• Kobiety Biznesu
  • Kobiety Showbiznesu
  • Ikony
  • Warto odwiedzić
  • Warto mieć
  • Biznes
  • Newsy
  • Kontakt
  • Regulamin
Sukces jest kobietą!
  • Kobiety
    • Barbara Potoczna: Moja droga zawodowa w Parku Wodnym w Krakowie
    • Irena Nowysz: TalentPLUS w projekcie #SukcesJestKobietą
    • Dr Ewa Rybicka: Zdrowe spojrzenie na piękno
    • Alina Grodzicka w gronie Liderek biznesu w 10. edycji książki #SukcesJestKobietą!
    • Sabina Stubba-Wolska na kartach książki #SukcesJestKobietą!
    • Kobiety Showbiznesu
    • Kobiety Biznesu
    • Ikony
  • Biznes
    • Marta Rietz zaprasza na swoje słodkie szkolenia!
    • Dobrostan nauczyciela przekłada się na uczniów
    • Usprawnienie czy inwigilacja? Internauci o Krajowym Systemie e-Faktur
    • Elżbieta Pełka, założycielka „Pełka i Partnerzy” w 10. edycji książki #SukcesJestKobietą!
    • Kilka tricków na to, by uczyć się lepiej
    • W teorii
    • W praktyce
  • Dla Ciebie
    • Ile pestycydów spożywamy wraz z owocami?
    • Menopauza: jak zadbać o kobiecą skórę, kiedy spada poziom estrogenów?
    • Coraz częściej młodzi chorują na serce. Dlaczego?
    • Cukier równa się próchnica
    • Warto wiedzieć: zdrowie a niska temperatura
    • Moda
    • Design
    • Zdrowie
    • Uroda
  • Warto
    • Toronto jak Nowy Jork, tylko spokojniejszy
    • Bilety czarterowe – wygodny sposób na lot bez stresu
    • Dlaczego warto czytać dzieciom, nawet niemowlętom
    • Pamiętaj, że w górach lęk może przerodzić się w panikę
    • Błędne koło uzależnienia od alkoholu
    • Warto mieć
    • Warto odwiedzić
    • Warto przeczytać
  • Newsy
    • Najlepsza kołdra dla roślin zimą
    • Kto ma zimą problemy ze snem?
    • Podczas łagodnych zim nie trzeba dokarmiać zwierząt
    • Palenie fajki wodnej wcale nie jest nieszkodliwe
    • Czy lepsze są częste przerwy czy regularne ćwiczenia?
    • Wydarzenia
    • Ciekawostki
  • Więcej
    • Kontakt
    • Regulamin
  • Facebook

  • RSS

Kobiety Showbiznesu

Maria Sadowska: Na Dzień Kobiet

Fot. Michał Pańszczyk
Maria Sadowska: Na Dzień Kobiet
Łukasz Kędzior
11 kwietnia 2015

Jej serce od lat jest rozdarte pomiędzy dwie miłości: muzykę i film. Jej pierwszy długi metraż – „Dzień Kobiet” – to kino społeczne, które święci triumfy na międzynarodowych festiwalach. Towarzyszy mu płyta o tym samym tytule

Skąd u ciebie zainteresowanie tematami społecznymi?

Maria Sadowska: Nie wydaje mi się to dziwne. To są po prostu świetne historie. Lubię robić filmy o tym, co mnie wkurza, a sporo rzeczy mnie wkurza w rzeczywistości. Polskie kino społeczne jest w pewien sposób zaniedbane, albo podchodzi do tematów bardzo publicystycznie. Ja szukam uniwersalnego języka, którym mogłabym opowiedzieć te historie. Historie, które podsuwa nam życie, mają w sobie wielką dramaturgię. Świat podpowiada niesamowite rozwiązania fabularne.

Uważasz się za osobę zaangażowaną społecznie?

