• Kobiety Biznesu
  • Kobiety Showbiznesu
  • Ikony
  • Warto odwiedzić
  • Warto mieć
  • Biznes
  • Newsy
  • Kontakt
  • Regulamin
Sukces jest kobietą!
  • Kobiety
    • Barbara Potoczna: Moja droga zawodowa w Parku Wodnym w Krakowie
    • Irena Nowysz: TalentPLUS w projekcie #SukcesJestKobietą
    • Dr Ewa Rybicka: Zdrowe spojrzenie na piękno
    • Alina Grodzicka w gronie Liderek biznesu w 10. edycji książki #SukcesJestKobietą!
    • Sabina Stubba-Wolska na kartach książki #SukcesJestKobietą!
    • Kobiety Showbiznesu
    • Kobiety Biznesu
    • Ikony
  • Biznes
    • Marta Rietz zaprasza na swoje słodkie szkolenia!
    • Klaudyna Cichocka-Volkov: Edukuję z pasją
    • Dobrostan nauczyciela przekłada się na uczniów
    • Usprawnienie czy inwigilacja? Internauci o Krajowym Systemie e-Faktur
    • Elżbieta Pełka, założycielka „Pełka i Partnerzy” w 10. edycji książki #SukcesJestKobietą!
    • W teorii
    • W praktyce
  • Dla Ciebie
    • Treningi HIIT pomaga na chorobę Parkinsona
    • Ile pestycydów spożywamy wraz z owocami?
    • Menopauza: jak zadbać o kobiecą skórę, kiedy spada poziom estrogenów?
    • Coraz częściej młodzi chorują na serce. Dlaczego?
    • Cukier równa się próchnica
    • Moda
    • Design
    • Zdrowie
    • Uroda
  • Warto
    • Toronto jak Nowy Jork, tylko spokojniejszy
    • Bilety czarterowe – wygodny sposób na lot bez stresu
    • Dlaczego warto czytać dzieciom, nawet niemowlętom
    • Pamiętaj, że w górach lęk może przerodzić się w panikę
    • Błędne koło uzależnienia od alkoholu
    • Warto mieć
    • Warto odwiedzić
    • Warto przeczytać
  • Newsy
    • Szkoła La Mancha świętuje 15-lecie!
    • Polacy bywają na bakier z higieną
    • Najlepsza kołdra dla roślin zimą
    • Kto ma zimą problemy ze snem?
    • Podczas łagodnych zim nie trzeba dokarmiać zwierząt
    • Wydarzenia
    • Ciekawostki
  • Więcej
    • Kontakt
    • Regulamin
  • Facebook

  • RSS

Warto odwiedzić

Miasto Lwa czyli Singapur, cz.1

Miasto Lwa czyli Singapur, cz.1
Ela Prochowicz
27 lutego 2019

Singapur to drugie najbardziej zaludnione państwo świata zaraz po Monako. Nazwa wyspy pochodzi od dwóch słów w sanskrycie: singa czyli lew i pura – miasto

Niepodległa Republika Singapuru, należąca do Commonwealth of Nations, powstała w 1965 zaraz po oddzieleniu się od Federacji Malezji. Zajmuje drugie miejsce po Japonii, jako najbogatszy kraj w Azji, obok Szanghaju to najważniejszy port na kontynencie. Singapur jest również jednym z dwóch miast na świecie, w obrębie których, znajduje się rezerwat przyrody.

Na wyspę dostałem się drogą lądowo morską z sąsiadującego malezyjskiego miasta Johar Bahru. Stolica Singapuru położona jest nad Cieśniną Singapurską w południowej części państwa. Zatrzymałem się w dość drogim jak na typowe dormitorium dla backpackerów, hotelu na ulicy Victorii w pobliżu skrzyżowania z (?!) Arab Street.

Spuścizna byłej brytyjskiej koloni przejawia się tu w dwujęzyczności i czymś co nazywam chińską para-brytyjską mentalnością mieszkańców. Stąd narzuca mi się proste porównanie Singapuru i Hongkongu. Obie byłe kolonie angielskie łączy podobna historia, oba miasta na płaszczyźnie ekonomicznej zyskały miano tzw. Azjatyckich Tygrysów, oba położone są na wyspach, w obu zlokalizowane są potężne porty wiec taka asocjacja jest jakby oczywista. Sposób zachowania ludzi i ich kultura osobista są jednak nieco inne. Hongkończycy są wyniośli, chełpią się swoim bogactwem i nie są tak przyjaźni jak Singapurczycy. Właśnie to przesądziło, że przestałem nazywać Miasto Lwa drugim Hongkongiem.

