Site icon Sukces jest kobietą!

Alice Rawsthorn: O odpowiedzialnym projektowaniu

Bardzo mało jest naprawdę świetnego designu, niewiele w ogóle ma jakiś poziom, większość jest najwyżej przeciętna, a ogromna ilość jest dosłownie okropna – mówi uznana krytyczka Alice Rawsthorn, autorka książek „Hello World: Where Design Meets Life” czy „Design as an attitude”.

W modzie czy technologii jest coraz mniej miejsca i czasu na krytyczny odbiór. Obowiązuje hasłowe przedstawianie kolejnych produktów i rozwiązań, a dziennikarze opisujący je bazują zwykle na informacjach prasowych, z których próbują wyciągnąć co ciekawsze elementy, by wzbudzić jakże pożądany „efekt wow”. Stąd powierzchowne zachwyty i jednocześnie niewiele analizy.

Jak było z Google Glass, czyli wirtualnymi okularami Google’a? Najpierw peany, a później gwałtowny odwrót od kolejnego „gadżetu przyszłości”. Ostatecznie po 18 miesiącach produkt wycofano z rynku, choć zdobywał czołówki największych mediów. Brakło tylko chwili namysłu: zaraz, czy ludzie naprawdę będą chcieli nagrywać/transmitować całe swoje życie poprzez kamerę umieszczoną na twarzy? Oczywiście, że nie. Do tego naruszanie prawa do prywatności, praw autorskich do pokazywanej treści, itd.

Design w tym wypadku nie sprowadza się do wyglądu, jak zwykliśmy tego słowa używać. To cały proces projektowania konkretnych produktów i rozwiązań, by miały sens. Nie chodzi tylko o użyteczność, ekonomię, ergonomię czy samo wzornictwo, lecz również o analizę skutków przyjętych rozwiązań. Dlatego chociażby coraz częściej obserwujemy premiery produktów eliminujących plastik czy uwzględniających godność osób je wytwarzających. Wciąż jednak giną one w zalewie złych, nieprzemyślanych projektów.

Właśnie na takie fatalne pomysły uwagę zwraca Alice Rawsthorn. Krytyczka wzornictwa i projektowania, która regularnie publikuje m.in. w „New York Times”, rozróżnia osiem rodzajów złego designu, zależnie od „przewinienia” autorów. To projekty bezsensowne, bezużyteczne, leniwe, bezmyślne, złowieszcze, niewiarygodne, obraźliwe czy mające dobre intencje, ale wadliwe.

Zdaniem Rawsthorn żyjemy w rzeczywistości, w której zły pomysł można obnażyć błyskawicznie dzięki mediom społecznościowym. I nie omija to nawet wielkich marek. Nie tak dawno Gucci musiał wycofać ze sklepów swetry, które umożliwiały rozwinięcie golfu i stworzenie „czarnej twarzy”, co w kulturze anglosaskiej jest uznawane za rasistowskie z uwagi na kontekst historyczny tzw. blackface. Z kolei Burberry musiało wycofać naszyjnik uformowany na szubienicę, ponieważ jedna z ich własnych modelek była w przeszłości duszona i uznała to za wyjątkowo niesmaczne. Te projekty nie były dobre ani przemyślane, nie miały żadnej wartości.

Jednak projektowanie to nie tylko wygląd czy użyteczność produktu końcowego. To też projekt modelu biznesowego, dystrybucji i skutków wprowadzenia produktu na rynek. Jako przykład fatalnego projektu Rawsthorn podaje często aplikację Uber, wycenianą dziś na prawie 100 miliardów.

– Uber to doskonały przykład złego projektu, jeśli chodzi o model biznesowy. Jeśli chodzi o kryteria komercyjne, było zapotrzebowanie na tanią i dostępną usługę udostępniania prywatnych samochodów, a wybrany model miał to zapewnić z zyskiem. Niestety, wymogi finansowe związane z wybranym modelem oznaczają liczne oskarżenia o wyzysk czy brak dbałości o bezpieczeństwo pasażerów. Do tego Uber zwiększa zatłoczenie i zanieczyszczenie w ruchu ulicznym. Wszędzie, gdzie firma działa, oglądamy procesy sądowe, protesty i tak dalej. Dziś to marka toksyczna, główny złoczyńca tzw. gig economy – wylicza krytyczka.

W ocenie designu liczy się nie tylko estetyka i użyteczność, ale też jego społeczne konsekwencje. Przykład Ubera dobitnie pokazuje, że często skutki albo są trudne do przewidzenia, albo najzwyczajniej nikt z wdrażających się nimi nie interesuje. Bo czym jest wyzysk w Uberze, jeśli nie przedłużeniem prastarej skłonności ludzi do zarabiania czyimś kosztem i niesymetrycznego podziału korzyści?

Dziś projektowanie ma przed sobą szczególne szanse, ale i wyzwania. Z jednej strony – jak nigdy dotąd – można wyjątkowo łatwo wdrożyć konkretne rozwiązanie, choćby dzięki platformom crowdfundingowym. Z drugiej strony jednak musimy zmagać się z nieprzemyślanymi konsekwencjami dawnych wyborów, m.in. nadprodukcji plastiku.

Do tego nowe technologie dokładają ludzkości obszarów jeszcze nieznanych, które mogą dać transformacyjną szansę dla całych społeczeństw, ale mogą też narobić niemałych szkód. Dość wymienić coraz szersze użycie sztucznej inteligencji, neurorobtykę czy choćby samochody autonomiczne, bez kierowców.

– Przechodzimy przez niebywały okres, gdy design może odegrać wielką rolę w naszych życiach. Jednak wdrożone rozwiązania będą zależały od wielu czynników. To zależy od układu sił, począwszy od polityków, inwestorów, NGO, edukatorów, itd., czy dane rozwiązanie wejdzie w życie. Jest szczególnie istotne, by do zagadnienia projektowania rozwiązań podejść z inteligencją i delikatnością, ponieważ każde niepowodzenie podważy wiarę ludzi w rozwiązanie konkretnych problemów – uważa Rawsthorn, która liczy szczególnie na projekty zmagające się z zanieczyszczeniem planety i niezrównoważonym rozwojem.

Exit mobile version