Mamy niekłamaną przyjemność zaprosić nasze Czytelniczki i Czytelników do przeczytania wywiadu z Jackiem Kaczorowskim, terapeutą i członkiem Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. W swym wywiadzie nasz Ekspert podzieli się swoimi radami na wzmocnienie bliskości w związku i zadbanie o obopólne potrzeby.
Tak nasz Rozmówca mówi o swojej działalności:
Jestem psychoterapeutą w trakcie certyfikacji oraz seksuologiem klinicznym. Pracuję z młodzieżą, dorosłymi i parami, wspierając ich w wyzwaniach emocjonalnych, relacyjnych i seksualnych.
Pomagam m.in. w stanach depresyjnych, przewlekłym stresie, poczuciu osamotnienia, kryzysach w związkach, zaburzeniach seksualnych oraz uzależnieniu od pornografii.
Ukończyłem Warszawski Uniwersytet Medyczny oraz szkolenie z hipnozy terapeutycznej. Pracuję pod stałą superwizją, jestem biegłym sądowym z zakresu seksuologii oraz członkiem Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.
Dlaczego wybrał Pan właśnie taką drogę zawodową? Pomaganie pacjentom i pacjentkom w sprawach najbardziej intymnych to przecież coś więcej, niż tylko zwykła praca „od – do”. Dlaczego robi Pan to, co robi?
Jacek Kaczorowski, edukator, terapeuta, seksuolog: Ciekawość świata, zaciekawienie się drugim człowiekiem, chęć poznawania innych ludzi i chęć rozmawiania z nimi. Wiele lat spędziłem pracując z młodzieżą, jako nauczyciel, i pewnie rozmowy z młodymi ludźmi oraz ich problemy (ale nie były to problemy związane z nauką) sprawiły, że zwróciłem się ku tej ścieżce rozwoju i postanowiłem robić to, co robię obecnie.
Z jakimi problemami mogą do Pana przyjść pacjenci i pacjentki? W jakich tematach się Pan specjalizuje?
Obecnie pracuję z osobami dorosłymi i problemy jakie pojawiają się w gabinecie są naprawdę różnorodne: depresje, nerwice zaburzenia osobowości, wypalenie zawodowe, niska samoocena. Jako seksuolog spotykam się z problemami w funkcjonowaniu w tym niezwykle ważnym obszarze naszego życia, a także z problemami dotyczącymi określenia tożsamości płciowej lub orientacji seksualnej oraz z traumami seksualnymi. Pary często wnoszą problem komunikacji, problemy natury seksualnej, emocjonalne oddalanie się od siebie, zdradę.
Czy zdarza się, że oczekują od Pana rozwiązań, które zadziałają natychmiast i jak przyjmują fakt, że jest to praca własna i często długotrwała?
Zdarzają się czasami takie przypadki. Jednak muszę stwierdzić, że osoby, które decydują się na psychoterapię wiedzą, że terapeuta nie ma czarodziejskiej różdżki ani nie wypisze recepty na magiczny preparat. Osoby te wiedzą, że jest to proces i że bez pracy własnej, bez przeformułowania własnych przekonań nie osiągnie się sukcesu.
Co Pana najbardziej satysfakcjonuje w Pana pracy?
Najbardziej kontakt z drugim człowiekiem. Relacja, jaka nawiązuje się pomiędzy psychoterapeutą a osobą w gabinecie, relacja oparta przede wszystkim na zaufaniu. No i przede wszystkim zmiana, która zachodzi dzięki pracy własnej.
A co jest największym wyzwaniem?
Największe wyzwanie to zrozumienie co jest przyczyną trudności. Innymi słowy to zidentyfikowanie nie tylko problemu, ale tego, co go spowodowało. Bo to, z czym dana osoba przychodzi do gabinetu, to tylko wierzchołek góry lodowej – objaw czegoś.
Dziś chcemy porozmawiać o partnerstwie i spełnieniu w związkach. Jak zadbać o relację partnerską, jakie są najprostsze sposoby na skuteczną komunikację?
Komunikacja powinna opierać się na wzajemnym szacunku, empatii, wrażliwości i szczerości. Unikać należy generalizowania: słowa zawsze i nigdy używane w oskarżycielskich zwrotach typu: Ty nigdy…/Ty zawsze… są krzywdzące i niesprawiedliwe. Zamiast generalizować, warto odwołać się do konkretnej sytuacji. Unikajmy wracania do przeszłości, skupmy się na tym, co tu i teraz. Przeszłości już nie zmienimy, jedyne co możemy zrobić, to wyciągnąć wnioski. Komunikacja to także umiejętność słuchania drugiej osoby – uważnie i z kontaktem wzrokowym.
Jakie są pierwsze sygnały tego, że związek zaczyna wpadać w rutynę i co można z tym zrobić?
Takich sygnałów jest dużo. Przede wszystkim to brak rozmowy. Dobrej rozmowy, nie tylko takiej o domowej logistyce. Wspólne spędzanie czasu i rozmowa to jest to, czego wielu parom brakuje. Nie zastąpi tego wspólne siedzenie na kanapie i scrollowanie albo oglądanie telewizji. Albo, co gorsza, robienie tych dwóch czynności w sypialni. Gdy tłumaczę parom, że sypialnia to nie miejsce na telewizor i że do łóżka nie wchodzi się z telefonem, to widzę zdumienie na ich twarzach. A łóżko dla partnerów to miejsce na przeżywanie wspaniałych chwil, na bliskość, intymność. Ta przestrzeń powinna się nam tylko z tym kojarzyć. Do sypialni nie zabieramy konfliktów i rozmów o ratach kredytów, rachunkach, problemach. O tych tematach rozmawiamy przy stole, nie w łóżku.
