Są kobiety, które z niezwykłą odwagą potrafią zamieniać marzenia w rzeczywistość.
Nie zatrzymują się w połowie drogi, nie czekają na sprzyjające okoliczności – po prostu działają. Ich życie jest opowieścią o pasji, wytrwałości i nieustannym rozwoju.
Taką kobietą jest Lucyna Janik – ortodontka, przedsiębiorczyni i założycielka dwóch Centrów Stomatologii Rodzinnej. Kobieta, która z determinacją budowała swoją zawodową drogę w czasach, gdy prywatna praktyka lekarska wymagała nie tylko wiedzy, ale także odwagi i wizji.
Dziś prowadzi rozwijające się kliniki dentystyczne, planuje budowę nowoczesnego centrum medycznego i wciąż szuka nowych przestrzeni do rozwoju – zarówno zawodowego, jak i osobistego. Jest pasjonatką życia, podróżniczką ciekawą świata i ludzi, a także wolontariuszką wspierającą dzieci w potrzebie.
Jednak spośród wszystkich ról, które pełni, jedna jest dla niej najważniejsza – rola mamy.
Z dumą mówi o swojej córce Klaudii, studentce stomatologii, która być może pewnego dnia przejmie dorobek jej życia.
Historia Lucyny Janik pokazuje, że sukces nie ma jednej definicji. Może być nim rozwijająca się firma, spełnione zawodowe ambicje, ale także relacje, które budujemy przez lata.
Bo – jak sama mówi – najważniejsza w życiu jest miłość.
Proszę opowiedzieć o swojej zawodowej drodze do miejsca, w którym znajduje się Pani dzisiaj.
Lucyna Janik – ortodontka, przedsiębiorczyni i założycielka dwóch Centrów Stomatologii Rodzinnej: Było to jedno z tych dziecięcych marzeń, które nie zmieniają się z biegiem lat, lecz dojrzewają razem z człowiekiem. Nigdy nie wyobrażałam sobie innej drogi zawodowej. Po ukończeniu studiów stomatologicznych oraz odbyciu stażu podyplomowego rozpoczęłam specjalizację I stopnia ze stomatologii ogólnej. W tamtych czasach był to niezbędny etap, aby móc w przyszłości podjąć specjalizację z ortodoncji. Egzamin zdałam z oceną bardzo dobrą, co było dla mnie nie tylko potwierdzeniem zdobytej wiedzy, ale również ogromną motywacją do dalszego rozwoju. Wkrótce potem otworzyłam swój pierwszy gabinet. Były to czasy, kiedy większość lekarzy pracowała na etacie w publicznych placówkach, a prywatne przyjęcia odbywały się dopiero po południu. Tak wyglądała rzeczywistość wielu młodych lekarzy – także moja. Przełom nastąpił w 1999 roku, gdy w Polsce wprowadzono Kasy Chorych. Pojawiła się wówczas możliwość całkowitego przejścia na działalność prywatną. Wymagało to odwagi i wiary w siebie, ale te cechy zawsze były mi bliskie. Jako pierwszy stomatolog we Wrocławiu podpisałam umowę z Kasą Chorych. Do dziś uważam, że była to jedna z najważniejszych i najlepszych decyzji w mojej zawodowej drodze. W tamtym czasie dla wielu koleżanek i kolegów byłam źródłem inspiracji i wsparcia. Otrzymywałam wiele telefonów z pytaniami o to, czy taka decyzja jest rozsądna i czy w ogóle się opłaca. Pamiętam jedno z nich szczególnie dobrze: ktoś zapytał mnie wprost, czy prywatna praktyka ma sens finansowy. Odpowiedziałam wtedy z uśmiechem, że zawsze byłam dobra z matematyki i potrafię liczyć – a kwotę 800 zł, którą zarabiałam miesięcznie na etacie, można było bez trudu osiągnąć pracując na własny rachunek.
Po kilku latach pracy w prywatnym gabinecie oraz po zdaniu kolejnego egzaminu specjalizacyjnego – również z oceną bardzo dobrą – zdecydowałam się zrobić następny krok i otworzyć podmiot leczniczy.
