Beata Nadzieja-Szpila — Bohaterka kampanii #JestemPewna oraz jubileuszowej, dziesiątej edycji książki „Sukces jest kobietą” — pełni funkcję Burmistrzyni Gminy Alwernia i objęła Honorowy Patronat nad tegoroczną odsłoną kampanii.
Serdecznie zapraszamy do lektury wywiadu poświęconego refleksji nad pewnością siebie, a także do poznania działalności i osiągnięć Pani Burmistrz, która już drugą kadencję z zaangażowaniem zarządza Gminą.
Co dla Pani oznacza pewność siebie?
Beata Nadzieja-Szpila, Honorowa Patronka kampanii #JestemPewna, Burmistrzyni Gminy Alwernia: Pewność siebie to według mnie wewnętrzne przekonanie, że niezależnie od tego, co przyniesie życie — poradzę sobie. Nie jest to buta ani zarozumiałość. To spokojna siła, która bierze się z doświadczenia, zaufania do siebie i pracy nad własnym rozwojem.
Zawsze powtarzam, że pewność siebie nie jest czymś, z czym się rodzimy — to cecha, którą się kształtuje. W moim przypadku była to długa droga, pełna wyzwań, ale i niezwykle satysfakcjonująca.
Zaczyna się od małych kroków. Od przełamywania lęków, próbowania rzeczy nowych, często trudnych. Wychowanie 4 dzieci, problemy i radości z tym związane to największe wyróżnienie, ale też „szkoła życia”, a to największy motywator.
Dla mnie takim symbolicznym momentem był samodzielny skok ze spadochronem z czterech tysięcy metrów — wtedy naprawdę poczułam, że mogę więcej, niż mi się wydawało.
Innym razem była to determinacja w zdobywaniu Korony Gór Polskich, mimo że często pogoda czy zmęczenie wystawiały mnie na próbę. Takie momenty hartują ducha i budują wiarę w siebie.
Ale pewność siebie to nie tylko osobiste osiągnięcia. To także umiejętność podejmowania decyzji, często trudnych, czasem niepopularnych — a ja jako burmistrz podejmuję je codziennie. To odpowiedzialność za ludzi, za wspólnotę, za rozwój naszej gminy.
Pewność siebie pozwala mi słuchać innych, ale też ufać swojej intuicji. Uczy pokory, ale i odwagi.
Wiele zawdzięczam moim rodzicom. Oboje byli prawnikami, ale przede wszystkim byli mądrymi, świadomymi rodzicami, którzy wychowywali mnie i moje rodzeństwo na samodzielnych ludzi.
Tata zaszczepił we mnie miłość do prawa, polityki i historii — co bez wątpienia wpłynęło na moją ścieżkę zawodową.
Mama natomiast pokazała mi, że wolność zaczyna się w sercu, a poznawanie świata — nie tylko tego odległego, ale też tego lokalnego, bliskiego — jest najlepszą szkołą życia.
Z domu wyniosłam także szacunek do drugiego człowieka — niezależnie od tego, jakie ma poglądy, jak wygląda czy skąd pochodzi. Tę wartość staram się pielęgnować zarówno w życiu prywatnym, jak i publicznym.
Uważam, że to właśnie szacunek do ludzi i otwartość na dialog są fundamentami dobrego przywództwa.
Pewność siebie to także gotowość do inspirowania innych — szczególnie kobiet, które często zmagają się z wewnętrznymi barierami, społecznymi oczekiwaniami i krytyką. Chcę swoim przykładem pokazywać, że można łączyć życie rodzinne z odpowiedzialnymi funkcjami publicznymi. Że da się być obecną w domu, a jednocześnie realnie wpływać na rozwój lokalnej społeczności. To nie zawsze łatwe, ale możliwe — jeśli potrafimy dobrze zarządzać sobą, mamy wsparcie bliskich i wiarę w sens tego, co robimy.
