Site icon Sukces jest kobietą!

Andżelika Dominiak (babeczka_na_silowni): Nie mów – zrób!

To hasło, które jest ze mną dosłownie wszędzie!

„Co ludzie powiedzą?” – to chyba największa sabotująca sukces myśl współczesnego człowieka. Cokolwiek by się nie zrobiło i tak będą mówić, więc… Kto by się tym przejmował?

 

Co Cię najbardziej fascynuje?
Andżelika Dominiak: Łatwiej byłoby odpowiedzieć na pytanie „co mnie nie fascynuje?”, ponieważ moje zainteresowania i chęci poznawania świata są ogromne! Od młodych lat fascynował mnie człowiek, jego zachowanie, funkcjonowanie psychologiczne i biologiczne. Stąd obecny zawód, w którym łączę psychologię z dietetyką. Nie wiem ile osób na świecie może powiedzieć, że kocha to, co robi, ale ja na pewno należę do tego grona. Fascynują mnie zaburzenia odżywiania, geneza ich powstawania, przebieg i leczenie. Proces zmiany i sam wpływ stanu psychicznego na działania człowieka. To niesamowite ile może czasem zmienić jedno wypowiedziane słowo w kierunku do drugiej osoby. Tak samo z procesami biochemicznymi w naszym organizmie, chociażby wpływ żywienia na jego stan ogólny jest czymś, co zajmuje mi długie godziny w poszukiwaniu odpowiedzi „dlaczego?”. Fascynują mnie też bardziej przyziemne sprawy: gotowanie, kosmetyki, poznawanie innych ludzi. Chyba nie przesadzę, stwierdzając, że prowadzę całkiem fascynujące życie i nie ma w nim miejsca na rzeczy, które nie ciekawią mnie w żaden sposób.

Jak wyobrażasz sobie swoją zawodową przyszłość za kilka lat?
Chcę być jak dr House – specjalistą od spraw beznadziejnych, nad którymi wszyscy rozkładają ręce w poczuciu bezsilności. Jak już coś robić, to dlaczego nie włożyć w to całego serca? Codziennie ciężko na to pracuję i świetnie się przy tym bawię. Nie wiem do czego mnie to zaprowadzi i czy będzie to za kilka, czy kilkadziesiąt lat. Dla mnie ważna jest droga, którą idę „tu i teraz”. Zawsze wszystkim powtarzam: nie wybiegaj zbyt daleko w przyszłość, skup się na najbliższych celach i realizuj je, by codziennie być bliżej czegoś większego. Myślenie o odległej przyszłości jest dla ludzi stresujące, tak samo jak mówienie o swoich marzeniach, bo co jak nie wyjdzie? „Co ludzie powiedzą?” – to chyba największa sabotująca sukces myśl współczesnego człowieka. Cokolwiek by się nie zrobiło i tak będą mówić, więc… Kto by się tym przejmował?

Co starasz się przekazać obserwującym Cię fanom?
W moich działaniach w social media przede wszystkim proszę wszystkich o zdrowy rozsądek w podejściu do „fit świata”. Zapanował prawdziwy „fit-terror”, gdzie każdy jest specjalistą od wszystkiego i przez to Internet pęka w szwach od nieprawidłowych wzorców. Wybijam z głowy młodym dziewczynom niskokaloryczne diety, katorżnicze treningi, opowiadam o miłości do siebie i kierowaniu się sercem oraz rozsądkiem w życiowych wyborach. Często powtarzam „bądź sobą w 101%”, bo właśnie takie podejście uważam za klucz do sukcesu. Instagram jest miejscem, gdzie możemy pokazać wszystko wybielone do granic możliwości, tylko po co? By doprowadzać innych do szału, że nie mają takiego idealnego życia, tyle sił na trening, motywacji lub siły woli by utrzymać dietę? Mówię o prawdziwym życiu, emocjach, jednym słowem o tym jak jest naprawdę. Pokazuję prawdziwą drogę do bycia szczęśliwym, bo szczupła sylwetka wcale nie jest tego synonimem. Na szczęście głos rozsądku dociera do coraz większej ilości osób, o czym przekonuję się każdego dnia, dostając kilkanaście maili od osób, które mnie obserwują.