Kolejny sygnał to brak spontaniczności, rutyna, przewidywalność. Na początku związku zaskakiwanie partnera/partnerki jest czymś, co chętnie robimy, potem to powszednieje, uważamy, że wiemy wszystko i znamy „na wylot” tę drugą osobę i nie szukamy, nie eksplorujemy i nie staramy się. Bo po co?
Relacje z dłuższym stażem to już zwykle nie to samo, co pierwsze tygodnie czy miesiące fascynacji, zwłaszcza jeśli mówimy o seksie i bliskości intymnej. Przyzwyczajamy się. Warto wybijać się co jakiś czas z tych przyzwyczajeń?
Warto! Warto wrócić do randkowania, do wspólnych wypadów. Oczywiście nie będziemy przez cały czas czuli tego, co na początku związku i trzeba to zaakceptować, ale czy to co nowe, musi być gorsze?
Jak to robić? Wychodzić naprzeciw temu intymnemu marazmowi? Są jakieś specjalistyczne sposoby?
Lepiej zapobiegać niż leczyć – to powiedzenie ma także zastosowanie w relacjach partnerskich. Dbanie o własne potrzeby, zaciekawianie się partnerem/partnerką powinno mieć miejsce na każdym etapie relacji. Oczywiście okoliczności się zmieniają, pojawiają się dzieci, codzienne problemy, wyzwania, ale zainteresowanie drugą osobą, nieustanne odkrywanie się, poznawanie się na nowo, poświęcanie sobie czasu, nie jest czymś ponad siły. Taki update, nie rutynowe, zwykłe pytanie typu: „Co w pracy, jak minął dzień”, ale coś więcej. Rozmawiajmy o marzeniach, o tym, jak czujemy się teraz, jak nam jest w związku, czego byśmy chcieli więcej, czego mniej…
Często należy rozmawiać o seksie i intymności, o fantazjach? Tego ciągle mamy przecież za mało. A takie rozmowy robią wiele dobrego.
O wszystkim warto rozmawiać, także o seksie, intymności i fantazjach, bo przecież wszyscy je mamy i fantazjowanie nie jest niczym złym.
Pozostając przy realizacji pragnień, w miłości wszystkie chwyty podobno dozwolone. Jak zatem chwytać i wprowadzać inspiracje do sypialni czy innego pomieszczenia 😉 – te z książek, kina, filmów erotycznych?
Przede wszystkim warto te filmy oglądać i te książki czytać, najlepiej wspólnie, i rozmawiać o tym. Psychoterapeuci par często polecają konkretne tytuły, którymi partnerzy mogą się zainspirować. W tych polecanych pozycjach występują „zwykli ludzie” czyli tacy, jak my, którzy bardzo często poszukują urozmaiceń w swoim życiu, sposobu na nudę, czy wyjścia z marazmu. Im się to udaje, co znaczy, że warto próbować.
Na co zwracać uwagę, żeby nie przesadzić w tej kwestii? 😉
Kwestia „dogadania się” partnerów jest bardzo ważna. Kryterium normy w seksuologii jest bardzo trudne do zdefiniowania, dlatego powstało pojęcie normy partnerskiej i uważam, że tą normą należy się kierować. Zakłada ona obopólną i świadomą zgodę partnerów na określone zachowania seksualne, dążenie do obustronnej rozkoszy, nieszkodzenie sobie oraz nienaruszanie norm społecznych. Tak więc, gdybyśmy chcieli wprowadzić w życie naszą fantazję dotyczącą seksu w miejscu publicznym, to moglibyśmy naruszyć wolność osób, które przypadkowo stałyby się świadkami takiego zachowania (czyli trzeba zachować szczególną ostrożność, no chyba, że tym przypadkowym obserwatorom wojeryzm nie obcy:))
Na koniec prośba, zachęćmy czytelniczki i czytelników do fantazjowania, eksperymentowania, a przede wszystkim mówienia o swoich pragnieniach i potrzebach.
Po pierwsze rozmowa – o pragnieniach i potrzebach, docenienie partnerki/partnera. Eksperymenty w sypialni mogą ożywić nasze życie seksualne i wprowadzić świeży powiew w miejsce, gdzie wkrada się rutyna. Fantazjowanie nie musi się wiązać z niezaspokojonymi potrzebami, to raczej przejaw otwartości na zmysłowe doznania, wolność, zrozumienie własnej seksualności i pozytywne myślenie o niej. Nie ma w tym nic wstydliwego, ani tym bardziej złego.
Po więcej informacji o działalności Pana Jacka zapraszamy tutaj:
https://www.facebook.com/share/1AUE5HcBhm/
#SukcesJestKobietą, #DzieńMężczyzny, #seksualność, #związek, #relacje, #eksperymenty
Fot. Archiwum Eksperta
Źródło: materiał promocyjny Partnera
