internauci o Krajowym Systemie e-Faktur
    • Elżbieta Pełka, założycielka „Pełka i Partnerzy” w 10. edycji książki #SukcesJestKobietą!
    • W teorii
    • W praktyce
  • Dla Ciebie
    • Treningi HIIT pomaga na chorobę Parkinsona
    • Ile pestycydów spożywamy wraz z owocami?
    • Menopauza: jak zadbać o kobiecą skórę, kiedy spada poziom estrogenów?
    • Coraz częściej młodzi chorują na serce. Dlaczego?
    • Cukier równa się próchnica
    • Moda
    • Design
    • Zdrowie
    • Uroda
  • Warto
    • Toronto jak Nowy Jork, tylko spokojniejszy
    • Bilety czarterowe – wygodny sposób na lot bez stresu
    • Dlaczego warto czytać dzieciom, nawet niemowlętom
    • Pamiętaj, że w górach lęk może przerodzić się w panikę
    • Błędne koło uzależnienia od alkoholu
    • Warto mieć
    • Warto odwiedzić
    • Warto przeczytać
  • Newsy
    • Szkoła La Mancha świętuje 15-lecie!
    • Polacy bywają na bakier z higieną
    • Najlepsza kołdra dla roślin zimą
    • Kto ma zimą problemy ze snem?
    • Podczas łagodnych zim nie trzeba dokarmiać zwierząt
    • Wydarzenia
    • Ciekawostki
  • Więcej
    • Kontakt
    • Regulamin
  • Facebook

  • RSS

Warto odwiedzić

Miasto Lwa czyli Singapur, cz.2

Miasto Lwa czyli Singapur, cz.2
Ela Prochowicz
9 listopada 2016

Każdemu turyście, który zawita do Singapuru mogę z czystym sumieniem polecić odwiedzenie Muzeum Cywilizacji Azjatyckich

Zaprezentowana jest tu interesująca i bogata ekspozycja przedmiotów kultury związanych z pan-azjatyckimi cywilizacjami Azji południowowschodniej, Chin, Indii, Sri Lanki a nawet Turcji (te ostatnie w sekcji poświęconej Azji zachodniej czyli po naszemu bliskiemu wschodowi). Tak szerokie spektrum sąsiadujących ze sobą obiektów muzealnych powiązanych z różnymi cywilizacjami zapewnia ciekawe wrażenia porównawcze. W jednym pokoju napotykamy malajskie krisy, a w następnym na chińską porcelanę. Pięknie podświetlone zwoje z kaligrafiami z Koranu sąsiadują z kolekcją monet ze starożytnych Indii, a te z ceremonialnymi strojami taoistycznych kapłanów. Z tarasu widokowego, zaprojektowanego w stylu neopalladiańskim budynku muzeum, rozciąga się spektakularny widok na rzekę Singapur. Jest to chyba najciekawsze muzeum, jakie miałem okazję odwiedzić w Azji.

W chińskiej dzielnicy usytuowana jest Mariamman, mała ale urokliwa hinduska świątynia zbudowana w stylu drawidyjskim. To najstarsze sanktuarium hinduizmu w Mieście Lwa. Jak w każdym podobnym przybytku obowiązują tu pewne zasady. Należy zdjąć buty przed wejściem do środka. Można zadzwonić w dzwonek przy drzwiach, symbolizuje to (łatwo się domyślić) zapytanie bóstwa o pozwolenie wejścia do miejsca kultu. Wewnątrz należy poruszać się zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Parokrotne okrążenie świątynnego halu przynosi podobno szczęście.

Największe wrażenie wywarła na mnie Buddyjska Świątynia poświęcona Majtreji. Przechowywana jest w niej relikwia Ząb Buddy – stąd nazywa się ją po prostu świątynią relikwii zęba. Monumentalna budowla zaprojektowana jest w stylu inspirowanym architekturą z okresu dynastii Tang. W porównaniu z ponurymi betonowymi świątyniami , masowo produkowanymi w Chinach aby wypełnić lukę powstałą po zniszczeniach okresu Rewolucji Kulturalnej, ten czyściutki, błyszczący olbrzymi obiekt sakralny robi piorunujące wrażenie. Tak właśnie wyobrażałem sobie chińską świątynię, zanim skonfrontowałem się z kiczowatą rzeczywistością współczesnego Państwa Środka. Budynek wygląda jak żywcem wyjęty z gry komputerowej, której akcja rozgrywa się w starożytnych Chinach, lub dopieszczonego techniką cyfrową filmu „Przyczajony Tygrys ukryty Smok”. Budowla ma cztery piętra.