Po „Dniu Kobiet” już tak (śmiech). To przyszło z czasem, jak u bohaterki „Dnia Kobiet”. Myślimy sobie, że jeden człowiek nie może dokonać zmiany w życiu, okazuje się, że może. Ja też kiedyś myślałam, że nie będę interesować się polityką, tym wszystkim, co mi się nie podoba, bo to nie ma sensu, bo i tak niczego nie zmienię. Trochę to już widać na płycie „Spis treści” czy w filmie „Non stop kolor”. W tej chwili mam poczucie, że jedna osoba może coś zmienić. Nie oznacza to z drugiej strony, że teraz uważam się za wielkiego rewolucjonistę. Metodą małych kroków można coś zrobić, tylko trzeba zrobić cokolwiek. Dla mnie „Dzień Kobiet” był takim małym krokiem. Niesprawiedliwość społeczna jest tematem, który mnie bardzo interesuje. Po drugie – problemy kobiet, na które spuszczona jest zasłona milczenia. Kinowe bohaterki są pokazywane w bardzo komercyjny sposób, w nieprawdziwym sosie, jak chichoczące kretynki, jako dodatki do facetów. Przeraża mnie to, że kobiety są tak przedstawiane nawet w filmach, w których grają główne role! Mało jest obrazów, gdzie są prawdziwe bohaterki. Takie z krwi i kości. W „Dniu Kobiet” jest postać, której dawno nie było w polskim kinie. Kobieta, która nie jest ofiarą, która wychodzi z roli ofiary. I jest zwycięska.

Oprócz licznych głosów, które cię chwalą, pojawiają się też te krytyczne, że „Dzień Kobiet” to bardzo prosta historia.

Nie traktuję tego jak zarzutu. Wręcz przeciwnie – uważam, że to jest największa zaleta tego filmu. To prosta historia, ale jest prawdziwa. Bajki istnieją! Nazywam ten film westernem, bo ma prostą konstrukcję. Bohaterka to samotny szeryf na koniu, który musi zdobyć sojuszników, żeby przezwyciężyć zło. Poza tym, wszyscy kochamy historie, w których słabszy wygrywa z silniejszym.

Marysia Sadowska, w roli reżysera, dla niektórych jest sporym zaskoczeniem.

Wiele lat pracowałam na to, żeby zrobić tę fabułę. Dla tych, którzy śledzą to, co robię, nie jest to coś niezwykłego. Skończyłam szkołę filmową na wydziale reżyserii, tam zrobiłam sporo krótkich metraży, później długi czas robiłam teledyski, dla siebie i innych, reklamy. Starałam się mieć kontakt z zawodem. Uprawiałam go jakby w tle (śmiech). „Non stop kolor” był dla mnie taką wprawką. Mnie życie rzucało raz w jedną, raz w drugą stronę. Moje serce było złamane od zawsze (śmiech), jedna część należała do filmu, druga do muzyki. Podjęłam taką decyzję, że nie mogę podjąć decyzji (śmiech) i zdecydować się na coś. To już za daleko zabrnęło, nie mogę się przed tym bronić. Na pewno więcej zrobiłabym, poświęcając się tylko muzyce lub tylko filmowi. Z drugiej strony, na pewno robiłabym inne filmy, nie będąc muzykiem i inne filmy, nie będąc filmowcem. To się uzupełnia w jakiś sposób. Muzyka natomiast jest moją pierwszą miłością. Kontakt z publicznością, wymiana energii, która następuje natychmiast, jest czymś, czego film nie daje. Tutaj na reakcję trzeba poczekać dłużej. Nie patrzysz w oczy widzowi, tylko on patrzy na ekran. Z kolei w muzyce jest tak, że płytę nagrasz i to jest zamknięta całość, ale każdy koncert jest inny. Nauczyłam się żyć i z muzyką, i z filmem. Organizować to sobie jakoś.

Kiedy ci się lepiej pracuje – kiedy masz termin wiszący nad głową czy raczej jesteś wolnym ptakiem?

