Równowaga to nie jest stan, to proces. To codzienne wybieranie priorytetów, codzienne świadome decyzje o tym, jak spędzam swój czas – ten najcenniejszy zasób, którego nigdy nie odzyskamy.
Jak dba Pani o równowagę między pracą, a życiem osobistym?
Agnieszka Król, właścicielka i założycielka sieci biur rachunkowych IDEA z obsługą w języku polskim, angielskim i włoskim oraz Felice Finance: Równowaga… To słowo, które brzmi tak pięknie w teorii, a w praktyce wymaga codziennej, świadomej walki. Nie okłamuję się – nie ma magicznej recepty, nie ma momentu, w którym osiągasz tę równowagę raz na zawsze i możesz odetchnąć z ulgą. To codzienny wybór, codzienna decyzja, codzienne małe i duże „nie” i „tak”.
Nauczyłam się kilku rzeczy, które mi pomagają.
Po pierwsze: świadome granice. Kiedyś byłam jedną z tych osób, które odbierają telefony od klientów o 23:00, które sprawdzają maile w niedzielny poranek, które myślą o pracy podczas rodzinnej kolacji. Wypalenie przyszło szybko. Dzisiaj mam zasady – kiedy jestem z rodziną, jestem naprawdę z rodziną. Telefon jest wyłączony lub w trybie „nie przeszkadzać”. Wieczory i weekendy to czas dla bliskich, chyba że naprawdę dzieje się coś pilnego. I wiecie co, firma nie upadła. Przeciwnie – pracuję efektywniej, bo mam czas na regenerację.
Po drugie: jakość nad ilość. Wolę spędzić z rodziną dwie godziny pełnej, świadomej obecności niż cały dzień będąc fizycznie. Czasem to oznacza wyjście z pracy wcześniej, żeby zdążyć na wspólny obiad. Czasem to oznacza zaplanowanie całego dnia wolnego, który jest naprawdę wolny – bez laptopa, bez telefonów służbowych, bez „sprawdzę tylko szybko ten jeden mail”.
Po trzecie: natura i sztuka. Odkryłam, że kiedy przebywam z naturą i ze sztuką, to dbam stan mojego umysłu. Spacery po lesie lub po galerii d’arte – to moje medytacje, moje momenty resetowania. Tam nie jestem prezesem, nie jestem niczyją szefową. Jestem po prostu kobietą, która oddycha, która przeżywa i czuje, która czuje wiatr na twarzy, która przypomina sobie, że życie to coś więcej niż biznes.
Po czwarte: delegowanie. To była dla mnie najtrudniejsza lekcja! Przez lata myślałam, że tylko ja umiem zrobić rzeczy dobrze, że muszę wszystko kontrolować. Ale prawda jest taka, że zatrudniłam wspaniałych ludzi po to, żeby mi pomagali. Nauczyłam się im ufać, oddawać im odpowiedzialność. I robią to często lepiej niż ja! A ja mam czas, żeby być tam, gdzie naprawdę jestem potrzebna – czasem w firmie przy strategicznych decyzjach, czasem w domu przy rodzinnej kolacji.
I wreszcie: rytuały. Mam swoje małe rytuały, które pomagają mi przełączać się między światami. Poranną kawę pijam powoli, to mój moment na siebie, zanim dzień nabierze rozpędu. Wieczorem, wracając z pracy, mam swoją „trasę dekompresji” – jazda z ulubioną muzyką i śpiewanie przenosi mnie do innego świata, podczas którego świadomie zostawiam pracę za sobą. Te małe rzeczy tworzą granice między rolami, które pełnię.
Ale przyznam się szczerze – nie zawsze mi się udaje. Są dni, gdy praca wygrywa. Są wieczory, gdy zasypiam myśląc o problemach w firmie. Są weekendy, gdy muszę odebrać telefon, bo naprawdę dzieje się coś ważnego. I to jest w porządku. Nie jestem maszyną. Ważne, żeby te wyjątki nie stały się regułą. Żeby po każdym takim intensywnym okresie znaleźć chwilę na powrót do równowagi.
Równowaga to nie jest stan, to proces. To codzienne wybieranie priorytetów, codzienne świadome decyzje o tym, jak spędzam swój czas – ten najcenniejszy zasób, którego nigdy nie odzyskamy.
Po więcej informacji o działalności naszej Bohaterki zapraszamy tutaj:
Fot. Michał Łepecki do projektu #DolceVita z realizacją na Sycylii, 2025 r.
#SukcesJestKobietą, #DolceVita, #kampania, #Sycylia, #Taormina, #słońce, #kolory, #biuroachunkowe, #finanse, #współpraca
Źródło: Materiał promocyjny Partnera