Na dachu rozpościera się cudowny ogród wypełniony specjalnymi gatunkami orchidei. Świątynia jest jednocześnie muzeum kultury buddyjskiej, i to muzeum nie byle jakim. Znajdziemy tu olbrzymią kolekcję posągów, relikwii, małych stup, mandali, i innych artefaktów sprowadzonych do Singapuru z różnych zakątków Azji. Sama relikwia, dla kogoś kto nie jest wyznawcą buddyzmu, nie jest żadną wielką atrakcją. Fotografowanie jest ściśle zabronione. Pamiętam, gdy rok wcześniej odwiedziłem Buddyjską świątynie na wyspie Landau, gdzie wewnątrz największego na świecie posągu siedzącego buddy również eksponowana jest relikwia, pokręciłem się przed wejściem i gdy pani bileterka poszła do toalety a druga zagapiła się na przystojnego turystę dostałem się „służbowo” do środka i dokonałem desakralizacji relikwii przy pomocy aparatu cyfrowego. W Singapurze nie odważyłem się na podobnie sztubackie i idiotyczne zachowanie.

Gdzie mieszkańcy Miasta Lwa chodzą na plażę i oddają się urokom południowo azjatyckiego nadmorskiego klimatu? Odpowiedź brzmi: Santosa – położona zaledwie pół kilometra od południowego wybrzeża miasta wyspa, miejsce gdzie Brytyjscy kolonizatorzy wybudowali kiedyś niedostępną fortecę. Mieszkańcy Singapuru zachwalali mi Santosę. Zapewniali o niesamowitych wrażeniach. Muszę jednak przyznać, że się zawiodłem. Wyspa pełna jest niezbyt interesujących w moim przekonaniu plastikowych atrakcji, przeznaczonych dla najmłodszych. Wyjątkiem jest drogie, choć stanowczo warte odwiedzenia oceanarium (gigantyczne płaszczki) oraz pozostałości brytyjskiego fortu Sioloso. Bungalowy na tajlandzkich wyspach wydają mi się o wiele bardziej malownicze niż pięciogwiazdkowe hotele Santosy wypełnione po brzegi grubasami z bogatych zakątków europy. W centrum kurortu-wyspy stoi potężna kiczowata rzeźba przedstawiająca symbol Singapuru: Merliona – lwa z ogonem ryby. Na wyspę można dostać się, w zależności od zawartości portfela kolejką linową, lub autobusem przez most. Zdecydowanie na plus Santosie należy zaliczyć kursujące po jej całym, dosyć sporym terenie darmowe busiki.

W trakcie mojego krótkiego pobytu w Singapurze udało mi się nawet pójść na randkę. Moja koleżanka z Szanghaju, etniczna Chinka z Indonezji w trakcie zimowych wakacji wracała do Dżakarty via Singapur, gdzie zatrzymała się na weselu koleżanki ze studiów. Dziwnym zbiegiem okoliczności (no dobra, tak naprawdę trochę nagiąłem swój plan podróży po Malezji tak, aby znaleźć się w Singapurze w odpowiednim momencie) dotarłem na Wyspę w tym samym czasie. Devi postawiła mi drinka w barze, na Orchard Road, co dało mi doskonały pretekst do zaproszenia ją na kawę po powrocie do Szanghaju.

Chociaż to uśmiechnięta buzia Devi zapadła mi najbardziej w pamięć spośród zdarzeń tego wieczoru, to dwie interakcje z mieszkańcami Singapuru również wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Z Indonezyjką skontaktowałem się przy pomocy publicznego telefonu. Ustaliliśmy, że spotkamy się w holu pewnego hotelu. Przekazałem nazwę miejsca taksówkarzowi i nastawiłem się na sporą opłatę w tym relatywnie drogim mieście. Kierowca nie znał miejsca. Tłumaczył się mówiąc, że nazwy hoteli często się zmieniają. Co teraz, pomyślałem, nie mam czasu szukać budki telefonicznej i łapać kolejnej taksówki. Taksówkarz pożyczył mi swój telefon komórkowy, ale Devi padła bateria w telefonie – nici z mojej randki. Sympatyczny kierowca postanowił jednak za wszelką cenę mi pomóc przez 10 minut dzwonił do swoich kolegów, ale w końcu dowiedział się gdzie znajduje się nieszczęsny hotel.

