Site icon Sukces jest kobietą!

Paulina Woźniak: Działanie zawsze daje mi energię!

PAULINA WOŹNIAK, CEO CODERS HOUSE, MAMA I SZEFOWA. MÓWI, ŻE ROZWÓJ FIRMY SPRAWIA, ŻE JAKO BUSINESSWOMAN NABIERA WIATRU W ŻAGLE!

CO PANI NAJBARDZIEJ LUBI W SWOJEJ PRACY?

Paulina Woźniak, CEO Coders House: Nie ukrywam, że elementem, który najbardziej lubię w pracy jest moja pro-kobieca aktywność. Pełnię rolę CEO firmy technologicznej i poniekąd czuję się ambasadorką kobiet w biznesie. Zabieram głos w przestrzeni publicznej, prowadzę bloga, biorę udział w wydarzeniach mających na celu aktywizację kobiet. Tym samym namawiam kobiety do tego, by były odważne, by brały życie za rogi – na gruncie zawodowym i prywatnym.

CO PANIĄ INSPIRUJE, ZACHĘCA DO DZIAŁANIA?

Mam ogromny apetyt na życie. Obowiązki traktuję jak swoją codzienną aktywność. Jestem mamą, prowadzę biznes, uprawiam sport. Wciąż mam ochotę działać w tych obszarach i to właśnie jest źródłem mojej osobistej energii.

GDYBY MIAŁA PANI WYMIENIĆ NAJWIĘKSZĄ MOTYWACJĘ DO OSIĄGNIĘCIA SUKCESU, CO BY TO BYŁO?

Kiedy odkrywamy do czego mamy talent, w czym jesteśmy dobrzy i czym chcemy się w życiu zajmować, sukces staje się wynikiem naszych działań. Motywacja zawsze pochodzi ze środka, z naszego wnętrza. Jest związana z tym, co nam w duszy gra. Zabrzmi to konwencjonalnie, ale naprawdę trzeba kochać, a przynajmniej lubić to, co się robi. Wtedy powodzenie przychodzi samo. To aż tak proste (śmiech)!

CO PANIĄ Z KOLEI NAPĘDZA DO PRACY I KOLEJNYCH SUKCESÓW?

Siłą napędową są dla mnie właśnie te mniejsze i większe sukcesy, które pojawiają się na mojej zawodowej drodze. Nie ma nic piękniejszego od poczucia, że praca przynosi pożądane rezultaty. Fakt, że zdobywamy zaufanie klientów i podbijamy nowe rynki sprawia, że nasza firma nabiera wiatru w żagle, a mi dodaje skrzydeł.

A SKĄD CZERPIE PANI SIŁĘ W NAJTRUDNIEJSZYCH ZAWODOWYCH CHWILACH, KIEDY WSZYSTKO WYDAJE SIĘ IŚĆ ŹLE?

Z biegiem lat nauczyłam się, że nie wszystko będzie zawsze szło po naszej myśli. Ta świadomość pozwala mi zyskać pewien dystans i spokój. Mam wokół siebie bliskich i życzliwych sobie ludzi i to oni są moją siłą. Kiedy okoliczności tego wymagają, potrafię poprosić o pomoc i wsparcie.

JAKĄ CZĘŚĆ ZE SWOICH OBOWIĄZKÓW LUBI PANI NAJBARDZIEJ, A CO JEST RZECZYWIŚCIE KONIECZNOŚCIĄ, KTÓRĄ JEDNAK TRZEBA WYKONAĆ?

To, co sprawia mi najwięcej przyjemności, to budowanie strategii, poszukiwanie nowych kierunków rozwoju, spotkania biznesowe. Branża nowych technologii, szczególnie tematyka związana z blockchainem, wiele ode mnie wymaga. Uwielbiam takie wyzwania. Nie przepadam z kolei za formalnościami. Robię jednak zawsze to, co musi być zrobione. C’est la vie (śmiech).

CO W PANI FIRMIE OKREŚLIŁABY PANI JAKO WSPANIAŁE?

Za wspaniały uważam nasz zespół. To, że jesteśmy tak ambitni, głodni nowych, innowacyjnych projektów. Po latach w biznesie nie mam wątpliwości, że to ludzie tworzą firmę. W Coders House udało nam się stworzyć zgraną załogę i jestem z tego wyjątkowo dumna.

CO W SOBIE OKREŚLIŁABY PANI JAKO WSPANIAŁE?

To, co pierwsze przychodzi mi na myśl to moja wytrwałość. To właśnie dzięki niej jestem w tym, a nie innym miejscu. Wymówki dla mnie nie istnieją. Jeśli chcę coś osiągnąć, robię wszystko, by tak się stało. I to właśnie efekty tej wytrwałości są tak… wspaniałe (śmiech).

To teraz zapytamy o Pani znak rozpoznawczy – niespożytą energię! Skąd ją wziąć, od kogo pożyczyć?

Jest to pytanie, które zadaje mi bardzo dużo osób na co dzień. Ja się wtedy śmieję i mówię, że mam zapasowe baterie w sobie, bo jestem bardzo energiczną osobą (śmiech). Natomiast, skąd biorę tę moc do działania? Ja robię to, co lubię. I czasami ludzie mi mówią: „Stop, jesteś zbyt ekspresyjna” (śmiech). I faktycznie, ja kocham to, co robię i kocham aktywność ogólnie, bo uprawiam również sport, między innymi dużo biegam. Dzień z poranną dawką joggingu, obojętnie gdzie się wtedy znajduję i również podczas wyjazdów służbowych – jest zawsze udanym dniem!