Dzięki temu mogłam nie tylko rozwijać własną praktykę, ale również stworzyć miejsce pracy dla innych lekarzy. Cztery lata później powstał kolejny podmiot leczniczy. Do dziś prowadzę oba Centra Stomatologii Rodzinnej. Nie byłabym jednak sobą, gdybym uznała, że to już koniec drogi. W ubiegłym roku kupiłam działkę, na której planuję budowę nowoczesnej kliniki stomatologicznej w wolnostojącym budynku – z bezpłatnym parkingiem dla pacjentów oraz szerokim zakresem usług. Marzy mi się przestrzeń, w której pacjent będzie mógł skorzystać z kompleksowej opieki – stomatologa, chirurga, ortodonty, fizjoterapeuty, a także, jeśli zajdzie taka potrzeba, z leczenia w znieczuleniu ogólnym. Motorem napędowym wszystkich moich działań jest moja córka, studentka stomatologii na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym. Myśl o tym, że pewnego dnia będziemy mogły pracować razem, a ja przekażę jej dorobek swojego życia zawodowego, daje mi ogromną radość i energię do dalszego działania. Proszę w kilku zdaniach opowiedzieć o swojej firmie. Jestem właścicielką dwóch Centrów Stomatologii Rodzinnej: ORT-STOM oraz BajkaDent. Dla mnie firma to przede wszystkim ludzie. Nawet najlepszy pomysł, najpiękniejszy gabinet i najnowocześniejszy sprzęt nie mają znaczenia bez zespołu, który nadaje temu miejscu życie. Doceniam pracę każdego członka mojego zespołu. Od pani Bożenki, która dba o czystość i potrafi rozwiązać każdy nagły problem, nawet w niedzielny poranek, przez panią Anię z rejestracji, która z niezwykłą cierpliwością potrafi znaleźć termin tam, gdzie wydaje się to niemożliwe, po moją asystentkę panią Magdę, dzięki której codzienna praca jest nie tylko sprawna, ale i przyjemna. Ogromną wartość wnoszą także pozostali członkowie zespołu – panie Agnieszka i Ela oraz lekarze: niezastąpiona doktor Ewa, doświadczony protetyk doktor Marek i pełna empatii doktor Lilianna. Przez lata zatrudniałam kilkudziesięciu lekarzy. Wielu z nich po zdobyciu doświadczenia otworzyło własne gabinety i z powodzeniem rozwija swoje praktyki. To dla mnie ogromny powód do dumy i satysfakcji.
Jakimi zasadami kieruje się Pani w biznesie?
Najważniejszą zasadą jest dla mnie szacunek do ludzi. Niezależnie od tego, czy firma zatrudnia kilka osób czy kilka tysięcy – to właśnie ludzie są jej sercem. To oni tworzą atmosferę, jakość pracy i relacje z pacjentami. W mniejszym zespole łatwiej jest dostrzec drugiego człowieka – jego potrzeby, trudności, ale też radości i sukcesy. Taka uważność buduje zaufanie, lojalność oraz poczucie wspólnoty. Co jest dla Pani wyznacznikiem sukcesu zawodowego? Sukces ma wiele definicji. Dla jednych są to liczby na koncie, dla innych poczucie stabilizacji. Dla mnie najważniejszy jest rozwój – nieustanne poszerzanie wiedzy i kompetencji. Podczas studiów podyplomowych z psychologii pozytywnej na SWPS wykonałam test VIA mocnych stron charakteru. Jedną z moich najsilniejszych cech okazała się pasja zdobywania wiedzy. I rzeczywiście – to właśnie ciekawość świata oraz chęć uczenia się są moim największym motorem działania. Sukcesem jest dla mnie również zakończenie leczenia pacjenta. Ortodoncja to proces długotrwały, często trwający dwa lata. Moment zdjęcia aparatu i pierwszy uśmiech pacjenta jest dla mnie zawsze chwilą ogromnej satysfakcji. Wtedy wiem, że moja praca naprawdę zmienia czyjeś życie.
A co jest dla Pani wyznacznikiem sukcesu w życiu prywatnym?
Najważniejsza jest miłość. To jedyna wartość, która naprawdę nadaje sens wszystkiemu, co robimy. Od wielu lat jestem po rozwodzie i właściwie od ósmego roku życia samotnie wychowywałam córkę. Patrząc przez pryzmat społecznych schematów, ktoś mógłby uznać to za trudną historię. Ja jednak widzę ją zupełnie inaczej. Postawiłam na córkę. Byłam dla niej mamą, przyjaciółką, kierowcą, korepetytorem, choreografem i krawcową – wszystkim, czego w danej chwili potrzebowała. Dziś jest wspaniałą młodą kobietą i moją największą dumą. Kiedy zdała maturę i rozpoczęła studia, przyszedł czas, abym również zadbała o własny rozwój. Ukończyłam studia podyplomowe z psychologii pozytywnej i społecznej, a obecnie kończę studia magisterskie z psychologii. To dla mnie kolejny ważny etap osobistej drogi. Jak dba Pani o równowagę między pracą a życiem osobistym? Wierzę, że bez radości z pracy trudno mówić o radości życia, ale równie ważna jest równowaga. Bardzo bliskie są mi ludowe przysłowia. Jedno z nich szczególnie często przychodzi mi na myśl – że w życiu jest czas siewu i czas zbiorów. Bywały okresy, kiedy pracowałam po dwanaście godzin dziennie, łącząc etat, własny gabinet i staże specjalizacyjne. To był czas intensywnego budowania. Dziś mogę powiedzieć, że zbieram owoce tamtych lat. Ogromną rolę w zachowaniu równowagi odgrywają w moim życiu podróże. Zwiedziłam już pół świata i wciąż z ciekawością odkrywam nowe miejsca, kultury i ludzi. To dla mnie jedna z najpiękniejszych form doświadczania życia.
Co dla Pani oznacza pewność siebie?