Deadline się przydaje (śmiech). Taki młot nad głową. Ja całe życie pracuję w wolnym zawodzie i zdaję sobie sprawę, że jak nic się nie dzieje, to też trzeba pracować. Trzeba mieć dyscyplinę w sobie i twórczym być codziennie. Tego nauczyli mnie rodzice i jestem im za to bardzo wdzięczna. Pokazali mi, że muzyk to jest ktoś, kto pracuje codziennie. Jak na etacie (śmiech). Bardzo trudno jest sobie samemu narzucić tę dyscyplinę, że jak się nic nie dzieje, to też trzeba, np. coś skomponować. Jak nie ma tych deadlinów, to staram się sama je sobie narzucać. Czasem się ich trzymam, czasem nie (śmiech). Różnie wychodzi.

Jaki masz sposób pracy na planie filmowym?

Lubię słuchać ludzi. Uważam, że film jest pracą zbiorową. Rolą reżysera tak naprawdę jest dokonać właściwych wyborów. Przede wszystkim, trzeba wybrać odpowiednich ludzi, bo to z ich talentów będziemy korzystać. Mam dużo swoich pomysłów, ale staram się być elastyczna. Jednak ostatnie zdanie należy do mnie. Kiedy widzę, że zaczyna się zrobić „rozwałka”, to potrafię to ukrócić. Reżyser to jest dla mnie właśnie ktoś, kto dokonuje wyborów. Interesują mnie też nowe metody pracy, chciałabym np. zrobić film w pełni improwizowany. Na razie zrobiłam jeden obraz. Dopiero uczę się wszystkiego. W „Dniu Kobiet” zrobiłam wszystko „po bożemu”, pod względem konstruowania postaci, akcji, itd., ale zrezygnowałam z tradycyjnego kręcenia na rzecz kamery z ręki, żeby wyglądało bardziej, jak dokument. Szukam swojego języka.

Masz autorytety, na których się wzorujesz?

Trudno o autorytety dzisiaj. Ale ja jestem ze starej szkoły i podziwiam starych mistrzów. To jest trudne pytanie. Jak byłam trochę młodsza, przeżywałam fascynacje różnymi mistrzami, np. Tadeuszem Konwickim. Swego czasu uwielbiałam Felliniego. A teraz np. wolę Kena Loacha. Jestem też pod ogromnym wrażeniem Ulricha Seidla. Jego „Raj: Miłość” poruszył mnie. Ten film  podobno powstał bez scenariusza. Bardzo mnie interesuje, jak to zrobił.

Jesteś młodą mamą. Jak udaje ci się godzić pracę z wychowaniem dziecka.

Szczęśliwa mama ma szczęśliwe dziecko. Po prostu. Ja mam duże szczęście, bo moje dziecko ma super tatusia (śmiech). On ma taką pracę, że może więcej zostawać w domu. Dzięki temu, już od drugiego miesiąca po porodzie mogłam wrócić do pracy. Mam pomoc babć. Babcie są wspaniałą instytucją (śmiech). Ale wszystko jest też kwestią nastawienia. Wszędzie, gdzie mogę, zabieram małą. Gdybym sama miała siedzieć z dzieckiem w domu i nie mogłabym nigdzie wyjść, to wszystko byłoby o wiele trudniejsze. Małą zresztą słychać na płycie, bo była ze mną kiedy nagrywałam. Napisałam dla niej piosenkę otwierającą płytę. W ogóle, dziecko dało mi ogromny power! Taki na przetrwanie, że teraz to już muszę. W końcu bierze się odpowiedzialność za kogoś poza sobą. Bałam się, że dziecko ze mnie wyssie kreatywność. Pisałam muzykę do filmu będąc ciąży i ciężko mi szło. To był najmniej kreatywny okres w moim życiu. Ale potem już wszystko szło gładko (śmiech). Tak naprawdę w rok po urodzeniu dziecka zrobiłam bardzo dużo – napisałam scenariusz, nagrałam płytę, byłam na ogromnej ilości festiwali promując film. I nadal dużo pracuję i tworzę.