Szukając zawodowej drogi, skąd na pewnym etapie Pani wiedziała, że to jest „to”? W którym momencie „kliknęło”?

Ja od zawsze pracowałam w świecie inżynierii, IT i mężczyzn i to mi sprawiało ogromną przyjemność. Nigdy nie widziałam samej siebie w biznesie takim, jak na przykład salon urody, mimo że dbam o siebie i też lubię ładnie wyglądać. Doskonale, że mogę to osiągnąć dzięki innym specjalistkom, dla których ich praca jest pasją.

A dlaczego Coders House, dlaczego blockchain, dlaczego własna firma? A dlatego, że widzimy w tej chwili na rynku ogromny potencjał. Stało się to też przez przypadek (śmiech), ponieważ poznaliśmy klienta, dla którego zaczęliśmy realizować pewne usługi. I tak wszystko się zaczęło!

Jak sama Pani wspomniała – z czym cały czas staramy się toczyć boje – są branże uznawane za „męskie”, jak i za „ typowo kobiece”. Jak sobie więc Pani radzi zawodowo w tej, no właśnie – tzw. „bardziej męskiej” części świata zawodowego?

Zawsze traktowałam mężczyzn jako partnerów zawodowych i tego samego chcę od nich. Chcę i wymagam, bym była po prostu traktowana jako partner w biznesie. Oczywiście, trzeba przyznać, że wygląda to w praktyce bardzo różnie, niestety. Przykład? Kilka lat temu, gdy poszłam na spotkanie biznesowe z potencjalnymi klientami i weszłam do sali konferencyjnej, ujrzałam siedzących tam piętnastu panów. I pojawiam się ja – jedyna kobieta i do tego blondynka (śmiech). Ich postawa zdawała się mówić: „Hmmm, co ona nam może wnieść do tego spotkania…” Pomimo tego, spotkanie się udało, podpisaliśmy wiele umów długofalowych i staliśmy się dobrymi partnerami biznesowymi. Ale z tym stereotypową, pierwszą oceną, musiałam się zmierzyć i niejako udowodnić swoją wartość merytoryczną. Myślę, że kobiety nadal częściej niż mężczyźni, muszą „udowadniać”. A tak być nie powinno!

No właśnie, jak sobie radzić z takimi czy innymi przeszkodami zawodowymi?

Hm, osobiście nie traktuję tego jako przeszkody, a raczej jako wyzwania, dobre lekcje czy czasem też nauczki życiowe. One nigdy nie sprawiają, że się załamuję, tylko idę cały czas i z entuzjazmem do przodu.

Oczywiście, były takie sytuacje, że trzeba było w firmie bardzo szybko zadziałać w nagłej sytuacji jakiegoś zwrotu akcji, ale po wzięciu tego pod lupę, zawsze udawało się nam pozytywnie załatwić daną sprawę.

Proszę pochwalić samą siebie.

Najbardziej lubię w sobie to, że umiem pogodzić rolę mamy oraz szefowej i właścicielki Coders House i również to – co ma dla mnie ogromne znaczenie, a może być odebrane za staroświeckie – że działam zawsze w zgodzie ze swoimi zasadami. Uważam, że jeśli ja w biznesie gram zawsze fair, nie pójdę w stronę realizacji kontraktu tylnymi drzwiami, to inni również powinni robić. Nie wyobrażam sobie skrzywdzić kontrahenta po to, by coś na tym zyskać finansowo. Jestem lojalna, szczera i uczciwa. Niestety, często za to płacę swoją cenę, ale nie umiem i nie chcę działać inaczej! No i pochwalę siebie również za to, co moje dzieci raczej potwierdzą (śmiech), że jestem też dobrą mamą, mimo częstych wyjazdów służbowych. I zawsze rola mamy jest dla mnie tą priorytetową.

Podpowiedź dla kobiet, które dopiero zaczynają swoją drogę biznesową i stawiają w świecie pracy pierwsze kroki – co by im Pani mogła doradzić?

Jako tzw. „Ciocia Dobra Rada” mogę na pewno powiedzieć, by zawsze iść w stronę realizacji własnych marzeń. Jakieś wyzwania i kłody, które los czy inni ludzie rzucają pod nogi, nie mogą nas (Was, Drogie Kobiety) skłonić do tego, by stanąć czy przestać działać i się rozwijać! Jestem dziewczyną, która pochodzi z małej miejscowości i w wieku 15 lat uciekłam rodzicom z domu, by się uczyć w szkole średniej we Wrocławiu (śmiech). Tak, już wtedy silna była we mnie potrzeba rozwoju i nauki. Wszystko, co mam teraz, osiągnęłam, bo już wtedy byłam zdeterminowana na coś „więcej”. Należy robić to, co się kocha i prawdziwą krzywdą byłoby dla mnie, gdyby mnie wsadzono w uścisk korporacji i kazano na przykład iść ściśle wytyczonymi torami. Co jeszcze? Nie wolno się poddawać i trzeba pielęgnować własne marzenia. Dziś świat jest tak duży i otwarty, ma tyle możliwości, że trzeba z tego korzystać, ile się tylko da. Nie mogę też nie wspomnieć o wyjściu ze strefy własnego komfortu, bo tkwiąc tam, nie pójdziemy dalej, nie zrobimy kolejnego kroku. Czasem warto obrócić się czy zmienić perspektywę i spojrzeć, co za cuda świat ma nam do zaoferowania. I ruszyć po nie!

Exit mobile version