Dla mnie bycie liderką to nie narzucanie woli, nie potrzeba dominacji ani poklasku. To budowanie mostów — między ludźmi, między pokoleniami, między różnymi spojrzeniami na świat. To umiejętność słuchania, empatii i cierpliwości. Czasem trzeba się cofnąć, by ruszyć do przodu. Czasem trzeba zamilknąć, by usłyszeć to, co naprawdę ważne.
I choć funkcja burmistrza wymaga twardych decyzji, wierzę, że można podejmować je z miękkim sercem.
Wierzę też, że warto marzyć — niezależnie od wieku, płci czy miejsca, z którego się pochodzi. Marzenia są początkiem zmian. To one pchają nas do działania, do rozwoju.
Nie ma czegoś takiego jak „za późno”. Często słyszę od kobiet: „Gdybym była młodsza, gdybym miała więcej odwagi…”.
A ja mówię: „Zacznij teraz. Z tym, co masz. Z tym, kim jesteś”. Bo każdy wiek ma swoją siłę. Ja dziś, mając 57 lat, czuję się pełniejsza, dojrzalsza i spokojniejsza, niż kiedykolwiek wcześniej.
Z perspektywy kobiety, która pełni funkcję burmistrzyni drugą kadencję, wiem już, że prawdziwa pewność siebie nie bierze się z tytułów, stanowisk czy liczby głosów. One mogą przyjść i odejść.
Ale to, co zostaje, to uczciwość wobec siebie. Spokój sumienia. Poczucie, że nie trzeba niczego udowadniać światu — wystarczy być w zgodzie ze sobą i robić swoje najlepiej, jak potrafimy.
I to właśnie wtedy, patrząc wieczorem w lustro, mogę powiedzieć z przekonaniem: „Daję z siebie wszystko. I to naprawdę wystarczy”.

Proszę opowiedzieć nam o swojej zawodowej drodze do miejsca, w którym się Pani obecnie znajduje, czyli Burmistrzyni Alwerni.”
Moja droga do pełnienia funkcji burmistrza Gminy Alwernia nie była ani przypadkiem, ani efektem jednego wydarzenia.
To rezultat wielu lat pracy, zaangażowania, ciągłej nauki i przede wszystkim – bliskości z ludźmi i lokalną społecznością, z którą jestem związana od urodzenia.
Gmina Alwernia to moje miejsce na ziemi – tu się wychowałam, założyłam rodzinę i wychowałam czwórkę dzieci.
To właśnie głęboka więź z tym miejscem i ludźmi sprawiła, że od zawsze czułam potrzebę działania na ich rzecz.
Z wykształcenia jestem politologiem – ukończyłam Uniwersytet Śląski ze specjalnością polityka samorządowa. Zdobyłam też podyplomowe wykształcenie z zakresu administracji publicznej na Uniwersytecie Jagiellońskim, a także kwalifikacje z pracy socjalnej.
Edukacja była dla mnie zawsze kluczowa – uważam, że aby skutecznie służyć innym, trzeba najpierw samemu się rozwijać.
Dlatego uczestniczyłam również w wielu kursach i szkoleniach z zakresu zarządzania projektami unijnymi, funduszy europejskich i kompetencji przywódczych.
Moje doświadczenie zawodowe jest bardzo różnorodne – pracowałam zarówno w sektorze prywatnym, jak i publicznym, a także w organizacjach pozarządowych.
Moje miejsce jest tutaj – wśród ludzi, którzy mnie znają i którym mogę realnie pomóc.
Byłam pracownikiem socjalnym, kuratorem społecznym, nauczycielem w szkole podstawowej, a przez 12 lat – kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego w Alwerni.
Każda z tych ról nauczyła mnie czegoś innego: empatii, odpowiedzialności, organizacji, pracy zespołowej i umiejętności słuchania.
Ale równie ważna była dla mnie działalność społeczna. Od lat angażowałam się w inicjatywy oddolne – byłam współzałożycielką Stowarzyszenia Młoda Alwernia, później stworzyłam Stowarzyszenie Alwernia Plus, z którego wyrosły tak ważne dla naszej gminy inicjatywy jak Uniwersytet Trzeciego Wieku czy Chór Gospel Alwernia.