 

Tymczasem licznik niebezpiecznie bił, i w końcu przebił zawartość mojego chudziutkiego portfela. Ku mojemu zaskoczeniu kierowca policzył mi jedynie 50 procent ceny. Fajni ci Singapurczycy. Na umówionym miejscu byłem przed czasem, a Devi spóźniała się. W holu hotelu zagadnął mnie portier, który wyraźnie miał ochotę na rozmowę z obcokrajowcem. Trochę się zdziwiłem, w swoich znoszonych japonkach i jedynej jeszcze czystej (żałośnie wymiętej po wyjęciu z plecaka) koszuli, na tle gości hotelowych w ubranych w drogie garnitury przedstawiałem raczej mało atrakcyjny widok. Mój rozmówca był 50 letnim dystyngowanym pół Hindusem pół Chińczykiem. Przez 15 minut ciekawie perorował na temat Singapuru i swojego życia w tym miecie. Opowiadał jak po 20 latach mieszkania w Niemczech i Australii wrócił do rodzinnego Singapuru. Wychwalał miasto, jako prawdziwy raj na ziemi. Ekscytował się, że jest to jedyne miejsce gdzie prawo zezwala na małżeństwo z Muzułmanką bez jednoczesnego wyrzeczenia się swojej wiary i przejścia na islam. Prawie z żalem opuściłem sympatycznego jegomościa, gdy w obrotowych drzwiach ujrzałem zgrabną sylwetkę mojej koleżanki.

Moje zauroczenie mieszkańcami Singapuru, jako najbardziej przyjaznymi, pomocnymi i otwartymi ludźmi okazało się w pewnych aspektach niestety mylne. W parę dni po opuszczeniu Singapuru, rozkoszowałem się krajobrazami malezyjskiej wyspy Tioman. Pewnego wieczoru wdałem się w rozmowę z parą Chińskich turystów z Pekinu. Zweryfikowali oni moje entuzjastyczne podejście do natury Singapurczyków. Otóż, mówił z kwaśną miną Pekińczyk, może to prawda, że Singapurczycy zachowują się tak przyjaźnie wobec białych, ale w kontaktach z Chińczykami z kontynentu sytuacja przedstawia się diametralnie odmiennie, patrzą na nas z góry, kontynuował, uważają nas za gorszych, a nawet nami gardzą, dodał z goryczą. Nie wiem czy to osobiste doświadczenia mieszkańca Pekinu wpłynęły na jego nastawienie, jednak intuicja podpowiada mi, że niestety ma rację, obym się mylił i moja pierwotna konstatacja w postaci frazesu rozróżniającego aroganckich Hongkończyków i przyjaznych Singapurczyków była prawdziwa.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tekst i zdjęcia: Michał Gołąb

 

Related ItemsazjaPolecanesingapurwyprawa azja
Warto odwiedzić
9 listopada 2016
Ela Prochowicz

Trzyma rękę na pulsie najciekawszych wydarzeń w Polsce i za granicą, śledzi ciekawostki ze świata nauki i przekłada je na język zrozumiały dla każdego z nas.

Related ItemsazjaPolecanesingapurwyprawa azja

More in Warto odwiedzić

Toronto jak Nowy Jork, tylko spokojniejszy

Aneta Zadroga5 stycznia 2026
Read More

Bilety czarterowe – wygodny sposób na lot bez stresu

Dagna.Starowieyska31 grudnia 2025
Read More

Historia na Halloween: Hotel, w którym powstało LŚNIENIE!

Aneta Zadroga13 października 2025
Read More

Beata Nadzieja-Szpila: Wolność zaczyna się w sercu

Michal Karas29 września 2025
Read More

Islandia Północna: Magia elfów zaklęta w klifach

Magda Dzik-Kordas27 sierpnia 2025
Read More

Zapraszamy na Jesienny Wypoczynek w Hotelu Białowieski Conference Wellness & SPA!

Michal Karas13 sierpnia 2025
Read More
Isola Bella - rajska plaża w Taorminie

La Dolce Vita: Isola Bella, perła w koronie Taorminy

Michal Karas9 sierpnia 2025
Read More

Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie dołączyło do kampanii #JestemPewna!

Michal Karas21 lipca 2025
Read More

Hyatt Place Krakow: Miejsce, gdzie możesz być sobą. #WhySettle

Michal Karas21 lipca 2025
Read More
Scroll for more
Tap

Polecane

  • Marta Rietz zaprasza na swoje słodkie szkolenia!
    W praktyce5 stycznia 2026
  • Klaudyna Cichocka-Volkov: Edukuję z pasją
    W praktyce1 stycznia 2026
  • Dobrostan nauczyciela przekłada się na uczniów
    W teorii23 grudnia 2025

Facebook

Copyright © 2015 PressFactory Sp. z o.o., Stworzone przez G-marketing Regulamin

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Rozumiem Dowiedz się więcej
Prywatność i polityka ciasteczek

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these cookies, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may have an effect on your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
Go to mobile version