Singapur zawsze wzbudzał we mnie bardzo literackie skojarzenia. Tanamera to tytuł znanej książki, której akcja rozgrywa się w mieście Lwa. Powieść nie zachwyciła mnie swoją fabułą, jest to bowiem romans (może nie tak dobry jak Anna Karenina, ale jak na tego typu książkę jest nawet dość wciągający) i jako taki ze względu na swój charakter jest raczej kobiecą literaturą. W Tanamerze autorowi bardzo sugestywnie udało się zaprezentować Singapur. Dzięki tej powieści w moim umyśle wykrystalizował się pewien idealistyczny obraz miasta. Druga książka związana z byłą brytyjską kolonią to Król Szczurów Jamesa Clavella, moim zdaniem najlepsza powieść o tematyce obozów jenieckich.

Dawno temu gdzieś w Wielkiej Brytanii pożyczyłem od mojego landlorda „The Singapore Grip” niestety nie udało mi się dobrnąć do końca. Kiedyś znajomy opowiadał mi o książce „Singapur czwarta rano” Marcina Bruczkowskiego, którą jeśli będę miał okazję pewnością zakupię i dołączę do mojej kolekcji literatury związanej z Singapurem. Wszystkie te przeczytane strony w połączeniu z świeżo nabytym przewodnikiem Lonely Planet, powodowały, że już w samolocie zastanawiałem: się jak to będzie przespacerować się bardzo istotną dla fabuły Tanamery, sławną ulicą Orchard, czy podobnie jak główny bohater powieści wyskoczyć na drinka do Raffelsa (założonego przez braci imigrantów z Armenii znanego każdemu Singapurczykowi hotelu). Ciekawy byłem czy tamtejsze kobiety rzeczywiście obdarzone są wyjątkowym urokiem tak barwnie opisywanym przez brytyjskich pisarzy, czy jedzenie naprawdę jest tam aż tak różnorodne.

Wielu ludziom Singapur kojarzy się z drakońskimi karami za zaśmiecanie, publiczne spożywanie alkoholu i inne podobne wybryki. Moja naturalna przekora (głupota) spowodowała, że już pierwszego dnia pobytu w Mieście Lwa trzykrotnie złamałem przepisy: przebiegając ulicę na czerwonym świetle, paląc hinduskiego bidi w pobliżu przystanku i wyrzucając skórkę od banana na ulicę. Nazwijcie mnie nieokrzesanym prostakiem jeśli chcecie, ale ja porostu musiałem dokonać tych symbolicznych zakazanych „wyczynów”. Nie zostałem ukarany. Podczas wjazdu do Singapuru przydarzyła mi się natomiast nie do końca sympatyczna przygoda z celnikami. Parę dni przed odwiedzinami państwa-miasta, na pewnym malajskim targowisku natknąłem się na stoisko z bogatym wyborem pałek teleskopowych. Pół roku wcześniej gdy zwiedzałem pewne chińskie miasteczko ze znajomym, strasznie rozbawiła nas bezzasadność idei kupna takiego przedmiotu, który ochrzciliśmy mianem „pały z Yangzhou”. Nie zastanawiając się długo za równowartość 5 dolarów nabyłem „teleskop” z zamiarem przywiezienia go w ramach żartu przyjacielowi z Szanghaju, jako swoistego suweniru z Malezji.

Pała wylądowała na dnie plecaka i została przeze mnie zapomniana do czasu, gdy wykrywacz metali na przejściu granicznym pomiędzy Malezją a Singapurem groźnie zapiszczał. Ten kretyński przedmiot jest traktowany w Mieście Lwa jako niebezpieczna broń, a jego posiadanie jest ściśle zabronione. Zostałem zaprowadzony do pokoju przesłuchań i pozbawiony „pały”. Chyba tylko moje umiejętności komunikacji interpersonalnej uratowały mnie przed wysoka grzywną.

