Site icon Sukces jest kobietą!

Okiem Oskara: Kosmiczna energia

Tak to jakoś do mnie przyszło. Wstałem pewnego ranka i doświadczyłem w sobie dużo dobrej energii. Rozpierała mnie. Poczułem, że mam jej tyle, by podzielić się z innymi.

Wysłałem więc smsa do tych, których lubię, ale i do tych, z którymi poróżniły mnie różne sprawy. Brzmiał on: „wysyłam ci kosmiczną energię miłości”. Miało być szczerze, prosto, prawdziwie. Poza tym pomyślałem, że Polacy tak rzadko kogoś chwalą czy mówią coś pozytywnego, że dla wielu zaskoczeniem będzie nie tyle sama treść, co w ogóle pozytywny wydźwięk tego, co napisałem.

Przecież w tej codziennej bylejakości i szarości pozytywny komunikat ucieszy ludzi. Może zaczną być dla siebie milsi? Skoro ja to czuję i chce dać komuś, to może ten ktoś weźmie z tego coś dobrego, a następnym razem sam komuś coś dobrego prześle.

Pomyślałem, że ludzie ciągle chowają prawdziwe emocje za maskami. Udają innych niż są naprawdę. I że ja tak już nie chcę. Chcę spotykać człowieka w człowieku. Chcę nie bać się prawdziwych emocji. Dlatego pokażę swoje i dam sobą świadectwo, że warto się otwierać. Że jak będziemy dla siebie lepsi, to świat będzie piękniejszy. Napisałem i wysłałem.

Rzeczywistość przerosła moje oczekiwania.

Osoba 1. Wieloletni znajomy. Szczęśliwy ojciec bliźniaków. Fajny i kreatywny facet: Oskar, pojebało cię?

Osoba 2. Znajoma z branży. Towarzyszka kilku nocnych rozmów: Oskar, ty coś bierzesz?

Osoba 3. Coach i stylista. Prowadzi zajęcia z autoprezentacji: Dobre marketingowo. Sam to wymyśliłeś, czy ktoś ci podsunął.

źródło: www.oskarbachon.pl

Exit mobile version