Pewność siebie nie jest cechą wrodzoną – jest efektem doświadczeń, które zbieramy przez lata. Moje sukcesy edukacyjne, ukończenie studiów z wyróżnieniem ,specjalizacje oraz doświadczenia zawodowe niewątpliwie ją we mnie ukształtowały. Ciekawym epizodem w moim życiu był udział w konkursie Miss Polonia. Zgłosiłam się spontanicznie i dotarłam aż do finału. Było to doświadczenie, które również wzmocniło moją wiarę w siebie. Dziś wiem, że moja pewność siebie nie wynika z wyglądu, stanowiska czy osiągnięć lecz z wewnętrznej spójności i autentyczności. Z życia w zgodzie ze sobą, ze swoimi wartościami, przy jednoczesnej pokorze wobec życia i szacunku dla drugiego człowieka. Jednocześnie uważam, że bardzo ważna jest pokora.
Prawdziwa pewność siebie nie ma nic wspólnego z arogancją – to przekonanie o własnej wartości połączone z szacunkiem dla innych.
Jak kobiety mogą budować zdrową pewność siebie?
Zdrowa pewność siebie rodzi się z działania. Z małych kroków, z odwagi do próbowania i uczenia się na błędach. Ogromne znaczenie ma samoświadomość – znajomość własnych wartości, potrzeb i granic. Ważne jest także to, jak mówimy do samych siebie.
Zamiast surowej samokrytyki warto nauczyć się życzliwości wobec siebie. Porażki są nieodłączną częścią rozwoju. Nie definiuje nas to, że popełniamy błędy, lecz to, czy potrafimy wyciągać z nich wnioski. Co Panią najbardziej motywuje na co dzień? Największą motywacją są moi pacjenci. Widzę sens w tym, co robię. Mam świadomość, że moja praca pomaga ludziom odzyskać pewność siebie i zmienić jakość ich życia. Oczywiście wynagrodzenie za dobrze wykonaną pracę również ma znaczenie, bo pozwala realizować marzenia i cele. Jednak nigdy nie było ono dla mnie najważniejszą wartością.
Proszę wymienić osoby, które inspirują Panią do podejmowania nowych wyzwań.
Nigdy nie miałam jednego autorytetu czy idola w klasycznym rozumieniu. Być może inspiracją była moja mama – pełna empatii i miłości, ale największą inspiracją byłam i jestem sama dla siebie. Bardzo bliski jest mi cytat Alberta Einsteina: „Życie jest jak jazda na rowerze. Żeby utrzymać równowagę, musisz być w ciągłym ruchu.” I właśnie ten ruch pozwala mi zachować równowagę.
Jakie cechy charakteru pomagają, a jakie przeszkadzają w osiągnięciu zawodowego sukcesu?
Podstawą jest odwaga – rozumiana jako gotowość do podejmowania decyzji i brania odpowiedzialności. Pomagają także ciekawość, dyscyplina, inteligencja emocjonalna, kompetencje, pracowitość, kreatywność i poczucie sensu. Przeszkadzają natomiast lęk przed zmianą, strach przed porażką, skostniałość, brak rozwoju i niska samoocena.
Proszę pochwalić samą siebie. Co w sobie uważa Pani za wspaniałe?
W teście VIA moimi trzema najmocniejszymi cechami okazały się: zdolność kochania, spójność i autentyczność oraz pasja zdobywania wiedzy. Nieustannie się rozwijam. Obecnie kończę studia magisterskie z psychologii, a od października rozpoczynam kolejne studia podyplomowe z psychoonkologii. Jestem również wolontariuszką w Przylądku Nadziei i wierzę, że ta wiedza pozwoli mi jeszcze lepiej wspierać pacjentów onkologicznych i ich bliskich.
Czego życzy sobie Pani zawodowo w najbliższych miesiącach i latach?
Przede mną nowe wyzwanie – budowa nowej kliniki. Życzę sobie, aby projekt został zrealizowany bez niespodzianek, zgodnie z moją wizją. Marzę o pracy z córką i o tym, aby klinika dalej się rozwijała i dawała radość wielu wyleczonym pacjentom.
A czego życzyłaby Pani naszym Czytelniczkom i Czytelnikom?
Życzę im odwagi do odkrycia własnej definicji sukcesu, wiary w siebie i uważności na to, co naprawdę ważne. Życzę, aby potrafili żyć w zgodzie ze sobą, dbać o siebie i swoje relacje oraz czerpać radość z drogi, którą idą.
Czego życzyłaby Pani Czytelnikom tej książki? Życzę odwagi do odkrycia własnej definicji sukcesu.
Życzę siły, aby podnosić się po porażkach, oraz wiary w siebie i swoje możliwości. Życzę także, aby wiedza zawsze prowadziła do działania, a rozwój był świadomym wyborem. A przede wszystkim życzę, aby każdy potrafił odnaleźć w sobie wewnętrzną moc do życia w zgodzie ze sobą.
Po więcej informacji o działalności naszej Bohaterki zapraszamy tutaj:
https://bajkadent.eu/personel/
Fot. Michał Łepecki do projektu #DolceVita na Sycylii, w Taorminie
Źródło: materiał promocyjny Partnera
#SukcesJestKobietą, #DolceVita, #Taormina, #kolory, #radość, #BAJKADENT, #LucynaJanik