Co sprawia Ci w pracy największą radość?
Zmiany! To niesamowite uczucie, kiedy towarzyszysz człowiekowi w procesie jego zmiany i widzisz, jak z twoją pomocą dana osoba wychodzi z jakiejś czarnej dziury, którą sama sobie stworzyła. Pomoc człowiekowi daje nieocenione poczucie spełnienia, szczególnie jeśli nie było prosto tego dokonać. Mogę też powiedzieć, że cieszą mnie porażki, bo to z nich czerpię najlepsze lekcje. To przypomina mi o tym, że nigdy nie można się zatrzymać, ani powiedzieć o sobie, że jest się już wystarczająco dobrym. Taka lekcja pokory jest dobra dla każdego i nie stanowi żadnego powodu do załamania. Uszczęśliwia mnie sam kontakt z drugim człowiekiem i naprawdę każdy element mojej pracy, oprócz wizyt w urzędach. (śmiech)

Co chciałabyś przekazać innym kobietom, aby uwierzyły w siebie i w swoje możliwości?
Przede wszystkim chciałabym im dać zadanie: codziennie rano, kiedy pierwszy raz po przebudzeniu spoglądasz w lustro, uśmiechnij się szeroko do siebie i powiedź głośno „dzień dobry, uwielbiam cię!”. Jakkolwiek głupie będzie się to wydawało, należy tak powtarzać, aż do momentu, kiedy będzie to przychodziło automatycznie, bo najważniejsze – to polubić siebie. To ćwiczenie już od rana nastraja nas pozytywnie na cały dzień. Kobiety są bardzo krytyczne wobec siebie i zauważyłam, że wiele niesłusznie nie wierzy w swoje możliwości, ani nawet siebie nie lubi. Kobiety, przestańcie doszukiwać się w sobie niedoskonałości i spójrzcie łaskawszym okiem na siebie. Musicie być swoimi najlepszymi przyjaciółkami, zakochać się w sobie i adorować pięknymi słowami. Czy chciałabyś, by inni nazywali cię tak, jak ty robisz to często w myślach? Każda z nas może robić wielkie rzeczy i nie jest to żaden motywacyjny, wyświechtany frazes, tylko prawda jaką przyniosły nam obecne czasy. Możesz wszystko, co tylko sobie wymarzysz, ale niemożliwym jest płonąć z miłości do życia, kompletnie siebie nie lubiąc. Dwa razy pomyśl następnym razem, kiedy będziesz chciała nazwać się „bezużyteczną”, czy też „głupią”. Nawet jeśli zdarzą się porażki, małe potknięcia, bądź uważna i analizuj sytuacje – to cenna, darmowa lekcja o tobie, która może zmienić całe twoje życie.

Największe marzenie przed Tobą to?
Aktualne, największe marzenie, to naprawdę duży kaliber ze wszystkich dostępnych na mojej liście. Marzę o domu w północnej części Włoch. Oczami wyobraźni widzę już jak będzie wyglądał i jaki będę miała widok, kiedy będę siedziała na tarasie z niesamowicie aromatyczną kawą.

Jaka jest Twoja definicja sukcesu?
Sukces to rodzaj wewnętrznego spokoju, który przychodzi w momencie, kiedy robimy rzeczy zgodne z naszymi wartościami, marzeniami, celami i pasją. To kwintesencja ciężkiej pracy, nie tylko nad dziedziną, w której się poruszamy, ale samym sobą. Wiedzę można zdobyć łatwo, ale okiełznać samego siebie, nie oszaleć po drodze i nadal się uśmiechać – jest bardzo trudno. To jest właśnie mój sukces – zewnętrzna i wewnętrzna równowaga oraz odwaga bycia sobą.

Zapraszam na: https://www.instagram.com/babeczka_na_silowni/

Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka

Exit mobile version