Na zawsze wryła mi się w pamięć, zupełnie przeciwna do powyższej, miła sytuacja, jakiej doświadczyłem szwendając się po China town. Towarzyszył mi znajomy backpacker, który po tygodniowym pobycie w Singapurze wybierał się do Indonezji. Obaj byliśmy zachwyceni atmosferą targowiska w Chińskiej dzielnicy. Wygląd tego miejsca znaczne odbiega od swoich odpowiedników w Chinach kontynentalnych, jest tu schludnie jak w całym Singapurze a sprzedawcy nie są ani trochę nachalni. Po pewnym czasie zgłodnieliśmy. Zaintrygowani nazwą Japanese Pizza na mini szyldzie jednego z tysiąca kramików, postanowiliśmy spróbować owego specyfiku. Potrawa okazała się placuszkiem nadziewanym tuńczykiem krewetkami i innymi bliżej niezidentyfikowanymi (ale smacznymi) owocami morza. Siedliśmy na pobliskim murku i skonsumowaliśmy japońską pizze. Pałaszowałem aż uszy mi się trzęsły.

Kiedy skończyliśmy podeszła do nas sprzedawczyni o aparycji przemiłej staruszki i zapytała czy mamy ochotę na jeszcze jedną. Pomyślałem: czemu nie, smaczne, stosunkowo tanie a poza tym mam wakacje wiec mogę sobie pozwolić na tego rodzaju drobne przyjemności i dać się naciągnąć na kolejna porcję. Gdy sympatyczna pani podała mi Japońską Pizzę sięgnąłem po portfel, ale ona zatrzymała moja rękę i uśmiechnęła się dobrodusznie mówiąc, że to prezent. Sytuacja, jakiej nie doświadczyłem nigdy w kontaktach z pazernymi Chińczykami z Szanghaju. Możecie się śmiać, ale ten drobny gest wprawił mnie w doskonały humor i spowodował, że na pewien czas znów uwierzyłem, że natura ludzka jest z gruntu dobra.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Tekst i zdjęcia: Michał Gołąb

 

Related ItemsazjamalezjaPolecanesingapurwyprawy po świecie
Warto odwiedzić
27 lutego 2019
Ela Prochowicz

Trzyma rękę na pulsie najciekawszych wydarzeń w Polsce i za granicą, śledzi ciekawostki ze świata nauki i przekłada je na język zrozumiały dla każdego z nas.

Related ItemsazjamalezjaPolecanesingapurwyprawy po świecie

More in Warto odwiedzić

Toronto jak Nowy Jork, tylko spokojniejszy

Aneta Zadroga5 stycznia 2026
Read More

Bilety czarterowe – wygodny sposób na lot bez stresu

Dagna.Starowieyska31 grudnia 2025
Read More

Historia na Halloween: Hotel, w którym powstało LŚNIENIE!

Aneta Zadroga13 października 2025
Read More

Beata Nadzieja-Szpila: Wolność zaczyna się w sercu

Michal Karas29 września 2025
Read More

Islandia Północna: Magia elfów zaklęta w klifach

Magda Dzik-Kordas27 sierpnia 2025
Read More

Zapraszamy na Jesienny Wypoczynek w Hotelu Białowieski Conference Wellness & SPA!

Michal Karas13 sierpnia 2025
Read More
Isola Bella - rajska plaża w Taorminie

La Dolce Vita: Isola Bella, perła w koronie Taorminy

Michal Karas9 sierpnia 2025
Read More

Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie dołączyło do kampanii #JestemPewna!

Michal Karas21 lipca 2025
Read More

Hyatt Place Krakow: Miejsce, gdzie możesz być sobą. #WhySettle

Michal Karas21 lipca 2025
Read More
Scroll for more
Tap

Polecane

  • Marta Rietz zaprasza na swoje słodkie szkolenia!
    W praktyce5 stycznia 2026
  • Klaudyna Cichocka-Volkov: Edukuję z pasją
    W praktyce1 stycznia 2026
  • Dobrostan nauczyciela przekłada się na uczniów
    W teorii23 grudnia 2025

Facebook

Copyright © 2015 PressFactory Sp. z o.o., Stworzone przez G-marketing Regulamin

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Rozumiem Dowiedz się więcej
Prywatność i polityka ciasteczek

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these cookies, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may have an effect on your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
Go to mobile version