Organizowałam szkolenia, projekty edukacyjne i cyfrowe, promowałam aktywność osób starszych. Moim celem zawsze było włączanie ludzi do współdecydowania i działania na rzecz wspólnego dobra.
Kiedy w 2018 roku mieszkańcy powierzyli mi funkcję burmistrza, poczułam ogromną odpowiedzialność – ale i gotowość.
To nie był dla mnie „skok na głęboką wodę”, lecz konsekwencja wielu lat pracy u podstaw, codziennego zaangażowania i współdziałania z lokalną społecznością.
Dobrze znałam urząd, znałam mieszkańców, znałam potrzeby gminy. Wiedziałam, z czym się mierzymy i dokąd chcemy zmierzać.
Moim celem od początku było jedno – być burmistrzem bliskim ludziom.
Takim, który zna nie tylko ich nazwiska, ale też historie, troski i marzenia. Burmistrzem, który słucha i reaguje, a nie tylko zarządza zza biurka.
Dziś, będąc w drugiej kadencji, mogę z dumą powiedzieć, że wspólnie – bo to nigdy nie jest sukces jednej osoby – z zespołem urzędników, sołtysami, radnymi, strażakami i przede wszystkim z mieszkańcami, udało się zrealizować wiele znaczących inwestycji i inicjatyw, które zmieniają codzienne życie w naszej gminie.
Powstanie Małopolskiego Muzeum Pożarnictwa to nie tylko duma lokalna, ale też projekt, który łączy tradycję z nowoczesnością, edukację z doświadczeniem.
Budowa pierwszego w Powiecie Chrzanowskim Pumptrucka to ukłon w stronę naszej wspaniałej młodzieży.
Zakup pięciu nowych średnich wozów bojowych dla naszych jednostek OSP to nie tylko lepszy sprzęt – to wyraz szacunku wobec druhów, którzy codziennie dbają o bezpieczeństwo innych.
Inwestycje w infrastrukturę – remonty dróg, nowe chodniki, oświetlenie, boiska sportowe, place zabaw, rozbudowa szkół – to odpowiedź na realne potrzeby mieszkańców.
Każda z tych inwestycji była dokładnie przemyślana, konsultowana i zrealizowana po to, by podnosić komfort życia w naszej gminie.
Rekordowe środki zewnętrzne, które udało się pozyskać, traktuję jako efekt naszej determinacji, skuteczności i odpowiedzialnego planowania.
Równolegle dbamy o rozwój społeczny – wspieramy seniorów, dzieci, młodzież, aktywne kobiety. Powstają nowe stowarzyszenia, inicjatywy oddolne, które pokazują, jak wiele pozytywnej energii drzemie w mieszkańcach Alwerni.
Kultura, edukacja, sport i bezpieczeństwo to filary, na których budujemy nowoczesną, otwartą i przyjazną gminę. Nie zapominamy też o przyszłości – stąd nasze działania w kierunku budownictwa mieszkaniowego, jak przystąpienie do spółki SIM Ziemia Krakowska, dzięki której w Alwerni stanie nowy blok mieszkalny.
Dla mnie bycie burmistrzem to nie tylko zarządzanie urzędem.
To służba – wymagająca, nie zawsze łatwa, ale niezwykle satysfakcjonująca. To bycie tam, gdzie są ludzie. Na zebraniach wiejskich, w szkołach, przy wspólnych inwestycjach, na strażackich uroczystościach, wydarzeniach kulturalnych i sportowych. To codzienna obecność, a nie tylko symboliczna funkcja.
Często słyszę, że kobieta w polityce lokalnej musi „udowadniać więcej”.
Może tak. Ale ja nie muszę nikomu niczego udowadniać. Pracuję uczciwie, konsekwentnie i z pasją.
A największym potwierdzeniem sensu tej pracy są słowa mieszkańców, ich zaufanie i wsparcie.
