Zapraszamy serdecznie do przeczytania artykułu o 170. rocznicy istnienia Gazowni Warszawskiej, Partnera projektu #SukcesJestKobietą, gdzie miały miejsce plany zdjęciowe do kampanii społecznej #JestemPewna – tu również już niebawem nastąpi oficjalna premiera 10. edycji książki #SukcesJestKobietą i towarzyszący jej wernisaż z naszych flagowych kampanii.

170 lat historii — bogatej, ciężkiej, pełnej trudów i nagłych zwrotów losu. Gazownia Warszawska przetrwała wojny, zmieniające się miasto, upadki i odbudowy. Los często porzucał kompleks i jego pracowników, stawiając ich w obliczu niebezpieczeństwa, niedostatku i niepewności. A jednak, miejsce to trwało, rozwijało się i świeciło — nie tylko gazowymi lampami, ale też światłem nadziei, determinacji i ludzkiej pracy.
Sto siedemdziesiąt lat temu Warszawa stała u progu czegoś nowego. Na początku zawsze jest strach — przed tym, czego nie widać, przed tym, co nieznane, przed technologią, która może wymknąć się spod kontroli. W połowie XIX wieku noc oznaczała ciszę, puste ulice i niepewność. Światło gazu było czymś obcym, a nawet niepokojącym. Gdy ogłoszono powstanie pierwszej gazowni warszawskiej, miasto wstrzymało oddech. Gaz budził lęk — niewidzialny, nieznany, potencjalnie groźny. Wielu wolało pozostać przy świecach i półmroku, które znali.
27 grudnia 1856 roku wszystko się zmieniło. Wieczorem na Krakowskim Przedmieściu zapłonęły pierwsze lampy gazowe. Tłum zebrał się wokół latarni, a jasny, biały płomień rozdarł noc. „Toż to dzień w środku nocy!” — miał zawołać woźnica, próbując uspokoić spłoszonego konia. Dzieci biegały wokół słupów, dorośli dotykali metalu z niedowierzaniem, jakby chcieli sprawdzić, czy to rzeczywistość, czy iluzja. Kurier Warszawski pisał z zachwytem o „świetle przyjemnym i mocnym, doskonale oświetlającym ulice i przyległe im przedmioty”.

Od tego momentu noc przestała być granicą. Handel trwał dłużej, rozmowy nie kończyły się wraz z zachodem słońca, miasto zaczęło żyć pełniej. Gaz wkroczył także do domów. Kuchnie, żelazka, lokówki, piecyki… — codzienność warszawiaków zmieniała się szybciej, niż ktokolwiek mógł przewidzieć. Komfort, czystość, wygoda — to, co wcześniej wydawało się luksusem, stało się standardem.
Strach był, ale ciekawość i pragnienie wygody były silniejsze. Rozwój był tak dynamiczny, że już pod koniec XIX wieku pierwsza gazownia nie nadążała za zapotrzebowaniem. Zapadła decyzja o budowie nowego, nowoczesnego zakładu na Woli, przy ówczesnej ulicy Dworskiej (dzisiejsza Kasprzaka). Potężne instalacje technologiczne wyznaczały nowe standardy przemysłowe, a gazownia stała się filarem rozwijającej się metropolii.

Żeby przekonać ludzi do korzystania z gazu, postępowi towarzyszyła edukacja. Powstał pierwszy w Polsce sklep pokazowy z urządzeniami gazowymi. Nie tylko sprzedawano tam sprzęt, ale uczyło się, jak z niego korzystać. Pokazy gotowania przyciągały tłumy — gospodynie mogły zobaczyć, jak jedno przekręcenie kurka zamienia się w ciepły obiad. Bez sadzy, bez noszenia opału. Zapach duszonej wołowiny działał skuteczniej niż najlepsza reklama. Strach ustępował miejsca ciekawości. Rola kobiet w tej branży wkroczyła na nowy poziom — szklany sufit przestał istnieć.
Gaz stał się stopniowo częścią życia Warszawiaków, ale praca w gazowni była ciężka i wymagająca. Gazownia Warszawska nie była jedynie przemysłowym sercem miasta — była miejscem troski o ludzi. Pracownicy mieli dostęp do gabinetu lekarskiego, każdy mógł liczyć na bezkosztowe leczenie. Otrzymywali mleko dla siebie i rodzin, a klub sportowy „Świt” rozwijał dyscypliny od piłki nożnej po boks i kolarstwo, dostępny dla kobiet i mężczyzn. Kulturze poświęcano równie wiele uwagi: działały chóry „Lira” i „Śpiew”. Godne zarobki i dodatki były dodatkową zachętą do ciężkiej pracy.
Gazownia odegrała także kluczową rolę w czasie II wojny światowej. Przemysłowy kompleks, pełen pieców, rur i instalacji, stał się azylem dla setek cywilów. Oficjalnie pracowało tu 1200 osób, w rzeczywistości ponad 1800, w tym 636 mieszkańców bez dachu nad głową. Wśród stalowych konstrukcji i dusznego powietrza kryli się przed niemieckimi oddziałami, licząc na cud ocalenia. Dla tych, którzy przeżyli rzeź Woli dzięki gazowni, jej wnętrza nie były jedynie przemysłowym sercem miasta — były miejscem, gdzie w cieniu śmierci i pożogi tliła się nadzieja.

To tylko część historii. Dziś wszystko to pielęgnuje Muzeum Gazowni Warszawskiej. Każda maszyna, każdy detal, każda opowieść przypomina, jak ważną rolę odegrała gazownia w życiu Warszawy. Muzeum nie tylko chroni historię — ono ją ożywia, dzieląc się nią z każdym odwiedzającym, pozwalając poczuć puls miasta sprzed lat i zrozumieć wysiłek pokoleń, które tworzyły Warszawę.
W tym roku obchodzimy 170. rocznicę powstania pierwszej Gazowni Warszawskiej. To nie tylko liczba — to symbol światła w ciemności, wytrwałości w trudach, troski o ludzi i historii, która kształtowała stolicę. Zapraszamy do Muzeum Gazowni Warszawskiej, by wspólnie celebrować dziedzictwo, które przetrwało sto siedemdziesiąt lat i wciąż świeci w sercach Warszawiaków i turystów miasta.

Po więcej informacji o działalności naszego Partnera zapraszamy tutaj:
https://www.facebook.com/muzeumgazowniwarszawskiej
https://www.tiktok.com/@gazownia_warszawska_?lang=en
https://open.spotify.com/show/2oasyMu9V2nqdm6O1kduAh
https://www.instagram.com/muzeum_gazowni_warszawskiej/
https://www.youtube.com/channel/UCY1QM8HXWWp6xNamRHkAsHw

Fot. materiały własne Muzeum
#SukcesJestKobietą, #DzieńMężczyzny, #MuzeumGazowniWarszawskiej, #GazowniaWarszawska, #historia, #Fundacja, #PGNIG, #Premiera
Źródło: materiał promocyjny Partnera

Facebook
RSS