Wracając do twojego zaangażowania społecznego…

Jestem bardzo antykorporacyjna, taka byłam całe życie. W korporacjach przeszkadza mi ich konstrukcja, piramida władzy, to, że ogromne pieniądze są skoncentrowane w pojedynczych firmach. Zawsze byłam po drugiej stronie barykady, wychowywałam się w duchu, że pieniądze nie powinny rządzić życiem, że w sztuce nie ma demokracji, że rozpasany liberalizm wcale nie jest najlepszym pomysłem. Poza tym, światem nadal rządzą faceci koło 50. w garniturach, i to mi się też nie podoba. Nie chcę się mieszać do polityki, to, co miałam do powiedzenia, powiedziałam w filmie. Ale moje krytyczne nastawienie do rzeczywistości będzie trwało.

Rozmawiała: Anna Chodacka

 

Stylizacja: Paulina Klepacz

Make-up: Eryka Sokólska

Fryzury: Aleksandra Miszczak

Produkcja: Kuba Parowicz

„Dzień Kobiet” – to pierwsza od czterech lat autorska płyta Marii Sadowskiej. Album jest hołdem złożonym kobietom i ich problemom. Na płycie znalazło się 9 utrzymanych w filmowym klimacie utworów, okraszonych przestrzennymi, trip-hopowymi brzmieniami. Do kupienia w dobrych sklepach muzycznych.

Related Itemsaktorkakobiety showbiznesukobiety sukcesuMaria SadowskapiosenkarkaPolecanereżyser
Kobiety Showbiznesu
11 kwietnia 2015
Łukasz Kędzior

Redaktor działu „GWIAZDY”, zafascynowany showbiznesem oraz mediami lifestyle’owymi. Trzyma rękę na pulsie towarzyskich nowinek.

Related Itemsaktorkakobiety showbiznesukobiety sukcesuMaria SadowskapiosenkarkaPolecanereżyser

More in Kobiety Showbiznesu

#KOBIETYwGRZE: Dla nich niemożliwe nie istnieje!

Michal Karas21 marca 2025
Read More

Joanna Brodzik: Jestem kosmetyczną minimalistką

Michal Karas23 lutego 2025
Read More

Joanna Modrzewska z Pucharem Świata w sportach motocyklowych

Ela Prochowicz27 grudnia 2024
Read More

Dorota Masłowska: Mam tak samo jak ty

Michal Karas14 czerwca 2024
Read More

Krystyna Zbylut: Pasja do piękna tego świata

Michal Karas19 marca 2024
Read More

Ewelina Klimko: Historia z książkami w tle

Michal Karas22 lutego 2024
Read More

Marta Gawłowska: Fryzura idealna jest możliwa!

Michal Karas6 grudnia 2023
Read More

Sylwia Jędrzejewska: Sztuka jest Kobietą

Edyta Nowicka16 maja 2023
Read More

Natalia Szroeder ambasadorką Czujesz Klimat? Rossmanna

Dagna.Starowieyska9 lutego 2023
Read More
Scroll for more
Tap

Polecane

  • Marta Rietz zaprasza na swoje słodkie szkolenia!
    W praktyce5 stycznia 2026
  • Dobrostan nauczyciela przekłada się na uczniów
    W teorii23 grudnia 2025
  • Usprawnienie czy inwigilacja? Internauci o Krajowym Systemie e-Faktur
    W praktyce18 grudnia 2025

Facebook

Copyright © 2015 PressFactory Sp. z o.o., Stworzone przez G-marketing Regulamin

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Rozumiem Dowiedz się więcej
Prywatność i polityka ciasteczek

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these cookies, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may have an effect on your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
Go to mobile version