Bo ostatecznie to nie tytuły, wyróżnienia czy nagrody tworzą wartość pracy burmistrza. Tworzy ją zaufanie ludzi i poczucie, że to, co robimy, ma sens.
I to właśnie daje mi siłę do dalszego działania.

Pani największe marzenie zawodowe, to?
Moim największym marzeniem zawodowym – a właściwie misją, którą staram się realizować każdego dnia – jest stworzenie gminy, z której mieszkańcy mogą być naprawdę dumni.
Gminy, która nie stoi w miejscu, ale rozwija się dynamicznie i z jasną perspektywą. Gminy, która nie tylko inwestuje w infrastrukturę, ale również w ludzi – ich potrzeby, bezpieczeństwo, edukację, zdrowie i jakość życia.
Marzę o Alwerni jako miejscu, w którym każdy – niezależnie od wieku, sytuacji życiowej czy zawodowej – czuje się u siebie i wszyscy mieszkańcy są za swoją gminę odpowiedzialni – tu płacą podatki, tu angażują się na rzecz wspólnoty.
Młodzi widzą tu swoją przyszłość, seniorzy czują się zauważeni i potrzebni, a rodziny mają komfort i poczucie bezpieczeństwa. Marzę o tym, by to było miejsce, do którego się wraca – z wyboru, nie z konieczności.
Chciałabym, abyśmy jako wspólnota umieli łączyć nasze siły ponad podziałami, różnicami poglądów czy przekonań.
Aby samorząd był naprawdę „samorządem” – tworzonym razem, we współpracy i dialogu. Aby mieszkańcy mieli pewność, że mają wpływ na decyzje i że ich głos naprawdę się liczy.
Zawodowo spełnieniem są dla mnie konkretne inwestycje – jak powstanie Małopolskiego Muzeum Pożarnictwa – to krok milowy w rozwoju naszej gminy.
Marzyłam, żeby nasza gmina rozwijała się turystycznie, bo ma nieskończenie wielki potencjał.
Zakup nowych wozów strażackich, modernizacja dróg czy budowa nowoczesnych placów zabaw i obiektów sportowych.
Ale największym spełnieniem są ludzie – kiedy widzę uśmiech dzieci na otwarciu nowego boiska, kiedy rozmawiam z seniorami, którzy dzięki różnym inicjatywom znów poczuli się częścią wspólnoty, kiedy słyszę od mieszkańców: „Dobrze, że Pani tu jest” – wiem, że idziemy w dobrym kierunku.
Mam też inne marzenie zawodowe – by swoją postawą inspirować inne kobiety. Pokazywać, że można być liderką, nie rezygnując z własnej tożsamości, wrażliwości czy rodzinnych ról.
Że można działać skutecznie i jednocześnie empatycznie. Że siła kobiety w samorządzie nie leży w podnoszonym głosie, ale w konsekwencji, wrażliwości i mądrym przywództwie.
Jeśli chociaż jedna młoda dziewczyna z Alwerni, patrząc na moją pracę, pomyśli sobie: „Też mogę kiedyś coś zmienić” – to już będzie ogromne spełnienie.
Nie marzę o nagrodach, tytułach ani zaszczytach.
Marzę o tym, żeby po latach spojrzeć na Alwernię i pomyśleć: „Zrobiliśmy to razem. Zmieniliśmy to miejsce na lepsze. I było warto.”
I to – z całym przekonaniem – jest moje największe zawodowe marzenie.

Po więcej informacji o Gminie Alwernia zapraszamy tutaj:
https://www.facebook.com/urzadgminyalwernia/
Fot. Muzeum Pożarnictwa
Pani Beata Nadzieja-Szpila
Fot. Stadion w Alwerni
Źródło: materiał promocyjny Partnera
#SukcesJestKobietą #DzieńMężczyzny #Kampaniaspołeczna #JestemPewna #HonorowyPatronatAlwerni #ALWERNIA #historiaAlwerni #Burmistrzyni #BeataNadziejaSzpila #MuzeumPożarnictwa #Stadion


Facebook
RSS