Site icon Sukces jest kobietą!

Grażyna Pander-Kokoszka: Piękno to uśmiech

Jest doskonałym przykładem na to, że polskie wzornictwo i twórczość jest na coraz wyższym poziomie. Jej kreacje noszą gwiazdy kina i telewizji, ale też po prostu kobiety, które stawiają na jakość, piękno i wygodę. Mimo, że sama tworzy projekty jak z pięknych baśni czy z nurtu futurystycznego, ona preferuje wygodę i prostotę w odzieży.

Zawodowo sprawia pani, że kobiety czują się piękne. W czym tkwi, według pani, nasze największe piękno?

Grażyna Pander-Kokoszka, projektantka: Piękno to pojęcie względne. Uważam, że każda kobieta ma w sobie coś pięknego, jedna długie nogi, inna długą szyję, jeszcze inna wąską talię czy piękny kolor oczu. Pamiętam o tym, że piękno to nie tylko nasza idealna lub mniej idealna figura, ale to nasz uśmiech, nasze mięśnie, bo przecież też ubieram kulturystki, błysk w oku, który potrafi przyciągać niejednego widza. A jak dobrze wiemy, kobiety lubią przyciągać.

W jaki sposób szata zdobi człowieka? Co jest ważne w doborze kreacji?

Stawiam na odpowiedni kolor, ale niekoniecznie ten najmodniejszy, on ma pasować do nas, nie my do niego. Na tkaninę, w której najlepiej się czujemy. Pamiętajmy, aby nie gonić ślepo za modą, jeśli modne są falbany czy wielkie wzory, to nie musimy na siłę mieć ich w szafie. Załóżmy lepiej coś minimalistycznego, prosta kreacja zawsze się obroni, wystarczy, że dodamy do niej nowocześniejsze dodatki, takie jak buty czy biżuterię.

Jak wygląda pani typowy dzień w pracy?

Szycie tego, co zaczęłam, dokrojenie nowej kreacji, obsługiwanie klientek, trochę pogaduszek i ciężka praca do późnego wieczora. Na koniec dnia zabieram mniejsze elementy, które trzeba wyszyć lub okleić do domu, gdzie do późna je wykańczam lub wstaję wcześnie rano i dokańczam je dalej.

Dlaczego właśnie moda (poza tym, że każda z nas chce być piękna i mieć wspaniałe ubrania)?

Hmm. Tak naprawdę nigdy nie chciałam tworzyć, tym bardziej szyć dla kobiet, a w szczególności dla siebie samej. Kiedyś uważałam, że tylko biedni ludzie szyją sobie sami ubrania, bo nie stać ich na nowe zakupione w sklepie. O wiele prościej i taniej było zakupić tkaninę czy porwać mamie zasłony i z nich coś nietuzinkowego stworzyć, niż wydać krocie w sklepie. Z początku wstydziłam się tych swoich sukienek, z czasem zaczynałam co imprezę doszywać nowe. Nie dostrzegałam w nich jednak niczego szczególnego, ale zawsze były eleganckie, seksowne i – o dziwo – podobały się. Myślę więc, że to dobry los pokierował mnie w tę stronę, a może wpojone słowa mojej mamy że „powinnam mieszkać we Francji” (gdzie ona właśnie się urodziła). A może po prostu budzimy się pewnego dnia i stwierdzamy, że to właśnie ,,tą drogą” w życiu chcemy kroczyć. Jest to ciężki kawałek chleba, stajemy się samotnikami w swoim małym świecie, z którego ciężko nas wyrwać. Ale gdy zakochujemy się w nim, zaczynamy czerpać z niego jak najwięcej. To świat pełen niespodzianek – nigdy nie wiemy, co wyjdzie na koniec, to świat pełen baśni malowany przez fotografów. To właśnie fotografowie pokazują kobiety w pięknym świetle, niezależnie od ich rozmiaru. Te zdjęcia możemy oglądać w czasopismach, gazetach, na stronach internetu. To dla mnie jest właśnie MODA i taką modę chcę tworzyć!

Na rynku w pani branży panuje ogromna konkurencja. Czym stara się pani wyróżnić, na co kładzie nacisk?

Szczerze to nie patrzę, co robią inni – jakoś nie mam na to czasu, a właściwie to mi się nie chce, zerkam raczej na to, co oferują nam sklepy z tkaninami. To dzięki tkaninom i nietuzinkowym dodatkom czy pasmanteriom tworzę modę. Moda jak dla mnie zatacza i będzie zataczać koło, więc to, co już wymyślono dekady temu, po prostu powtarzamy. Myślę, że moje najpiękniejsze kreacje tworzą się zawsze w niedzielę, bo wtedy mam czas na ciche, pełne bałaganu tworzenie. I stawiam na sesje fotograficzne, bo one najbardziej mnie motywują.

Co ceni sobie pani najbardziej w relacjach z klientkami?

Staram się poznawać ludzi i pytam, jakie kolory lubią, w jakim modelu i w tkaninie czują się najlepiej. Kiedyś wyczytałam ,,pokaż mi swoje buty, a powiem ci, w co cię ubrać ”. Dopiero po tym sezonie letnim zrozumiałam sens tych słów. I uważam, że to bardzo dobre słowa, aby dobrze ubrać klientkę powinniśmy zaczynać od dodatków, bo potem jest jak dla mnie rozczarowanie.

Jaki jest pani przepis na sukces?

Nie zbaczać ze swoich pomysłów, czasami nawet tych bardziej twórczych i na swój sposób niezrozumiałych. Przede wszystkim jednak umieć odpuścić, gdy coś nam nie ,,gra’,’ a ja niestety nie zawsze potrafię, ale ciągle się uczę. Trzymajmy się swoich zasad i przede wszystkim nie starajmy się na siłę uszczęśliwiać wszystkich. Pamiętajmy też o tym, że mamy bawić się swoją pracą, a nie tworzyć ją na siłę.

Wyzwania na najbliższe lata to?

Jeszcze nie wiem, nie zastanawiałam się, chcę uszczęśliwiać kolejne panny młode, tworzyć kolejne cudowne diamentowe stroje, chcę mieć czas na wyruszenie w kolejne piękne plenery. I spotykać tyle serdeczności ze strony moich klientek, co teraz. Myślę, że te największe wyzwania same się znajdą.

Jak łączy pani karierę z życiem prywatnym?

Ciężko bywa, ale ja raczej nie jestem kobietą-domatorem. Na szczęście mam wspaniałego męża, który toleruje moje nieobecności, przesiadywanie do nocy w pracy, tak samo jak mój kochany syn Kamilek (Coco – bo taką ma ksywkę od przedszkola), mam wspaniałych teściów, na których zawsze mogę liczyć. Od pierwszego niemalże dnia pomagają mi i też zajmują się moim cudownym synem.

Jaką radę dałaby pani początkującym bizneswomen?

Dawać z siebie 1000 procent – chociaż nie każdy chce tylko siedzieć w pracy, myślę że trzeba w każdą rzecz, kreację wkładać cząstkę swojego serca. Stawiać coroczny cel a wtedy z pewnością dojdziemy tam, gdzie chcemy!

Niniejszy materiał pochodzi z E-booka „Akcja 100 na 100. Wybitne Polki”, do przeczytania tu (Uwaga! E-book jest DARMOWY!):

Exit mobile version